Za autyzm w 98 proc. przypadków odpowiadają geny

Nawet w 98 proc. przypadków przyczyną rozwoju autyzmu u dziecka mogą być nieprawidłowości genetyczne. Potwierdziły to najnowsze brytyjskie badania, prowadzone na bliźniętach. 
Naukowcy z King’s College w Londynie wykazali, że u 98 proc. pacjentów ze spektrum autyzmu, podłożem zaburzenia są czynniki genetyczne. To znacznie więcej niż sądzono dotychczas. Ponadto okazało się, że autyzm jest w dużej mierze dziedziczny. Naukowcy z King’s College w Londynie wykazali, że u 98 proc. pacjentów ze spektrum autyzmu, podłożem zaburzenia są czynniki genetyczne. To znacznie więcej niż sądzono dotychczas. Ponadto okazało się, że autyzm jest w dużej mierze dziedziczny.Wcześniejsze badania sugerowały powiązanie zaburzenia ze stanem zdrowia matki – np. zachorowanie na grypę w trakcie ciąży czy stosowanie leków przeciwdepresyjnych (ryzyko wzrasta wówczas dwukrotnie). Wcześniejsze badania sugerowały powiązanie zaburzenia ze stanem zdrowia matki – np. zachorowanie na grypę w trakcie ciąży czy stosowanie leków przeciwdepresyjnych (ryzyko wzrasta wówczas dwukrotnie). 

Nie bez znaczenia pozostaje również zanieczyszczenie środowiska. Autyzm występuje trzykrotnie częściej wśród dzieci mieszkających w miejscach o najwyższym zanieczyszczeniu powietrza spalinami, w porównaniu z maluchami z terenów o najniższym zanieczyszczeniu powietrza. Zanieczyszczenie dwutlenkiem azotu oraz cząstkami stałymi PM2,5 i PM10 miało związek z wyższym ryzykiem autyzmu, nawet gdy matka nie mieszka w pobliżu ruchliwej drogi w okresie ciąży. Nie bez znaczenia pozostaje również zanieczyszczenie środowiska. Autyzm występuje trzykrotnie częściej wśród dzieci mieszkających w miejscach o najwyższym zanieczyszczeniu powietrza spalinami, w porównaniu z maluchami z terenów o najniższym zanieczyszczeniu powietrza. Zanieczyszczenie dwutlenkiem azotu oraz cząstkami stałymi PM2,5 i PM10 miało związek z wyższym ryzykiem autyzmu, nawet gdy matka nie mieszka w pobliżu ruchliwej drogi w okresie ciąży.  Za sprawą dr. Andrew Wakefielda, który rozpowszechnił teorię o związku szczepionki MMR (skojarzona szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce) z autyzmem, zaczęła być ona traktowana przez niektórych rodziców niemal jak trucizna.

Jak podkreślają polscy specjaliści z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, nie ma żadnych dowodów na związek autyzmu ze szczepieniem MMR. Dr Andrew Wakefield, który propagował tę teorię, sfałszował swoje badania, przez co został pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. Naukowcy tłumaczą, że zbieżność może wynikać z wieku, w którym dziecko zostaje zaszczepione i w którym równocześnie ujawnia się choroba.

Warto również przypomnieć badania opublikowane w 2013 roku w "Journal of Pediatrics", które potwierdziły, że szczepionki nie mają związku z autyzmem. Aby to sprawdzić, zebrano grupę 256 dzieci cierpiących na autyzm i 752 zdrowych, a następnie przeanalizowano dane dotyczące szczepionek, które zostały im zaaplikowane. Wzięto pod uwagę zarówno wszystkie antygeny podane w ciągu dwóch pierwszych lat życia, jak i te obecne w szczepionkach skojarzonych, które dzieci otrzymują w jednorazowym zastrzyku. Okazało się, że obie grupy były wystawione na działanie takiej samej ilości antygenów, co przeczy teorii głoszącej, że wywołują one autyzm.

Badacze z King’s College wyjaśniają, że czynniki środowiskowe oraz związane ze stanem zdrowia matki są nieporównywalnie mniej znaczące dla rozwoju autyzmu niż geny. Aby to udowodnić, przebadali pary bliźniąt jednojajowych, posiadających identyczne genotypy i cechy dziedziczne oraz bliźnięta dwujajowe, których podobieństwo genetyczne jest równe podobieństwu rodzeństwa urodzonemu w różnym czasie. Okazało się, że spektrum autyzmu wielokrotnie częściej występowało w pierwszej grupie.

W eksperymencie wzięło udział 128 par bliźniąt pomiędzy 12 a 14 rokiem życia, w których przynajmniej u jednego z dzieci stwierdzono autyzm. W trakcie analiz zostały również wzięte pod uwagę czynniki środowiskowe, w których wychowywały się dzieci oraz związane z przebiegiem ciąży. Wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie „JAMA Psychiatry”.

kgm/dzieci.pl

[Za: http://dzieci.pl/kat,1024253,title,Za-autyzm-w-98-proc-przypadkow-odpowiadaja-geny,wid,17314453,wiadomosc.html?_ticrsn=3&smgputicaid=614760]

Chory 11-latek nie wpuszczony do samolotu

11-latek nie został wpuszczony na pokład samolotu z powodu autyzmu. Personel pokładowy stwierdził, że "nie nadaje się do lotu". Nastolatek wracał z wakacji w Turcji. Żeby wrócić do kraju – rodzice musieli pójść z nim do lekarza po zaświadczenie i leki. Tym samym, byli zmuszeni do poniesienia dodatkowych kosztów podróży.
Rodzice 11-letniego Mustafy są wściekli, po tym jak ich syna nie wpuszczono na pokład samolotu. Arshad Sherbaz i Selina Begum polecieli na rodzinne wakacje do Turcji. Kiedy wracali personel pokładowy stwierdził, że chłopak "nie nadaje się do lotu". Powód? Chłopak choruje na autyzm.

Rodzicom kazano udać się do lekarza po zaświadczenie i leki uspokajające dla syna. Tym samym, byli zmuszeni do poniesienia dodatkowych kosztów podróży.

Po powrocie do Wielkiej Brytanii, rodzice Mustafy nagłośnili całą sprawę i złożyli reklamację u przewoźnika. Linie Thomas Cook Airlines przeprosiły rodzinę i wypłaciły 700 funtów rekompensaty za poniesione koszty. Jednak jak mówi pan Sherbaz – niesmak pozostał. Wcześniej był z synem we Włoszech, Francji oraz Maroko i nigdy nie miał żadnych problemów na lotnisku. – To skandal. – mówi tata 11-latka.Po powrocie do Wielkiej Brytanii, rodzice Mustafy nagłośnili całą sprawę i złożyli reklamację u przewoźnika. Linie Thomas Cook Airlines przeprosiły rodzinę i wypłaciły 700 funtów rekompensaty za poniesione koszty. Jednak jak mówi pan Sherbaz – niesmak pozostał. Wcześniej był z synem we Włoszech, Francji oraz Maroko i nigdy nie miał żadnych problemów na lotnisku. – To skandal. – mówi tata 11-latka.

[Za: http://www.fakt.pl/wydarzenia/turcja-chlopak-z-autyzmem-nie-zostal-wpuszczony-na-poklad-samolotu,artykuly,527245.html]


15-latek w szpitalu psychiatrycznym 300 km od domu. Dziś decyzja sądu

Małgorzata Zubik, Piotr Machajski 2015-02-24, ostatnia aktualizacja 2015-02-23 22:34:01


15-letni Olek od trzech miesięcy jest w szpitalu psychiatrycznym, 300 km od domu. Sąd uznał, że to jedyny sposób, by rozwiązać problemy, które stwarza. Dziś inny sąd zdecyduje, czy ma w tym szpitalu zostać, czy wrócić do matki i braci, którzy podobnie jak Olek mają zdiagnozowane zaburzenia

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

- Zabrali go rano. Nie było przy tym lekarza, psychologa, tylko trzech policjantów. Powiedzieli: ma być zabrany i koniec. Syn miał łzy w oczach. Patrzył na to wszystko młodszy brat - opowiada Agnieszka Jakubowska, matka Olka.


15-latek został odwieziony do Szpitala Psychiatrycznego w Toszku koło Gliwic, bo taką decyzję podjął warszawski sąd.


Pięciu synów urodziłam


- Nie wiem, dlaczego tak się zdarzyło, że są chorzy - mówi Agnieszka Jakubowska. Wszyscy jej synowie mają stwierdzone zaburzenia: ADHD, zespół Aspergera albo autyzm. - Kocham moje dzieci, nie traktuję ich jako problem. Chcę żyć z nimi w naszym domu i żeby miały szkołę i terapię - podkreśla.


Ma pięciu synów: Mateusza, Olka, Darka, Mariusza i Patryka. Ojciec dwóch pierwszych nie utrzymuje z nimi kontaktu. Jest pozbawiony praw rodzicielskich. Ojciec pozostałych trzech walczy w sądzie, by ograniczyć matce prawa rodzicielskie. Pani Agnieszka uważa, że mści się za to, że wyrzuciła go z domu. Z dziećmi spotyka się rzadko. Alimentów nie płaci, bo nie ma stałej pracy. Tak wynika z dokumentów postępowania sądowego.


Mieszkają w starym bloku przy ul. Płockiej. Bardzo skromnie, ale schludnie i czysto. 4,5 tys. zł z zasiłków i funduszu alimentacyjnego musi co miesiąc wystarczyć na czterech chłopców i dwoje bezrobotnych dorosłych. Jak mówi pani Agnieszka, czas wypełnia im opieka nad dziećmi. Niedawno wzięła ślub z Damianem, którego poznała dwa lata temu. - Damian robi dla dzieci więcej niż ich ojcowie - zaznacza.


Najlepiej z synów radzi sobie najstarszy - Mateusz. Jest już pełnoletni, mieszka z babcią. Najgłębsze zaburzenia ma 7-letni Patryk - autyzm zdiagnozowano u niego, gdy miał trzy lata. Chłopiec jest kompletnie "wyłączony". Właściwie nie mówi, nie pisze. Po raz drugi zalicza zerówkę, teraz w szkole specjalnej.


Skarżą się szkoła i sąsiedzi


Najwięcej problemów jest z gimnazjalistą Olkiem i młodszym od niego o rok Darkiem. Chłopcy mają w sądzie sprawę o kilkanaście przestępstw: bójki, groźby, próby wymuszenia pieniędzy, kradzieże telefonu od rówieśników, wywołanie fałszywego alarmu bombowego. Obaj sprawiają problemy wychowawcze w szkole. Olek straszył nauczycielkę cyrklem i nożyczkami. Niszczył dekoracje. Nie nawiązuje relacji z dziećmi, konflikty rozwiązuje siłą. Często wagarował, powtarza klasę.


Na Olka i Darka skarżą się sąsiedzi. Dziecko jednego z nich Olek miał zamknąć w starej lodówce na śmietniku. Groził, że spali auto jego ojcu. Jedna z sąsiadek twierdzi, że chłopcy niszczą listy do niej, a do jej skrzynki wrzucają jedzenie.


Olek przez 1,5 roku miał indywidualne nauczanie. Wtedy współpracował trochę lepiej z nauczycielem. Ale bywało, że zdenerwowany wyrzucał ich za drzwi.


Traktują moje dzieci jak łobuzy


U Olka i Darka lekarze stwierdzili zespół Aspergera - jedno z autystycznych zaburzeń rozwoju, przede wszystkim związane z brakiem umiejętności społecznych. Człowiek z ZA ma problemy z odnalezieniem się w grupie, z akceptacją norm i chęcią do współpracy. - Po moich dzieciach nie widać choroby, więc ludzie traktują je jak łobuzy - podkreśla ich matka.


Uważa, że sąd niszczy jej rodzinę, a Ośrodek Pomocy Społecznej z Woli nie zapewnia wystarczającego wsparcia. - Przychodzi asystentka rodziny z OPS, ale ona nie ma wiedzy o autyzmie - mówi.

   Ale OPS też ma swoje racje. W jednym z pism do Agnieszki Jakubowskiej dyrektorka wskazuje, że ośrodek pomógł rodzinie w umorzeniu zadłużenia za opłaty za mieszkanie, że asystentka rodziny kilkukrotnie gdy matka załatwiała sprawy, opiekowała się dziećmi (choć nie to jest jej zadaniem), że zaproponowali też umieszczenie dzieci w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii. "W ramach MOS dzieci mają zapewnione bezpieczne i dostosowane indywidualnie do potrzeb warunki nauki. Do zadań MOS należy eliminowanie przyczyn i przejawów zaburzeń zachowania oraz przygotowanie wychowanków do życia zgodnego z normami społecznymi i prawnymi. Pobyt w tego typu placówkach nie ogranicza kontaktów dzieci z rodziną, przeciwnie, aktywne włączanie się rodziców i współdziałanie z wychowawcami może przynieść lepszy efekt" - napisała szefowa OPS.


- Powiedzieli mi, by dwóch synów umieścić w MOS, to sobie odpocznę. Gdyby to był ośrodek dzienny, zgodziłabym się, ale to pobyt z internatem - mówi Agnieszka Jakubowska. Chce, żeby rodzeństwo było razem.


Będą stwarzać zagrożenie


Od kilku lat rodziną pani Agnieszki zajmuje się wolski sąd. Wszystkie sprawy prowadzi jedna sędzia, zarówno te dotyczące ograniczenia władzy rodzicielskiej, jak i te dotyczące przestępstw, o które podejrzani są Olek i Darek.


Matka kilkukrotnie składała wniosek o zmianę sędzi. Był odrzucany.


Sędzia zleciła zaś biegłym psychiatrom zbadanie obu chłopców. Zdaniem lekarzy jest wysokie prawdopodobieństwo, że znów będą popełniać przestępstwa i stwarzać zagrożenie dla otoczenia. Uznali, że obaj powinni być leczeni "w warunkach wzmocnionego zabezpieczenia", czyli w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Są cztery takie w Polsce, daleko od Warszawy.


Sędzia wybrała szpital w Toszku koło Gliwic. Ale, z nieznanych przyczyn, wysłała tam tylko Olka, choć lekarze stwierdzili, że powinni jechać obaj. Matka nie wykonała postanowienia sądu, dlatego po chłopca przyjechała policja.


Długie czekanie na termin


Sprawą zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jeszcze przed zabraniem Olka do szpitala Adam Bodnar, wiceprezes HFPC, prosił sąd, by wstrzymał decyzję o wysłaniu chłopca do Toszka do czasu znalezienia mu adwokata. Sąd odmówił. Wcześniej odmówił Agnieszce Jakubowskiej przyznania adwokata z urzędu. - Sprawa nie jest zawiła. Uczestniczka wykazuje się należytą świadomością prawną - napisała w uzasadnieniu sędzia.


Pełnomocnikiem matki chłopców został ostatecznie mec. Bogumił Zygmont. Na prośbę Helsińskiej Fundacji reprezentuje ją pro bono. Stało się to jednak już po decyzji o umieszczenia Olka w szpitalu.


- Zastosowany przez sąd środek leczniczy związany jest z pozbawieniem wolności. Każda osoba, wobec której podejmowana jest decyzja o pozbawieniu wolności, ma prawo do adwokata - przekonuje mec. Zygmont. Decyzja o umieszczeniu chłopca w Toszku zapadła 7 października. Na sali nie było ani matki, ani jej syna, ani adwokata. W listopadzie mec. Zygmont złożył zażalenie na decyzję sądu. Sąd okręgowy wyznaczył jej termin dopiero na dziś, 24 lutego, czyli blisko cztery miesiące po zamknięciu Olka w szpitalu. Zapytaliśmy sąd, dlaczego tak późno, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. Z powodu zaplanowanego na dziś posiedzenia rzecznik sądu nie miał dostępu do akt.


Trzeba dać chłopakowi szansę


Mec. Zygmont uważa, że izolowanie 15-latka w szpitalu powinno być ostatecznością. Matce chłopca udało się załatwić dla niego szkołę specjalną przy ul. Różanej.


- Trzeba z tego skorzystać. Trzeba dać chłopakowi szansę, by mógł rozwijać się we właściwej placówce i by mógł zostać w domu - przekonuje mec. Zygmont. - Sąd mógłby zastosować środek w postaci wyznaczenia osoby godnej zaufania do nadzoru nad nieletnim. Złożyłem wniosek, by ustanowić w tej roli dyrektora szkoły. Sąd dotąd wniosku nie rozpoznał.


- Za każdym razem, nawet dla dziecka bez Zespołu Aspergera, pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest trudny, bo jest rozdzielone z rodziną - mówi Agnieszka Niedźwiecka ze stowarzyszenia "Nie-Grzeczne Dzieci", które zajmuje się pomocą osobom dotkniętym Zespołem Aspergera. - W przypadku tej rodziny wsparcie powinno być kompleksowe i płynąć z różnych systemów. Powinno trafić nie tylko do dzieci, ale też do matki. Bo to naprawdę wielka sztuka samotnie wychowywać czwórkę dzieci z taką niepełnosprawnością. Być może gdyby ta rodzina wcześniej dostała kompleksowe wsparcie, to nie doszłoby do takiej sytuacji, jaka jest teraz - podkreśla Niedźwiecka .

[Za: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,17475077,15_latek_w_szpitalu_psychiatrycznym_300_km_od_domu_.html]


54 proc. uczniów z autyzmem było wyśmiewanych lub przezywanych


Pierwsze w Polsce i jedno z niewielu na świecie badanie jakości życia osób z autyzmem i zespołem Aspergera realizują Stowarzyszenie Innowacji Społecznych "Ukryty Potencjał" i Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Projekt jest dofinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Innowacje Społeczne. Spis ma być źródłem informacji na temat młodzieży i dorosłych z tym zaburzeniem. Jego wyniki mają zostać opublikowane w I kwartale 2015 r. w formie ogólnodostępnego raportu.

Badanie rozpoczęto we wrześniu, dane miały być zbierane do połowy października, ale odpowiedzi cały czas napływają.
- I to zarówno wersje papierowe przesyłane pocztą, jak i internetowe, wypełniane na stronie www.spisautyzmu.pl. Nie zamknęliśmy jeszcze możliwości udziału w badaniu, do tej pory grupa badanych liczy ponad 420 osób - zarówno osób z autyzmem, jak i ich rodziców - powiedziała PAP Karolina Gocłowska z zespołu badawczego OSY. Podkreśliła, że badaczom zależało na objęciu badaniem nie tylko rodziców, ale i samych osób z autyzmem i zespołem Aspergera. Badani w większości mieli od 12 do 40 lat, ale była też osoba 62-letnia.

- Ze wstępnych analiz odpowiedzi respondentów dowiedzieliśmy się, że 34 proc. osób z autyzmem twierdzi, iż nie ma kolegów ani koleżanek. Podobnie jest w kwestii przyjaźni - taka sama część badanych deklaruje, że nie ma, nie zna nikogo, kogo mogłaby określić jako swojego przyjaciela. Jednak bardzo istotne jest, że połowa badanych chciałaby ich mieć - dodała Gocłowska.

Jej zdaniem jedynym doświadczeniem kontaktu z rówieśnikami dla nastolatków z autyzmem jest szkoła. A te doświadczenia nie zawsze są pozytywne. Aż 54 proc. uczniów z autyzmem przyznaje, że "czasem" lub "często" było wyśmiewanych lub przezywanych w ciągu ostatniego roku. 64 proc. czuło się ignorowanych lub odczuwało, że rówieśnicy unikali z nimi kontaktu. Blisko 22 proc. badanych było ofiarami przemocy fizycznej.

- Nieco pocieszające jest to, że wśród studentów z zaburzeniami ze spektrum autyzmu już bardzo niewielu badanych zgłasza tego typu problemy. Niestety jednocześnie jest to grupa jeszcze bardziej wyizolowana, w której aż 46 proc. twierdzi, że nie ma żadnych znajomych - dodała Gocłowska.

46 proc. badanych deklaruje, że chciałoby wziąć udział w projekcie wolontariatu koleżeńskiego - programie wspierającym nawiązywanie kontaktów przez osoby z autyzmem i zespołem Aspergera. Wśród rodziców osób z autyzmem 47 proc. twierdzi, że ich dzieci chciałyby wziąć udział w wolontariacie koleżeńskim, a aż 77 proc. uważa, że taki program byłby potrzebny ich dzieciom.
- Wśród motywów do udziału w projekcie respondenci wymieniali wiele czynników - możliwość znalezienia znajomych i przyjaciół, dzielenia własnych zainteresowań z drugą osobą, szansę, by poczuć się mniej samotnymi. Inną grupą motywacji stanowią korzyści dla otoczenia - wymiana doświadczeń, podzielenie się wiedzą, pomoc innym. Dla niektórych ważna była również możliwość podjęcia ryzyka w konfrontacji z czymś nowym, zmierzenie się z własnymi trudnościami w nawiązywaniu relacji. Rodzice dodają do tego jeszcze rozwój umiejętności społecznych, zwiększenie samodzielności dziecka, a także odciążenie ich samych - rodziców, którzy często spędzają ze swoimi dziećmi cały czas - wyjaśnił Mateusz Płatos, koordynator projektu.

Jednak - jak pokazało badanie - większość respondentów albo nie chciałaby uczestniczyć w wolontariacie, albo nie wie, czy ma na to ochotę. Niektórzy otwarcie przyznawali, że mają kłopoty w relacjach z innymi albo wręcz wolą samotny tryb życia.

Stowarzyszenie "Ukryty Potencjał" chce wykorzystać wyniki spisu do prowadzenia programu Wolontariatu Koleżeńskiego "Max i Mary", którego celem jest umożliwienie osobom z autyzmem i zespołem Aspergera nawiązanie kontaktów koleżeńskich z rówieśnikami. Uczestnicy - osoby autystyczne i nie - są dobierani w pary podczas rekrutacji. Bierze się pod uwagę ich miejsce zamieszkania, zainteresowania, a także wiek i płeć. Tak dobrane pary spotykają się regularnie przez przynajmniej kilka miesięcy i wspólnie spędzają czas.

Pierwsza edycja Wolontariatu Koleżeńskiego odbyła się w 2013 r,. była skierowana tylko do mieszkańców Warszawy i okolic. Nowa edycja ma się rozpocząć wiosną 2015 r. i objąć całe województwo mazowieckie.

Autyzm jest zaburzeniem, u podstaw którego leży nieprawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Osoby z autyzmem mają problemy z komunikacją, postrzeganiem świata, rozumieniem relacji społecznych. Mogą w odmienny sposób odbierać wrażenia zmysłowe: dla nich sól może być kwaśna, śnieg parzyć, a delikatne głaskanie powodować silny ból. Zespół Aspergera to zaburzenie pokrewne, jednak o łagodniejszym przebiegu.

W Europie żyje ok. 5 mln osób z autyzmem, co oznacza, że zaburzenie dotyka jedną osobę na 150; oznacza to, że w Polsce może żyć nawet ok. 260 tys. osób z autyzmem, jednak wiele z nich może nie mieć prawidłowej diagnozy. Obecnie nie ma danych na temat występowania tego zaburzenia w kraju.

Bożena Ławnicka (PAP)/bos/akw/mp/dzieci.pl

Nowatorska metoda leczenia z autyzmu dostępna w Lublinie

Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie stosują nowatorską metodę leczenia z autyzmu. Chodzi o terapię komórkami macierzystymi.

Krzysztof Kot: Czy komórki macierzyste mają szansę zadziałać w przypadku dzieci autystycznych?

Dr Magdaleną Chrościńską-Krawczyk, neurolog z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie: Działanie komórek macierzystych, które używane są w naszym szpitalu, jest poparte wieloma wynikami badań klinicznych prowadzonych na cały świecie - głównie w Stanach Zjednoczonych, ale również innych krajach, także europejskich. Wykazują się one dużą możliwością regeneracyjną w chorobach układu nerwowego, tam gdzie dochodzi do jego uszkodzenia. Badania dotyczące wykorzystania komórek w autyzmie są prowadzone na całym świecie.

Jak to działa? Podajecie komórki dożylnie i one regenerują komórki nerwowe? Potem już wszystko ma działać jak należy?

Na świecie komórki macierzyste podawane są bezpośrednio do płynu mózgowo-rdzeniowego, czyli najbliżej układu nerwowego. My podajemy te komórki dożylnie i liczymy, że - mówiąc kolokwialnie - one trafią do miejsca, gdzie jest uszkodzenie układu nerwowego, po to żeby doszło tam do regeneracji zniszczonych komórek.
Czyli w uproszczeniu - odbudowują komórki nerwowe?

Te komórki takie mają zadanie. Oczywiście nie będzie tu cudu, że np. dziecko chore na porażenie dziecięce, niechodzące, nagle wstaje... Ale nawet jeśli komórki macierzyste pomogą w niewielkim stopniu, to już jest bardzo duży sukces. W literaturze światowej opisywane były przypadki mówiące o tym, że nastąpiła poprawa funkcji motorycznej, czy też funkcji intelektualnej u pacjentów - zarówno z mózgowym porażeniem dziecięcym i z autyzmem dziecięcym. Jest to terapia wspomagająca, terapia wykorzystywana w momencie, kiedy inne terapie zawodzą lub są niewystarczające.

Czy da się już namacalnie stwierdzić, że coś się poprawiło, coś się zregenerowało?

Mamy jedną pacjentkę, która w tej chwili będzie miała już po raz czwarty podane komórki macierzyste. Te podania następują po sobie w odstępach liczących około miesiąca. To dziewczynka z autyzmem, u której już po drugim, czwartym podaniu rodzice, a także my, zaobserwowaliśmy poprawę funkcjonowania polegającą na zmniejszenie się ilości zachowań i napadów agresji, przede wszystkim autoagresji. Dziewczynka troszeczkę się wyciszyła, uspokoiła, no i mam nadzieję, że jest to wpływ komórek. Rodzice są zdecydowani na kontynuowanie terapii, z tym że na efekty czeka się kilka miesięcy. Od ostatniego podania czekamy około 6 miesięcy na wystąpienie skutków potwierdzających skuteczność podania komórek. One muszą mieć czas, żeby się po prostu narodzić, wyprodukować.
Artykuł pochodzi z kategorii: Krzysztof Kot - dziennikarz
Przejdź na początek artykułu

Krzysztof Kot

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/krzysztof-kot/news-nowatorska-metoda-leczenia-z-autyzmu-dostepna-w-lublinie,nId,1673734#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox


Zęby w poznawaniu autyzmu

Czynniki genetyczne, istotne w etiologii autyzmu, nie są dotychczas należycie rozpoznane, rzec by można, że to dopiero początek żmudnej drogi. Naukowcy z University of California uważają, iż w rozpoznaniu przyczyn choroby dużą rolę mogą odegrać zęby małych dzieci.

Pomocnym w analizie istoty schorzenia, jego przebiegu - i co ważniejsze - w podejmowaniu decyzji o sposobie leczenia, jest materiał genetyczny pobrany od pacjenta. Zwykle są to małe dzieci. Dla nich wizyta w gabinecie lekarskim, połączona z badaniami, w tym z biopsją oraz pobraniem krwi, jest wydarzeniem niezwykle stresującym. Tego obciążenia można uniknąć - twierdzi prof. Alysson Muotri, University of California pediatria i specjalista z zakresu medycyny molekularnej.
Zespół naukowców, pracujących pod kierunkiem prof. Alysson Muotri, uczestniczy w programie badawczym obejmującym 3,5 tys. rodzin. Rodzice małych dzieci zobligowani są do zachowania i wysłania do naukowej analizy jeden z mleczaków swoich pociech (oczywiście w momencie gdy taka procedura będzie możliwa do zrealizowania). W ten sposób do zespołu prof. Alysson Muotri trafiło już 300 zębów kilkulatków.

Analiza genetyczna zebranego materiału - póki co - przynosi więcej znaków zapytania niż systematyzujących rzeczywistość odpowiedzi. Autyzm , chociaż uznawany za chorobę o podłożu genetycznym, nie jest prosty do diagnostyki. Dotychczas wyodrębniono ponad 200 genów odpowiedzialnych za rozwój choroby. Żadna z aberracji nie odpowiada jednak za większość przypadki autyzmu.

Dotychczas tylko dla ok. 10 proc. osób ze zdiagnozowanym autyzmem można podać w sposób precyzyjny przyczyny genetyczne schorzenia. W pozostałych przypadkach geneza autyzmu pozostaje nieznana. To może się zmienić, gdyż zespół prof. Alysson Muotri znajduje nowe korelacje pomiędzy zmianami genetycznymi a objawami towarzyszącymi autyzmowi. Takim kandydatem do głębokiej analizy jest np. nie podejrzewany dotychczas o wywoływanie zmian chorobowych gen TRPC6.

Naukowcy zauważyli już, że u 10 na 1041 osób z autyzmem zidentyfikowano niekorzystne mutacje TRPC6. To dużo, w porównaniu z czterema osobami spośród 2872 uczestników eksperymentu, u których objawów choroby nie zauważono. To jednak wciąż za mało, aby ta konkretna aberracja genetyczna niosła jasną odpowiedź na pytanie o genetyczne podłoże autyzmu. Tym bardziej, że na przebieg choroby, a nawet jej ujawnienie się, bądź nie - wpływ mają m.in.: stres oksydacyjny, niedotlenienie okołoporodowe, infekcje, a także czynniki środowiskowe.

[Za: http://www.infodent24.pl/techdentpost/zeby-w-poznawaniu-autyzmu,102390.html]

Test ze śliny do wykrywania autyzmu


Nad opracowaniem testu biologicznego ze śliny, który umożliwiłby rozpoznanie autyzmu u dzieci, pracują naukowcy ze Stanów Zjednoczonych. Obecnie nie istnieje żaden biologiczny marker pozwalający na rozpoznanie zaburzeń. Problem diagnozuje się jedynie na podstawie uważnych obserwacji zachowania. Nad opracowaniem testu biologicznego ze śliny, który umożliwiłby rozpoznanie autyzmu u dzieci, pracują naukowcy ze Stanów Zjednoczonych. Obecnie nie istnieje żaden biologiczny marker pozwalający na rozpoznanie zaburzeń. Problem diagnozuje się jedynie na podstawie uważnych obserwacji zachowania.

Stężenie niektórych białek występujących w ślinie różni się u typowo rozwijających się dzieci i dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu – twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Clarksona i Uniwersytetu Stanu Nowy Jork (USA).

Amerykańscy badacze na podstawie badania śliny za pomocą metody zwanej spektrometrią mas (ang. mass spectrometry) wykazali, że dzieci cierpiące na zaburzenia ze spektrum autyzmu charakteryzują się odmiennym poziomem białek biorących udział w odpowiedzi systemu immunologicznego i funkcjonowaniu układu pokarmowego niż dzieci bez zaburzeń rozwoju. To odkrycie może stanowić początek badań nad stworzeniem testu śliny, który pozwoliłby na wczesną diagnozę nieprawidłowości rozwojowych.

W badaniu brało udział sześcioro dzieci z autyzmem w wieku od 6 do 16 lat i sześcioro typowo rozwijających się dzieci w podobnym przedziale wiekowym. Wyniki analiz opublikowano w czasopiśmie „Autism Research”.

- Zaobserwowaliśmy dziewięć protein o podwyższonym stężeniu w ślinie osób z autyzmem i trzy białka, których było mniej lub w ogóle nie występowały. To pierwsze badanie, w którym zidentyfikowano takie zmiany w składzie śliny – płynie, który można uzyskać stosunkowo łatwo do badań klinicznych i innych analiz – mówi Alisa G. Woods, współautorka badania.

Współcześnie nie istnieje żaden typ testu biologicznego, który pozwoliłby na diagnozę zaburzeń ze spektrum autyzmu. Obecność problemu rozpoznaje się dopiero w wyniku wnikliwych obserwacji behawioralnych. Wprowadzenie do użytku testu biologicznego, np. testu śliny, mogłoby ułatwić sam proces diagnozy i przyspieszyć rozpoczęcie leczenia. Jednak potrzeba jeszcze wielu badań w tym zakresie, zanim zastosowanie takiego testu stanie się możliwe.

- Odkryliśmy interesujące różnice w stężeniu białek u dzieci z autyzmem w porównaniu do grupy kontrolnej i myślimy, że naszym następnym krokiem będzie zwiększenie puli próbek w celu potwierdzenia niniejszych rezultatów – dodaje Armand Gatien Ngounou Wetie z Uniwersytetu Clarksona.
(PAP/kas)
ooo/mrt

[Za: http://dzieci.pl/kat,1024253,title,Test-ze-sliny-do-wykrywania-autyzmu,wid,17270747,wiadomosc.html]


W Sępólnie będą oddzielne klasy dla dzieci chorych na autyzm


     Zarząd chce utworzyć dwie klasy dla dzieci autystycznych. Rodzice dzieci autystycznych i stowarzyszenie "Dorośli-dzieciom" drobnymi krokami osiągają swoje cele. 29 września ub.r. w Centrum Aktywności Społecznej odbyła się konferencja "Zrozumieć autyzm".
Minęło kilka miesięcy i są dobre wieści.

Starosta Jarosław Tadych stwierdził ostatnio, że jednym z priorytetów zarządu powiatu jest utworzenie dwóch osobnych oddziałów dla dzieci autystycznych. Znane jest już nawet miejsce - wystarczą dwa pomieszczenia Biblioteki Pedagogicznej. By zrealizować plany - bibliotekę trzeba przenieść w inne miejsce. Starosta informuje, że zarząd ma już nawet koncepcję, jak niewielkim nakładem finansowym przygotować pomieszczenia. Klasy mają być w ramach Zespołu Szkół nr 2, ale szczególną opiekę nad oddziałami ma roztoczyć Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna. By oddziały powstały, przygotowania trzeba sfinalizować do końca maja.

Zainteresowanie rodziców jest bardzo duże. Są chętni. Starosta przyznaje, że to nie jest łatwe przedsięwzięcie, ale zarząd chce się podjąć tego zadania, bo uważa je za pilne. Przypomnijmy, w ub.r. w Sępólnie na konferencji "Zrozumieć autyzm" spotkali się specjaliści i rodzice. Stało się jasne, że trzeba działać. Docelowo w Sępólnie ma powstać Centrum Rehabilitacji i Terapii. Walczy o to Stowarzyszenie "Dorośli-dzieciom". Mówiła o tym m.in. Wiesława Stafiej. - Pomysł rodził się przez kilka lat - mówiła wówczas. -Potrzeby lokalne znamy najlepiej od przysłowiowej kuchni, a nie przepisów. - Choćby w warsztacie terapii zajęciowej słyszymy najlepiej, czego potrzeba. Autyzm jest coraz częściej diagnozowany. To są mieszkańcy naszego powiatu. Musimy im ulżyć, uczyć i rehabilitować.
Mówiła o diagnozie, terapii, opracowaniu programu domowego dla rodzin autystycznych dzieci oraz ich rehabilitacji.

Centrum Rehabilitacji i Terapii będzie wpisane w tzw. ZIT, dokument, który umożliwi ubieganie się o środki unijne. Daniela Baran, dyrektorka Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, stwierdziła, że diagnoza jest coraz skuteczniejsza, także ze względu na to, że jej personel uczy się jej nowych metod.

[Za: pomorska.pl z 16.02.2015]


Kraina OZA – platforma internetowa dla osób z autyzmem i ich otoczenia


"Kraina OZA" to innowacyjny projekt Fundacji Wspólnota Nadziei z Więckowic pod Krakowem, która od 1998 roku działa na rzecz osób dorosłych z autyzmem i ich rodzin. Nazwa pochodzi od pierwszych liter słów: Kariera Rozwój Aktywizacja Innowacyjność Niezależność Akceptacja Osób z Autyzmem – i kryje się za nią platforma internetowa służąca włączeniu i aktywizacji: społecznej i zawodowej tej grupy osób.

Platforma to ogólnodostępne, całkowicie bezpłatne narzędzie, które promuje i wspomaga rozwój osobisty, samostanowienie, samodzielność i zatrudnienie osób z autyzmem – osób, które bardzo mocno doświadczają wykluczenia. Tymczasem osoby z autyzmem mają wiele do zaoferowania społeczeństwu. Chcą i potrafią pracować. Co więcej, wiele z nich wykazuje ku temu specjalne predyspozycje, talenty, czy umiejętności.


Z pewnością warto zwrócić uwagę na specyficzne mocne strony osób z autyzmem i otworzyć im drogę do rynku pracy. Temu właśnie służy platforma "Kraina OZA". Składa się ona z dwóch odrębnych, ale uzupełniających się stron internetowych.

Pierwsza strona, www.KrainaOZA.pl, w treści i w formie przeznaczona jest dla osób z autyzmem. Jest przyjazna, ma czytelną i zrozumiałą strukturę. Na stronie zastosowano ułatwienia komunikacyjne, takie jak piktogramy, czy odczytywanie tekstu przez lektora. Strona zawiera między innymi uproszczony serwis wiadomości, artykuły popularyzatorskie, teksty podejmujące różne życiowe tematy. Co ciekawe, osoby z autyzmem i syndromem Aspergera są autorami wielu tekstów. Na stronie działa e-mail i czat, również z użyciem piktogramów.

Kluczowa z punktu widzenia założeń projektu jest zakładka www.KrainaOZA.pl/moja-praca, podzielona na: "Zawody", "Moje doświadczenia" oraz "Oferty pracy". Strona zawiera także szkolenia online dla osób z autyzmem, związane z pracą: "Warto pracować", "Sposoby szukania pracy", "Przygotowania do rozmowy o pracę" i inne. Szkolenia w stosunkowo prostej i przystępnej formie wyjaśniają pojęcia związane z zatrudnieniem i pokazują, jak się poruszać po rynku pracy. Szkolenia są bezpłatne i dostępne dla wszystkich po zalogowaniu.

Druga strona – www.KrainaOZA.org – przeznaczona jest dla otoczenia osób z autyzmem: rodziców, opiekunów, terapeutów, potencjalnych pracodawców, a także dla studentów – przyszłych pracodawców lub terapeutów. Na tej stronie publikowane są przydatne artykuły, analizy, raporty, wnioski z badań i projektów dotyczących aktywizacji społecznej i zawodowej osób z autyzmem. Można tu znaleźć praktyczne narzędzia, materiały dydaktyczne, opisy doświadczeń i dobrych praktyk. Można podyskutować na forum.

Strona zawiera szkolenia dla pracodawców, przygotowujące do zatrudnienia osób z autyzmem. Prezentują one korzyści płynące z zatrudniania pracowników z autyzmem – zarówno w postaci ulg czy dopłat do zatrudnienia osób z niepełnosprawnością, jak również korzyści wynikające z cech i talentów tych nieprzeciętnych pracowników. Portal zawiera także mechanizm umieszczania ofert pracy, które ukazują się na obu stronach (na stronie www.KrainaOZA.pl przyjmują one formę czytelną dla jej odbiorców).


    Platforma "Kraina OZA" powstała w wyniku Projektu Innowacyjnego pt. "Edu-Autyzm", współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki i zrealizowanego przez Fundację Wspólnota Nadziei wraz z partnerami: Małopolskim Związkiem Pracodawców Lewiatan, stowarzyszeniem WAI-NOT i uniwersytetem Thomas More z Belgii. Platforma stanowi ogólnodostępne, bezpłatne narzędzie (część funkcji platformy, w tym szkolenia, dostępna jest po założeniu konta, co również jest bezpłatne).

   [ Za: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kraina-oza-platforma-internetowa-dla-osob-z-autyzmem-i-ich-otoczenia/pgb55 z 16.02.2015]




  Honorowy tytuł otrzymała za propagowanie wiedzy o autyzmie.


 - To heros kobieta - powiedziała jej mama,   gdy dowiedziała się o zwycięstwie córki w naszym plebiscycie

 - Miło mi było już wtedy, gdy zostałam nominowana i zobaczyłam, wśród jakich kandydatów do tytułu "Olsztynianina Roku" się znalazłam. Wiedziałam, że to duże wyróżnienie - mówi zwyciężczyni plebiscytu "Wyborczej Olsztyn".

Bożena Chrostowska jest adiunktem w Katedrze Pedagogiki Społecznej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, a nominację w plebiscycie dostała za działania propagujące wiedzę o autyzmie. - Przekonałam się, że trud i wysiłek rodzica dziecka z niepełnosprawnością może być doceniony - mówi.

Jak dodaje, sukces w plebiscycie "Wyborczej Olsztyn" to zasługa jej młodszego syna, który wziął na siebie przekonanie jak największej liczby ludzi do głosowania na nią. - Znajomi już po nominacji się ze mnie śmiali, że celebrytką jestem - żartuje.

Mama laureatki bardzo się cieszy

Wygrana Bożeny Chrostowskiej bardzo ucieszyła jej mamę, Romualdę. - Jestem wzruszona. Bożena to heros kobieta, zaangażowana w sprawy społeczne. Jest bardzo mądrą kobietą, jestem z niej dumna - mówiła, nie kryjąc wzruszenia. - Gdy dowiedzieliśmy się o nominacji, to jej powiedziałam, że mogła się nią pochwalić swoim studentom. A ona na to, że nie wypada. Taka jest Bożena. Cały czas podkreślała, że dla niej wystarczającą satysfakcją było, że się znalazła w tej dziesiątce nominowanych.

Wygranej w plebiscycie zwyciężczyni pogratulowała Ewa Kowerzanow-Luto, prezeska stowarzyszenia "Strzał w 10", które opiekuje się dziećmi z zespołem Downa. - To superwiadomość. Oznacza, że nasze społeczeństwo zaczyna się oswajać także z problemami i troskami rodziców dzieci z niepełnosprawnością. Może te nagrody sprawią, że coś się ruszy w kierunku przełamywania barier i poprawi się jakość życia naszych dzieci - mówi.

Kto jeszcze na podium?

Satysfakcję powinni też odczuwać kandydaci, którzy zajęli miejsce drugie i trzecie. A to dlatego, że różnice między całą trójką były minimalne. Tuż za Bożeną Chrostowską znalazł się Marcin Bobiński, olsztynianin, dyplomata, pracujący na co dzień w ambasadzie na Węgrzech. Zasłynął tym, że od 2009 roku prowadzi blog internetowy Olsztynskietramwaje.pl, w którym dzieli się swoją wiedzą na temat komunikacji tramwajowej, wyjaśnia i rozwiewa wątpliwości olsztynian, nieprzekonanych do reaktywacji tramwajów w mieście. Miniony rok był dla tej działalności kluczowy. - To wyróżnienie dużo dla mnie znaczy, bo robię rzecz mało popularną i mało efektowną, a jednak ktoś to zauważa - mówi.

Trzecie miejsce zajął Rafał Bętkowski, który dzięki swojej pracy oraz poszukiwaniom przybliża historię Olsztyna. Robi to od lat i właściwie co rok zasługuje na nominację, ale poprzedni rok był szczególny. Przyniósł zwieńczenie jednego z projektów, w który się zaangażował i który bez jego udziału nie byłby możliwy do zrealizowania. To urządzenie niezwykłego Muzeum Nowoczesności w odnowionym tartaku Raphaelsohnów w parku Centralnym. - Nominacja w plebiscycie pokazuje, że to, co robię, jest potrzebne. Bardzo dziękuję za głosy na mnie oddane, a zwyciężczyni gratuluję - mówi.

Dotąd zazwyczaj wygrywały panie

Przypomnijmy, że wcale nie jest łatwo zostać nominowanym do tytułu "Olsztynianina Roku". Honorowy tytuł oraz statuetkę Perły, którą wręczamy zwycięzcy, może dostać jedynie ten, kto zrobił coś wyjątkowego na rzecz miasta lub mieszkańców, odniósł sukces, z którego olsztynianie mogą być dumni, albo kto Olsztyn rozsławił. Naszym założeniem jest, by w tym plebiscycie pierwsze skrzypce niekoniecznie grały VIP-y i celebryci, czyli ludzie dobrze znani i już na pierwszy rzut oka rozpoznawalni. Cieszymy się, gdy z pomocą mieszkańców możemy nominować ludzi, którzy robią ciekawe rzeczy bez należnego im poklasku.

Plebiscyt na "Olsztynianina Roku" zdecydowanie zdominowały dotychczas kobiety. Aż pięć razy zdobywały tytuł, tylko raz czytelnicy przyznali go mężczyźnie. Bożena Chrostowska jest szóstą kobietą w tym gronie.

Trochę więcej o tegorocznej laureatce

O Bożenie Chrostowskiej pisaliśmy w grudniu, niedługo po tym, gdy zajęła I miejsce w ogólnopolskim konkursie literackim pt. "Światu potrzeba umysłów różnego rodzaju", zorganizowanym przez Stowarzyszenie na rzecz Osób z Autyzmem i z Zaburzeniami Pokrewnymi "Otwórz Świat". Wcześniej została nominowana w konkursie "Godni naśladowania" organizowanym przez Radę Organizacji Pozarządowych Województwa Warmińsko-Mazurskiego i dostała wyróżnienie w kategorii "Animator społeczny" - także za propagowanie wiedzy na temat autyzmu. - Ta nagroda była dla mnie całkowitym zaskoczeniem, nie wiedziałam nawet, że jestem nominowana - wspomina. O zaskoczenie postarał się jej partner. To on zebrał wszelkie informacje, na podstawie których nagroda była przyznawana. - Poszliśmy do filharmonii. Na sali siedzieli moi znajomi, a ja nagle słyszę, że mnie wyczytują do tej nagrody - wspomina.

Później przyszła główna nagroda w konkursie literackim za opowiadanie "Kilka obrazów z życia Pana Ka". To bardzo osobiste opowiadanie. Tytułowy Pan Ka to syn pani Bożeny, 23-letni Kacper z zespołem Aspergera. Mieszka teraz i studiuje w Warszawie. Od najmłodszych lat miał niezwykłe zdolności językowe, interesowały go alfabety różnych języków świata. W wieku trzech lat znał już alfabet rosyjski, a jako 6-latek - grecki. Obecnie posługuje się biegle trzema językami obcymi - angielskim, niemieckim i japońskim, a interesuje się jeszcze innymi.

Teraz tej opowieści słucha się z podziwem, ale pani Bożena nie ukrywa, że nie zawsze było kolorowo. - Ja też miałam różne chwile. Mam za sobą wiele nieprzespanych nocy. Nie dawałam się spławiać systemowi, walczyłam o swoje dziecko. Każdy z nas, rodziców dzieci z autyzmem, ma jakieś tragiczne zwroty w swoim życiu, ale nie skupia się na tym, bo jak byśmy wspierali dzieci? Przecież najlepsza matka dla dziecka to szczęśliwa matka - mówi.

Przy okazji tego konkursu Chrostowska chciała pokazać, w jaki sposób myślą ludzie z autyzmem, jak rozumują i postrzegają rzeczywistość. Postawiła sobie to za cel, bo - jak podkreśla - autyzm jest często przedstawiany tylko przez pryzmat objawów choroby czy zaburzeń. - Warto już na początku wyjaśnić, że często używany skrót myślowy "autyzm" to całe spektrum zaburzeń, od autyzmu wczesnodziecięcego, przez autyzm atypowy po zespół Aspergera - tłumaczyła niedawno na łamach "Wyborczej Olsztyn". Tymczasem do worka z napisem "autyzm" ludzie wrzucają wszystkich z pewnymi objawami. Niesłusznie. Wśród osób z zaburzeniami autystycznymi są takie, które prawie nie posługują się mową i są zamknięte w sobie, ale także mężczyźni oraz kobiety zakładające rodziny i kształcące się.

Chce przybliżać nie tylko autyzm, ludzi z autyzmem, ich talenty, niezwykłe sposoby myślenia, lecz także trudności, jakich doświadczają w swoim życiu. - Nie zdajemy sobie przy tym sprawy z tego, jak wiele łączy nas z ludźmi z autyzmem - mówi. To pewne rutynowe zachowania, działanie według schematów, czy nadwrażliwość na hałas lub zapachy.

W konkursie literackim wzięła udział dzięki swojej koleżance Bogusławie Budnej, olsztyniance, która jest osobą znaną wśród rodziców dzieci z autyzmem. Prowadzi bloga "Stacja autyzm", a wcześniej "Autyzm dzień po dniu", w którym opisywała, jak się żyje z dzieckiem z autyzmem. Obie znają się jeszcze z czasów liceum. Później ich drogi się rozeszły i dopiero niedawno okazało się, że mieszkają na tym samym osiedlu. - Usłyszałam, że Bogusia ma syna z autyzmem, a ona, że ja mam syna z zespołem Aspergera. Więc spotkałyśmy się i zaczęłyśmy współpracować - opowiada Chrostowska.

Uczestniczą w powstałej rok temu grupie wsparcia dla rodziców dzieci z autyzmem. - Wszystkie mamy z tego klubu mi kibicowały w plebiscycie na Olsztynianina Roku. Dlatego nie czuję, że to jest tylko moja nagroda, ale tych wszystkich, którzy przyczynili się do tego, że zostałam nominowana i wygrałam - mówi laureatka. Dodaje, że to wyróżnienie jest wzruszające. - Zawsze wiedziałam, że mam dużo ludzi życzliwych wokół siebie i to jest najbardziej w życiu wartościowe - mówi.

Bogusława Budna nie kryje radości z przyznania pani Bożenie tytułu Olsztynianina Roku 2014. - To właściwa osoba na właściwym

Cały tekst: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,17365936,Czytelnicy__Bozena_Chrostowska_Olsztynianka_Roku_2014.html#ixzz3RfXKW2HN
Honorowy tytuł otrzymała za propagowanie wiedzy o autyzmie. - To heros kobieta - powiedziała jej mama, gdy dowiedziała się o zwycięstwie córki w naszym plebiscycie
Artykuł otwarty
- Miło mi było już wtedy, gdy zostałam nominowana i zobaczyłam, wśród jakich kandydatów do tytułu "Olsztynianina Roku" się znalazłam. Wiedziałam, że to duże wyróżnienie - mówi zwyciężczyni plebiscytu "Wyborczej Olsztyn".

Bożena Chrostowska jest adiunktem w Katedrze Pedagogiki Społecznej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, a nominację w plebiscycie dostała za działania propagujące wiedzę o autyzmie. - Przekonałam się, że trud i wysiłek rodzica dziecka z niepełnosprawnością może być doceniony - mówi.

Jak dodaje, sukces w plebiscycie "Wyborczej Olsztyn" to zasługa jej młodszego syna, który wziął na siebie przekonanie jak największej liczby ludzi do głosowania na nią. - Znajomi już po nominacji się ze mnie śmiali, że celebrytką jestem - żartuje.

Mama laureatki bardzo się cieszy

Wygrana Bożeny Chrostowskiej bardzo ucieszyła jej mamę, Romualdę. - Jestem wzruszona. Bożena to heros kobieta, zaangażowana w sprawy społeczne. Jest bardzo mądrą kobietą, jestem z niej dumna - mówiła, nie kryjąc wzruszenia. - Gdy dowiedzieliśmy się o nominacji, to jej powiedziałam, że mogła się nią pochwalić swoim studentom. A ona na to, że nie wypada. Taka jest Bożena. Cały czas podkreślała, że dla niej wystarczającą satysfakcją było, że się znalazła w tej dziesiątce nominowanych.

Wygranej w plebiscycie zwyciężczyni pogratulowała Ewa Kowerzanow-Luto, prezeska stowarzyszenia "Strzał w 10", które opiekuje się dziećmi z zespołem Downa. - To superwiadomość. Oznacza, że nasze społeczeństwo zaczyna się oswajać także z problemami i troskami rodziców dzieci z niepełnosprawnością. Może te nagrody sprawią, że coś się ruszy w kierunku przełamywania barier i poprawi się jakość życia naszych dzieci - mówi.

Kto jeszcze na podium?

Satysfakcję powinni też odczuwać kandydaci, którzy zajęli miejsce drugie i trzecie. A to dlatego, że różnice między całą trójką były minimalne. Tuż za Bożeną Chrostowską znalazł się Marcin Bobiński, olsztynianin, dyplomata, pracujący na co dzień w ambasadzie na Węgrzech. Zasłynął tym, że od 2009 roku prowadzi blog internetowy Olsztynskietramwaje.pl, w którym dzieli się swoją wiedzą na temat komunikacji tramwajowej, wyjaśnia i rozwiewa wątpliwości olsztynian, nieprzekonanych do reaktywacji tramwajów w mieście. Miniony rok był dla tej działalności kluczowy. - To wyróżnienie dużo dla mnie znaczy, bo robię rzecz mało popularną i mało efektowną, a jednak ktoś to zauważa - mówi.

Trzecie miejsce zajął Rafał Bętkowski, który dzięki swojej pracy oraz poszukiwaniom przybliża historię Olsztyna. Robi to od lat i właściwie co rok zasługuje na nominację, ale poprzedni rok był szczególny. Przyniósł zwieńczenie jednego z projektów, w który się zaangażował i który bez jego udziału nie byłby możliwy do zrealizowania. To urządzenie niezwykłego Muzeum Nowoczesności w odnowionym tartaku Raphaelsohnów w parku Centralnym. - Nominacja w plebiscycie pokazuje, że to, co robię, jest potrzebne. Bardzo dziękuję za głosy na mnie oddane, a zwyciężczyni gratuluję - mówi.

Dotąd zazwyczaj wygrywały panie

Przypomnijmy, że wcale nie jest łatwo zostać nominowanym do tytułu "Olsztynianina Roku". Honorowy tytuł oraz statuetkę Perły, którą wręczamy zwycięzcy, może dostać jedynie ten, kto zrobił coś wyjątkowego na rzecz miasta lub mieszkańców, odniósł sukces, z którego olsztynianie mogą być dumni, albo kto Olsztyn rozsławił. Naszym założeniem jest, by w tym plebiscycie pierwsze skrzypce niekoniecznie grały VIP-y i celebryci, czyli ludzie dobrze znani i już na pierwszy rzut oka rozpoznawalni. Cieszymy się, gdy z pomocą mieszkańców możemy nominować ludzi, którzy robią ciekawe rzeczy bez należnego im poklasku.

Plebiscyt na "Olsztynianina Roku" zdecydowanie zdominowały dotychczas kobiety. Aż pięć razy zdobywały tytuł, tylko raz czytelnicy przyznali go mężczyźnie. Bożena Chrostowska jest szóstą kobietą w tym gronie.

Trochę więcej o tegorocznej laureatce

O Bożenie Chrostowskiej pisaliśmy w grudniu, niedługo po tym, gdy zajęła I miejsce w ogólnopolskim konkursie literackim pt. "Światu potrzeba umysłów różnego rodzaju", zorganizowanym przez Stowarzyszenie na rzecz Osób z Autyzmem i z Zaburzeniami Pokrewnymi "Otwórz Świat". Wcześniej została nominowana w konkursie "Godni naśladowania" organizowanym przez Radę Organizacji Pozarządowych Województwa Warmińsko-Mazurskiego i dostała wyróżnienie w kategorii "Animator społeczny" - także za propagowanie wiedzy na temat autyzmu. - Ta nagroda była dla mnie całkowitym zaskoczeniem, nie wiedziałam nawet, że jestem nominowana - wspomina. O zaskoczenie postarał się jej partner. To on zebrał wszelkie informacje, na podstawie których nagroda była przyznawana. - Poszliśmy do filharmonii. Na sali siedzieli moi znajomi, a ja nagle słyszę, że mnie wyczytują do tej nagrody - wspomina.

Później przyszła główna nagroda w konkursie literackim za opowiadanie "Kilka obrazów z życia Pana Ka". To bardzo osobiste opowiadanie. Tytułowy Pan Ka to syn pani Bożeny, 23-letni Kacper z zespołem Aspergera. Mieszka teraz i studiuje w Warszawie. Od najmłodszych lat miał niezwykłe zdolności językowe, interesowały go alfabety różnych języków świata. W wieku trzech lat znał już alfabet rosyjski, a jako 6-latek - grecki. Obecnie posługuje się biegle trzema językami obcymi - angielskim, niemieckim i japońskim, a interesuje się jeszcze innymi.

Teraz tej opowieści słucha się z podziwem, ale pani Bożena nie ukrywa, że nie zawsze było kolorowo. - Ja też miałam różne chwile. Mam za sobą wiele nieprzespanych nocy. Nie dawałam się spławiać systemowi, walczyłam o swoje dziecko. Każdy z nas, rodziców dzieci z autyzmem, ma jakieś tragiczne zwroty w swoim życiu, ale nie skupia się na tym, bo jak byśmy wspierali dzieci? Przecież najlepsza matka dla dziecka to szczęśliwa matka - mówi.

Przy okazji tego konkursu Chrostowska chciała pokazać, w jaki sposób myślą ludzie z autyzmem, jak rozumują i postrzegają rzeczywistość. Postawiła sobie to za cel, bo - jak podkreśla - autyzm jest często przedstawiany tylko przez pryzmat objawów choroby czy zaburzeń. - Warto już na początku wyjaśnić, że często używany skrót myślowy "autyzm" to całe spektrum zaburzeń, od autyzmu wczesnodziecięcego, przez autyzm atypowy po zespół Aspergera - tłumaczyła niedawno na łamach "Wyborczej Olsztyn". Tymczasem do worka z napisem "autyzm" ludzie wrzucają wszystkich z pewnymi objawami. Niesłusznie. Wśród osób z zaburzeniami autystycznymi są takie, które prawie nie posługują się mową i są zamknięte w sobie, ale także mężczyźni oraz kobiety zakładające rodziny i kształcące się.

Chce przybliżać nie tylko autyzm, ludzi z autyzmem, ich talenty, niezwykłe sposoby myślenia, lecz także trudności, jakich doświadczają w swoim życiu. - Nie zdajemy sobie przy tym sprawy z tego, jak wiele łączy nas z ludźmi z autyzmem - mówi. To pewne rutynowe zachowania, działanie według schematów, czy nadwrażliwość na hałas lub zapachy.

W konkursie literackim wzięła udział dzięki swojej koleżance Bogusławie Budnej, olsztyniance, która jest osobą znaną wśród rodziców dzieci z autyzmem. Prowadzi bloga "Stacja autyzm", a wcześniej "Autyzm dzień po dniu", w którym opisywała, jak się żyje z dzieckiem z autyzmem. Obie znają się jeszcze z czasów liceum. Później ich drogi się rozeszły i dopiero niedawno okazało się, że mieszkają na tym samym osiedlu. - Usłyszałam, że Bogusia ma syna z autyzmem, a ona, że ja mam syna z zespołem Aspergera. Więc spotkałyśmy się i zaczęłyśmy współpracować - opowiada Chrostowska.

Uczestniczą w powstałej rok temu grupie wsparcia dla rodziców dzieci z autyzmem. - Wszystkie mamy z tego klubu mi kibicowały w plebiscycie na Olsztynianina Roku. Dlatego nie czuję, że to jest tylko moja nagroda, ale tych wszystkich, którzy przyczynili się do tego, że zostałam nominowana i wygrałam - mówi laureatka. Dodaje, że to wyróżnienie jest wzruszające. - Zawsze wiedziałam, że mam dużo ludzi życzliwych wokół siebie i to jest najbardziej w życiu wartościowe - mówi.

Bogusława Budna nie kryje radości z przyznania pani Bożenie tytułu Olsztynianina Roku 2014. - To właściwa osoba na właściwym

Cały tekst: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,17365936,Czytelnicy__Bozena_Chrostowska_Olsztynianka_Roku_2014.html#ixzz3RfXKW2HN
Honorowy tytuł otrzymała za propagowanie wiedzy o autyzmie. - To heros kobieta - powiedziała jej mama, gdy dowiedziała się o zwycięstwie córki w naszym plebiscycie
Artykuł otwarty
- Miło mi było już wtedy, gdy zostałam nominowana i zobaczyłam, wśród jakich kandydatów do tytułu "Olsztynianina Roku" się znalazłam. Wiedziałam, że to duże wyróżnienie - mówi zwyciężczyni plebiscytu "Wyborczej Olsztyn".

Bożena Chrostowska jest adiunktem w Katedrze Pedagogiki Społecznej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, a nominację w plebiscycie dostała za działania propagujące wiedzę o autyzmie. - Przekonałam się, że trud i wysiłek rodzica dziecka z niepełnosprawnością może być doceniony - mówi.

Jak dodaje, sukces w plebiscycie "Wyborczej Olsztyn" to zasługa jej młodszego syna, który wziął na siebie przekonanie jak największej liczby ludzi do głosowania na nią. - Znajomi już po nominacji się ze mnie śmiali, że celebrytką jestem - żartuje.

Mama laureatki bardzo się cieszy

Wygrana Bożeny Chrostowskiej bardzo ucieszyła jej mamę, Romualdę. - Jestem wzruszona. Bożena to heros kobieta, zaangażowana w sprawy społeczne. Jest bardzo mądrą kobietą, jestem z niej dumna - mówiła, nie kryjąc wzruszenia. - Gdy dowiedzieliśmy się o nominacji, to jej powiedziałam, że mogła się nią pochwalić swoim studentom. A ona na to, że nie wypada. Taka jest Bożena. Cały czas podkreślała, że dla niej wystarczającą satysfakcją było, że się znalazła w tej dziesiątce nominowanych.

Wygranej w plebiscycie zwyciężczyni pogratulowała Ewa Kowerzanow-Luto, prezeska stowarzyszenia "Strzał w 10", które opiekuje się dziećmi z zespołem Downa. - To superwiadomość. Oznacza, że nasze społeczeństwo zaczyna się oswajać także z problemami i troskami rodziców dzieci z niepełnosprawnością. Może te nagrody sprawią, że coś się ruszy w kierunku przełamywania barier i poprawi się jakość życia naszych dzieci - mówi.

Kto jeszcze na podium?

Satysfakcję powinni też odczuwać kandydaci, którzy zajęli miejsce drugie i trzecie. A to dlatego, że różnice między całą trójką były minimalne. Tuż za Bożeną Chrostowską znalazł się Marcin Bobiński, olsztynianin, dyplomata, pracujący na co dzień w ambasadzie na Węgrzech. Zasłynął tym, że od 2009 roku prowadzi blog internetowy Olsztynskietramwaje.pl, w którym dzieli się swoją wiedzą na temat komunikacji tramwajowej, wyjaśnia i rozwiewa wątpliwości olsztynian, nieprzekonanych do reaktywacji tramwajów w mieście. Miniony rok był dla tej działalności kluczowy. - To wyróżnienie dużo dla mnie znaczy, bo robię rzecz mało popularną i mało efektowną, a jednak ktoś to zauważa - mówi.

Trzecie miejsce zajął Rafał Bętkowski, który dzięki swojej pracy oraz poszukiwaniom przybliża historię Olsztyna. Robi to od lat i właściwie co rok zasługuje na nominację, ale poprzedni rok był szczególny. Przyniósł zwieńczenie jednego z projektów, w który się zaangażował i który bez jego udziału nie byłby możliwy do zrealizowania. To urządzenie niezwykłego Muzeum Nowoczesności w odnowionym tartaku Raphaelsohnów w parku Centralnym. - Nominacja w plebiscycie pokazuje, że to, co robię, jest potrzebne. Bardzo dziękuję za głosy na mnie oddane, a zwyciężczyni gratuluję - mówi.

Dotąd zazwyczaj wygrywały panie

Przypomnijmy, że wcale nie jest łatwo zostać nominowanym do tytułu "Olsztynianina Roku". Honorowy tytuł oraz statuetkę Perły, którą wręczamy zwycięzcy, może dostać jedynie ten, kto zrobił coś wyjątkowego na rzecz miasta lub mieszkańców, odniósł sukces, z którego olsztynianie mogą być dumni, albo kto Olsztyn rozsławił. Naszym założeniem jest, by w tym plebiscycie pierwsze skrzypce niekoniecznie grały VIP-y i celebryci, czyli ludzie dobrze znani i już na pierwszy rzut oka rozpoznawalni. Cieszymy się, gdy z pomocą mieszkańców możemy nominować ludzi, którzy robią ciekawe rzeczy bez należnego im poklasku.

Plebiscyt na "Olsztynianina Roku" zdecydowanie zdominowały dotychczas kobiety. Aż pięć razy zdobywały tytuł, tylko raz czytelnicy przyznali go mężczyźnie. Bożena Chrostowska jest szóstą kobietą w tym gronie.

Trochę więcej o tegorocznej laureatce

O Bożenie Chrostowskiej pisaliśmy w grudniu, niedługo po tym, gdy zajęła I miejsce w ogólnopolskim konkursie literackim pt. "Światu potrzeba umysłów różnego rodzaju", zorganizowanym przez Stowarzyszenie na rzecz Osób z Autyzmem i z Zaburzeniami Pokrewnymi "Otwórz Świat". Wcześniej została nominowana w konkursie "Godni naśladowania" organizowanym przez Radę Organizacji Pozarządowych Województwa Warmińsko-Mazurskiego i dostała wyróżnienie w kategorii "Animator społeczny" - także za propagowanie wiedzy na temat autyzmu. - Ta nagroda była dla mnie całkowitym zaskoczeniem, nie wiedziałam nawet, że jestem nominowana - wspomina. O zaskoczenie postarał się jej partner. To on zebrał wszelkie informacje, na podstawie których nagroda była przyznawana. - Poszliśmy do filharmonii. Na sali siedzieli moi znajomi, a ja nagle słyszę, że mnie wyczytują do tej nagrody - wspomina.

Później przyszła główna nagroda w konkursie literackim za opowiadanie "Kilka obrazów z życia Pana Ka". To bardzo osobiste opowiadanie. Tytułowy Pan Ka to syn pani Bożeny, 23-letni Kacper z zespołem Aspergera. Mieszka teraz i studiuje w Warszawie. Od najmłodszych lat miał niezwykłe zdolności językowe, interesowały go alfabety różnych języków świata. W wieku trzech lat znał już alfabet rosyjski, a jako 6-latek - grecki. Obecnie posługuje się biegle trzema językami obcymi - angielskim, niemieckim i japońskim, a interesuje się jeszcze innymi.

Teraz tej opowieści słucha się z podziwem, ale pani Bożena nie ukrywa, że nie zawsze było kolorowo. - Ja też miałam różne chwile. Mam za sobą wiele nieprzespanych nocy. Nie dawałam się spławiać systemowi, walczyłam o swoje dziecko. Każdy z nas, rodziców dzieci z autyzmem, ma jakieś tragiczne zwroty w swoim życiu, ale nie skupia się na tym, bo jak byśmy wspierali dzieci? Przecież najlepsza matka dla dziecka to szczęśliwa matka - mówi.

Przy okazji tego konkursu Chrostowska chciała pokazać, w jaki sposób myślą ludzie z autyzmem, jak rozumują i postrzegają rzeczywistość. Postawiła sobie to za cel, bo - jak podkreśla - autyzm jest często przedstawiany tylko przez pryzmat objawów choroby czy zaburzeń. - Warto już na początku wyjaśnić, że często używany skrót myślowy "autyzm" to całe spektrum zaburzeń, od autyzmu wczesnodziecięcego, przez autyzm atypowy po zespół Aspergera - tłumaczyła niedawno na łamach "Wyborczej Olsztyn". Tymczasem do worka z napisem "autyzm" ludzie wrzucają wszystkich z pewnymi objawami. Niesłusznie. Wśród osób z zaburzeniami autystycznymi są takie, które prawie nie posługują się mową i są zamknięte w sobie, ale także mężczyźni oraz kobiety zakładające rodziny i kształcące się.

Chce przybliżać nie tylko autyzm, ludzi z autyzmem, ich talenty, niezwykłe sposoby myślenia, lecz także trudności, jakich doświadczają w swoim życiu. - Nie zdajemy sobie przy tym sprawy z tego, jak wiele łączy nas z ludźmi z autyzmem - mówi. To pewne rutynowe zachowania, działanie według schematów, czy nadwrażliwość na hałas lub zapachy.

W konkursie literackim wzięła udział dzięki swojej koleżance Bogusławie Budnej, olsztyniance, która jest osobą znaną wśród rodziców dzieci z autyzmem. Prowadzi bloga "Stacja autyzm", a wcześniej "Autyzm dzień po dniu", w którym opisywała, jak się żyje z dzieckiem z autyzmem. Obie znają się jeszcze z czasów liceum. Później ich drogi się rozeszły i dopiero niedawno okazało się, że mieszkają na tym samym osiedlu. - Usłyszałam, że Bogusia ma syna z autyzmem, a ona, że ja mam syna z zespołem Aspergera. Więc spotkałyśmy się i zaczęłyśmy współpracować - opowiada Chrostowska.

Uczestniczą w powstałej rok temu grupie wsparcia dla rodziców dzieci z autyzmem. - Wszystkie mamy z tego klubu mi kibicowały w plebiscycie na Olsztynianina Roku. Dlatego nie czuję, że to jest tylko moja nagroda, ale tych wszystkich, którzy przyczynili się do tego, że zostałam nominowana i wygrałam - mówi laureatka. Dodaje, że to wyróżnienie jest wzruszające. - Zawsze wiedziałam, że mam dużo ludzi życzliwych wokół siebie i to jest najbardziej w życiu wartościowe - mówi.

Bogusława Budna nie kryje radości z przyznania pani Bożenie tytułu Olsztynianina Roku 2014. - To właściwa osoba na właściwym

Cały tekst: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,17365936,Czytelnicy__Bozena_Chrostowska_Olsztynianka_Roku_2014.html#ixzz3RfXKW2HN


Hiszpania wprowadza lekcje szachów

Maciej Stasiński


     Wszyscy posłowie w Madrycie - od prawicy do lewicy - jednomyślnie zagłosowali za tym, by szachy były w szkołach przedmiotem obowiązkowym.

Od niepamiętnych czasów nie było sprawy, ważnej lub błahej, która zdołałaby zjednoczyć wszystkie hiszpańskie partie polityczne. Cud zdarzył się w środę w madryckim parlamencie. Rządząca prawica i opozycyjni socjaliści, zwykle skłóceni na śmierć i życie, postkomuniści i demokraci-centrowcy oraz nacjonaliści z Kraju Basków, Katalonii i Galicii jak jeden mąż zdecydowali, że w hiszpańskich szkołach podstawowych szachy staną się przedmiotem obowiązkowym.

Projekt socjalistów został poparty ze wszystkich stron w imię poprawy jakości edukacji i rozwoju dzieci. Zasadniczym zaś argumentem, również niekwestionowanym przez nikogo, było to, że szachy rozwijają wszechstronne zdolności dzieci, zwłaszcza zdolności matematyczne oraz umiejętność koncentracji i lektury - dwie dziedziny, w których hiszpańskiej dzieci wypadają najgorzej w międzynarodowym rankingu edukacji PISA.

Parlament Europejski zalecił krajom unijnym wprowadzenie szachów do szkół już trzy lata temu, ale decyzje należą do poszczególnych krajów. W Katalonii szachów uczy się w szkołach już od kilku lat, a wyniki są znakomite. Według badań uniwersytetów w Geronie i Leridzie szachy znacznie pomogły uczniom rozwinąć inteligencję, myślenie strategiczne, logikę, przewidywanie, pamięć, koncentrację, podejmowanie decyzji w warunkach stresu, panowanie nad emocjami itd. W badanych szkołach wyniki uczniów uczących się szachów poprawiły się o 17 proc. W całej Hiszpanii szachów uczy się dodatkowo poza programem w ponad tysiącu szkół.

Według badań niemieckich naukowców z Trewiru, gdzie w ciągu czterech lat w jednej klasie jedną z trzech tygodniowych lekcji matematyki zastąpiono szachami, a w drugiej pozostawiono trzy godziny matematyki, uczniowie z szachami wyprzedzili od razu rówieśników pozbawionych szachów - także w matematyce.

Inne badania dowodzą, że gra w szachy pomaga leczyć autyzm, chorobę Aspergera, nadpobudliwość (ADHD), zespół Downa, pomaga w resocjalizacji więźniów, leczeniu narkomanów oraz spowalnia proces starzenia się i postępy choroby Alzheimera.

Hiszpanie mają dodatkowy powód do kultywowanie szachów, bo to oni zanieśli grę do zachodniej Europy. Gra wymyślona w Indiach i Persji w wiekach V-VI jako chaturanga i szatrandż została zawieziona na zachodni kraniec kontynentu przez Arabów po podbiciu przez nich Hiszpanii w VIII wieku. Tam była z pasją uprawiana i lansowana przez sułtanów i kalifów jako ćwiczenie umysłu oraz rozrywka "ekumeniczna" - łącząca mieszkających w jednym kraju muzułmanów, chrześcijan oraz żydów. Z XI wieku pochodzi hebrajski poemat o szachach hiszpańskiego filozofa żydowskiego Abrahama ibn Ezry. Ale w tym samym stuleciu traktat o szachach i innych grach napisał także władca chrześcijańskiej, północnej części Półwyspu Iberyjskiego król Alfons X, który skądinąd toczył wojny z arabskim kalifatem na południu.

Decydującej kodyfikacji reguł gry w szachy, w tym zasady poruszania się pionów, gońców i hetmana dokonano w XV wieku właśnie w Hiszpanii, skąd gra przeniosła się do Francji, południowych Włoch i dalej.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75477,17402142,Hiszpania_wprowadza_lekcje_szachow.html#ixzz3RfTAieyG

Iga z Koszalina już po przeszczepie komórek macierzystych


Mała koszalinianka dostała 20 milionów zamrożonych szans na sprawność.

"Miejsce wybawienia, miejsce cudu? Oj tak!" - chyba każdy dyrektor szpitala chce, aby tak rodzice pisali o jego placówce. To właśnie zdanie dotyczy Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, gdzie Kamila i Piotr Karpowiczowie z podkoszalińskich Niekłonic znaleźli ostatnią nadzieję dla swojej córeczki, siedmioletniej Igi. Igusia jest czwartym w Polsce dzieckiem, któremu przeszczepiane są komórki macierzyste. Przeszczepiane, bo na cały cykl składa się łącznie aż pięć wszepów, które wykonywane będą co 5-6 tygodni.

Podczas porodu u Igi doszło do niedotlenienia mózgu. Diagnoza brzmiała: mózgowe porażenie dziecięce i lekooporna padaczka. Nadludzkim wysiłkiem rodzice rehabilitowali dziewczynkę, by nauczyła się samodzielnie połykać jedzenie. Szansą na kolejne postępy - np. by dziecko usiadło - stał się przeszczep komórek macierzystych. Ich zadaniem jest celowane działanie w niedotlenione komórki w obrębie mózgu, regeneracja ich, co może doprowadzić do usprawnienia wiotkiego ciała dziecka.

Pierwszy przeszczep już za dzielną dziewczynką. Dostała 20 milionów komórek macierzystych. - Iga czuje się dobrze, jest lekko przeziębiona, bo komórki macierzyste muszą zostać podane w ciągu dziesięciu minut od rozmrożenia, a to nieco wyziębiło jej ciało. Ale jest dzielna i silna. My również. Wśród nas jest mnóstwo ludzi o wielkich sercach, którzy pomagają Idze, za co serdecznie dziękujemy. Dzięki wam jesteśmy silniejsi! - mówi wzruszona mama.

Po naszej pierwszej publikacji na temat zbiórki pieniędzy na przeszczep, który w Polsce jest w fazie doświadczalnej i dlatego nie jest refundowany, w domu Karpowiczów rozdzwoniły się telefony. W ciągu kilku dni darczyńcy zasilili konto dziewczynki kwotą ponad 3 tys. złotych! - To ogromne wsparcie. Z całego serca dziękujemy - mówi pani Kamila.

Pomoc jest wciąż potrzebna. Cały cykl zabiegów kosztuje bowiem 42,5 tys. złotych."Miejsce wybawienia, miejsce cudu? Oj tak!" - chyba każdy dyrektor szpitala chce, aby tak rodzice pisali o jego placówce. To właśnie zdanie dotyczy Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, gdzie Kamila i Piotr Karpowiczowie z podkoszalińskich Niekłonic znaleźli ostatnią nadzieję dla swojej córeczki, siedmioletniej Igi. Igusia jest czwartym w Polsce dzieckiem, któremu przeszczepiane są komórki macierzyste. Przeszczepiane, bo na cały cykl składa się łącznie aż pięć wszepów, które wykonywane będą co 5-6 tygodni.

Podczas porodu u Igi doszło do niedotlenienia mózgu. Diagnoza brzmiała: mózgowe porażenie dziecięce i lekooporna padaczka. Nadludzkim wysiłkiem rodzice rehabilitowali dziewczynkę, by nauczyła się samodzielnie połykać jedzenie. Szansą na kolejne postępy - np. by dziecko usiadło - stał się przeszczep komórek macierzystych. Ich zadaniem jest celowane działanie w niedotlenione komórki w obrębie mózgu, regeneracja ich, co może doprowadzić do usprawnienia wiotkiego ciała dziecka.

Pierwszy przeszczep już za dzielną dziewczynką. Dostała 20 milionów komórek macierzystych. - Iga czuje się dobrze, jest lekko przeziębiona, bo komórki macierzyste muszą zostać podane w ciągu dziesięciu minut od rozmrożenia, a to nieco wyziębiło jej ciało. Ale jest dzielna i silna. My również. Wśród nas jest mnóstwo ludzi o wielkich sercach, którzy pomagają Idze, za co serdecznie dziękujemy. Dzięki wam jesteśmy silniejsi! - mówi wzruszona mama.

Po naszej pierwszej publikacji na temat zbiórki pieniędzy na przeszczep, który w Polsce jest w fazie doświadczalnej i dlatego nie jest refundowany, w domu Karpowiczów rozdzwoniły się telefony. W ciągu kilku dni darczyńcy zasilili konto dziewczynki kwotą ponad 3 tys. złotych! - To ogromne wsparcie. Z całego serca dziękujemy - mówi pani Kamila.

Pomoc jest wciąż potrzebna. Cały cykl zabiegów kosztuje bowiem 42,5 tys. złotych.
Za  http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20150210/KOSZALIN/150219994


Pogotowie spełniło marzenie chorego Stasia


Staś Temech, chory na autyzm, odwiedził Wojewódzką Stację Pogotowia Ratunkowego w Łodzi. Przyniósł ze sobą małe karetki, zabrał kolejne.
Chory na autyzm Staś Temech ma 12 lat i pasjonuje się ratownictwem medycznym. Na wizytę w pogotowiu ratunkowym zabrał ze sobą kolekcję karetek, którą wykonał razem z tatą Bogusławem.

Jednym z największych marzeń chłopca było zobaczenie prawdziwej karetki. W poniedziałek to marzenie zostało spełnione. Staś nie tylko zwiedził karetkę, poznał ratowników medycznych, ale i odbył krótką przejażdżkę ambulansem po parkingu Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi.


Był "niegrzeczny", teraz jest "dziwny". Dziadek pierwszy się połapał, że z Błażejem coś nie gra

Monika martwi się, co stanie się z Błażejem, kiedy jej nie będzie. - Umieszczą go w DPS, ale tam z nim nie wytrzymają, więc poślą go do psychiatry. A potem, w szpitalu, na lata przywiążą pasami do łóżka. A przecież potrafi wyszywać, pracować w ogrodzie. W innym kraju pewnie znalazłby zatrudnienie, ale nie w Polsce. Dlatego Monika protestuje.


Monika nie przepada za czwartkami, bo są męczące. Zaczynają się o 5.30 rano. Ledwo otworzy oczy, idzie gotować zupę. Potem bierze się za kanapki, zaparza w termosie herbatę. Sama do śniadania nie siada, bo nie ma czasu. Musi uszykować ubrania. Z szafy wyciąga męską koszulkę, dżinsy, skarpety. O siódmej budzi Błażeja.

Błażej ciągle rozpina spodnie. Woli dresy

Pomaga mu umyć zęby, potem zostawia go w łazience samego, czeka aż wybiegnie stamtąd nagi i mokry, poleci do pokoju po ręcznik. Błażej nie lubi, kiedy ręcznik wisi w łazience. Wrzuca go wtedy do pralki, albo gorzej, do muszli. Po wyjściu z jednej łazienki Błażej idzie do drugiej, powtarza ten sam rytuał. Bez tego o ubraniu się nie ma mowy.

Kwadrans później są już w samochodzie.

25-letni Błażej, postawny krótko ostrzyżony brunet, siedzi na tylnym siedzeniu, bawi się zamkiem od plecaka, albo od spodni. Jadą do ośrodka na warszawskiej Pradze, gdzie chłopak ma zajęcia z terapeutami. Od Owczarni, w której mieszkają, to jakieś 40 km. Zajęcia zaczynają się o 9. Bez korków podróż zajmuje półtorej godziny.

W ośrodku Błażej przebiera się w spodnie dresowe. Czekają na niego w szafce. Zwykłe spodnie Błażeja denerwują, ciągle je rozpina.

- Cały czas chciałby chodzić w dresie, ale nie wszędzie się da, czasem trzeba się jakoś ubrać - mówi Monika. Za każdym razem, kiedy widzi rozpięte dżinsy u syna, spokojnie powtarza, że ma je zapiąć. Skutkuje, ale tylko na chwilę.

Dziadek pierwszy zobaczył, że z wnukiem coś nie gra

Błażej jest drugim dzieckiem Moniki. Od początku był inny niż jego brat. Zamknięty w sobie. Myślała, że to taki charakter, po mężu szachiście. Pracowała wtedy jako radca prawny, była zabiegana. Dziećmi zajmowali się dziadkowie. Pierwszym, który połapał się że, coś nie gra, był dziadek. Mówił Monice, że Błażej mało mówi, że unika kontaktu, ale ona nie dopuszczała do siebie myśli, że coś jest nie tak. Poszła z synem do lekarza dopiero, kiedy miał 4,5 roku. Bo zamiast mówić coraz lepiej, prawie całkiem przestał się odzywać. W gabinecie po raz pierwszy usłyszała słowo "autyzm".

- 20 lat temu mało kto wiedział, co z tym robić. Postanowiłam, że sama zajmę się terapią Błażeja - opowiada Monika.

Z bólem rzuciła pracę, uważała, że musi poświęcić się dziecku. Urządziła pokój do zajęć, szukała porad w książkach, znalazła wolontariuszy, którzy już mieli do czynienia z takimi osobami.

Do szkoły Błażej nie poszedł. Monika uznała, że sobie nie poradzi. Zaczęło się indywidualne nauczanie - na kilka godzin w tygodniu przychodziła nauczycielka, resztę czasu chłopak spędzał z matką.

Kiedy był nastolatkiem, Monika próbowała wprowadzić go do zwykłej szkoły. Chodziła z nim na zajęcia z religii, WF-u. Ale ile tak może siedzieć na lekcjach? Prosiła szkołę, by zatrudniła asystenta, ale dyrektor zasłaniał się brakiem pieniędzy. A kiedy przypomniała mu o zwiększonej subwencji oświatowej na dzieci z autyzmem, stwierdził, że proszenie o pieniądze nie będzie w starostwie mile widziane.

Burmistrza nie obchodzi rozwój Błażeja. Dowóz się nie należy. I kropka

Wtedy Monika znalazła na Pradze ośrodek prowadzony przez Stowarzyszenie Terapeutów. Zajmuje się dorosłymi ludźmi o różnym stopniu upośledzenia intelektualnego. Przez siedem lat, dopóki Błażej mógł jeździć na zajęcia z innymi niepełnosprawnymi dziećmi wynajętym przez gminę autobusem, uczęszczał do ośrodka kilka razy w tygodniu.

Gdy skończył 25 lat, gminny dowóz się skończył, bo skończył się szkolny obowiązek (jest do 24. roku życia).

- Poszłam do burmistrza, liczyłam, że uda się go przedłużyć, ale się nie dało. Dostałam pismo, że środki publiczne muszą być pod kontrolą i dowóz się już nie należy - opowiada Monika.

O kolejnych pół roku mówi "czarna dziura": - Siedzieliśmy w domu, nie miałam sił, by wozić go tam codziennie, nie wiedziałam, co robić.

Czwartki Błażeja i Moniki. Oraz inne dni tygodnia

Potem dostali zaproszenie do ośrodka na Wigilię. Błażej był szczęśliwy, a kiedy trzeba było wychodzić, zaczął płakać, kłaść się na podłodze.

- Zobaczyłam, jak bardzo ważne dla niego jest to miejsce. Postanowiłam się zmobilizować - mówi Monika.

Od tej pory w każdy czwartek wozi syna z Owczarni na Pragę. Robi cztery kursy - tam, wraca do domu, potem po Błażeja i powrót. Łącznie 150 km jednego dnia. Koszt paliwa - 80 zł.

W inne dni tygodnia stara mu się sama zapewnić rozrywkę. W poniedziałki zabiera go na basen, w piątki do zaprzyjaźnionej restauracji na rybę. We wtorki Błażej z asystentem chodzi na kilka godzin do Środowiskowego Domu Samopomocy niedaleko domu. Za asystenta - Monika poznała go przez ośrodek - rodzina płaci z własnej kieszeni - 33 zł za godzinę. Miesięcznie wychodzi kilkaset złotych.

Monika chciałaby, by asystent towarzyszył Błażejowi częściej, ale nie ma na to pieniędzy.

18 lat na warsztatach terapii zajęciowej?

Przez ośrodek pomocy społecznej Monika znalazła innych rodziców z okolicy, którzy mają dzieci autystyczne. Spotkali się, założyli fundację. Potem szkołę. Od kilku lat działa w Pruszkowie.

- Kiedy Błażej był mały, nie było dla niego odpowiedniego miejsca, gdzie mógłby się uczyć, rozwijać - wzdycha Monika. Uważa, że przez to życie Błażeja zostało zaprzepaszczone. Wie, że dziecięcych lat nie cofnie. Dlatego postanowiła walczyć o utworzenie placówek dla dorosłych autyków. Mają być kameralne, dla góra kilkunastu osób, z odpowiednią ilością terapeutów. Najlepiej, by z chorymi pracowali jeden na jeden.

W Polsce takich miejsc jest mało, a te, które są - jak ośrodek na Pradze - prowadzą organizacje pozarządowe.

Państwo upośledzonym umysłowo oferuje Warsztaty Terapii Zajęciowej albo Środowiskowe Domy Samopomocy. Do tych pierwszych są kierowane osoby lepiej funkcjonujące. W założeniu mają potem wyjść na rynek pracy. Ale raport NIK sprzed dwóch lat pokazuje, że tak się nie dzieje.

W latach 2010-2012 z 300 uczestników warsztatów pracę znalazło zaledwie siedem osób. Zdaniem NIK, dzieje się tak dlatego, że kierowane tam osoby często są na niższym poziomie funkcjonowania, niż ten, który pozwalałby na podjęcie pracy. Stąd bierze się kolejny problem - zbyt niska rotacja w ośrodkach. Podopieczni, zamiast po dwóch, trzech latach zwolnić miejsce innym, zostają. Znaleziony przez NIK rekordzista przesiedział w WTZ-cie 18 lat.

Makaron w śmietniku, rolka papieru w muszli. Trzeba mieć oczy dookoła głowy

Ale Błażej w takim miejscu i tak by się nie odnalazł. Byłby zbyt "trudny" dla terapeutów. W WTZ terapia jeden na jeden jest raczej niemożliwa, za mało personelu.

- Błażej potrzebuje osoby, która zajmie się tylko nim, będzie go pilnowała. Ma te swoje "przymusy". Wyrzuca rzeczy przez okno, jak dobierze się do papieru toaletowego, to albo go zmoczy, albo zużywa tak długo, aż zapcha kibel. Zupę wyleje, albo doprawi tak, że nie nadaje się do jedzenia. Szampony też wylewa. Dobrze, że chociaż nie próbuje ich pić. Ostatnio wyciągnął z lodówki miskę z makaronem. Chwila i był już w śmietniku. W sklepie chwyta bułkę, ugryzie, potem próbuje ją odkładać. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Błażej lubi też znikać. Nawet Monice dał radę uciec, a tak go pilnowała. To było w Wilnie, pojechali na pielgrzymkę. Monika zmęczona usiadła na ławce. Błażej się kręcił obok, nagle zniknął. - Przez dwie godziny go szukaliśmy. W końcu namierzyła go policja, po pielgrzymkowej koszulce. Był kilka kilometrów od miejsca, w którym straciłam go z oczu. Innym razem uciekł stażyście z ośrodka na Dworcu Centralnym w Warszawie. Chłopak poszedł do toalety, zostawił Błażeja przed kabiną, a ten się oddalił. Stażysta wtedy tak się przejął, że zrezygnował z praktyk.

Błażej jest przystojny, to czasem przeszkadza. Ale matki małych dzieci mają gorzej

Idziemy ulicą. Błażej chwyta matkę pod rękę. Nie odzywa się. Mnie stara się zepchnąć z chodnika, kiedy próbuję iść po drugiej stronie Moniki. Żeby nie wylądować na jezdni, jestem zmuszona zmienić stronę i iść obok Błażeja.

Monika: - Nie wiem nawet, jak on odbiera świat. Może słońce go drażni tak samo, jak nas latarka, kiedy świeci się nią w oko. Na pewno ma coś nie tak z kubkami smakowymi, bo nie czuje, gdy jedzenie jest przesolone.

- Ale widać, że szuka z panią kontaktu, nie unika - mówię.

- Nigdy tak nie jest, że dziecko nie chce kontaktu. Chce, ale na własnych zasadach. Ja to Błażejowi zapewniam, choć czasem jest ciężko. Nieraz trzeba zrobić coś szybko, a on leży i nie ma siły, która by go podniosła. Innym razem, jak idziemy np. do urzędu czy banku, wolałabym, żeby był spokojniejszy, a on wbiega i zaczyna gorączkowo szukać łazienki. Wchodzi na zaplecze. Anektuje przestrzeń.

- Jak reagują inni?

- Zdarzają się nieprzyjemne sytuacje. Błażej jest przystojny, wygląda normalnie i to czasem działa na jego niekorzyść. Raz rzucił papierek na podłogę w sklepie, to sprzedawca groził, że wezwie policję, jak nie podniesie. Musiałam tłumaczyć, że ma autyzm. Ale gorzej chyba mają matki małych dzieci, bo wszystkim się wydaje, że dziecko jest niegrzeczne. A dorosłego człowieka rozpatruje się w kategorii "dziwny".

Zaprowadzą go do psychiatry i w końcu na lata przywiążą do łóżka pasami

Monika uważa, że odpowiednie placówki mogłyby pomóc osobom z autyzmem odnaleźć się na rynku pracy. I podaje przykład syna.

- Błażej jest bardzo rozwinięty manualnie, lubi wyszywać, kiedyś widziałam, jak wpinał w materiał malutkie agrafeczki. Robił to długo i skutecznie. Mógłby skręcać różne rzeczy, detale do jakichś urządzeń. Lubi też prace w ogrodzie. Na pewno mógłby gdzieś pracować, ale ktoś musiałby chcieć go zatrudnić, poświęcić mu czas, zaakceptować jego trudne zachowania. W Niemczech autyków zatrudniają firmy IT. Ale tam cały system przystosowuje takiego człowieka od małego do funkcjonowania w społeczeństwie. A w Polsce? Nikt się tym nie przejmuje.

Monika już dziś martwi się, co będzie z Błażejem, kiedy jej i jej męża nie będzie. - Pomoc społeczna umieści go w DPS-ie. Błażej się tam nie odnajdzie przez swoje zachowania, będzie utrapieniem dla wszystkich. W końcu zaprowadzą go do psychiatry, który wypisze środki uspokajające. A jak nie podziałają, skieruje Błażeja do szpitala psychiatrycznego, gdzie takich jak on przywiązują do łóżka pasami.

Jak państwo nie zbuduje ośrodków, to wyda miliony na zakłady psychiatryczne

Na ten sposób stosowania środków bezpośredniego przymusu wobec autyków nie raz zwracała uwagę fundacja Synapsis, lider porozumienia Autyzm-Polska.

Pod koniec ub. roku, w uwagach do projektu "Od wykluczenia do integracji - w obronie podstawowych praw osób z autyzmem", sygnalizowała ministrowi pracy i polityki społecznej, że obowiązujące w tej sprawie przepisy nie zabezpieczają respektowania praw osób niepełnosprawnych.

"... Skutkiem takiego stanu rzeczy są przypadki wieloletniego przetrzymywania w pasach bezpieczeństwa lub podawania leków pozbawiających chorego umiejętności podejmowania podstawowych czynności życiowych, jak samodzielne chodzenie czy jedzenie".

Scenariusz byłby inny, gdyby państwo zadbało o mieszkania chronione, tworzyło rodzinne wspólnoty, w których tacy ludzie mogliby się doczekać starości. Ale w Polsce takich miejsc jest jak na lekarstwo. Monika wie o jednym, pod Krakowem, dla 10 osób. Nie ma co liczyć, że znajdzie się tam jakieś miejsce.

- Uruchomienie takich ośrodków kosztuje, ale jak tego nie zrobimy, będziemy musieli wydawać miliony na zakłady psychiatryczne - mówi. - Autyzm obecnie jest coraz częściej diagnozowany. Gdzieś muszą mieszkać.

Według specjalistów jeszcze kilkanaście lat temu mówiło się o kilku takich diagnozach na 10 tys. urodzeń. W tej chwili stosunek jest 1 do 80.

Matki szykują newsa. Z niepełnosprawnymi dziećmi pojadą do Brukseli

Monika chodzi na protesty rodziców dzieci niepełnosprawnych. Pod Sejmem była kilkakrotnie. Uważa, że to jedyna droga, by coś zmienić. - Protest to pokojowa, demokratyczna forma nacisku. Można jeszcze wziąć karabin i strzelać, ale do tego nie chcemy się posunąć.

To, o co walczy, nie wpisuje się do końca w żaden z postulatów głoszonych przez rodziców dzieci niepełnosprawnych.

Rodzice dzieci niepełnosprawnych domagają się:
* zabezpieczenia finansowego dla rodziców po śmierci niepełnosprawnego dziecka - w tej chwili opiekunowie zostają bez środków do życia;
* większej dostępności do rehabilitacji i sprzętu;
* ułatwionej procedury likwidacji barier architektonicznych;
* podwyższenia renty socjalnej dla niepełnosprawnych dzieci, które skończyły 18. rok życia (obecnie to 619 zł, czyli ledwie 84 proc. najniższej renty z tytułu niezdolności do pracy);
* bezkolejkowego dostępu do lekarzy;
* większego nadzoru nad subwencją oświatową, która na dzieci niepełnosprawne jest znacznie wyższa od zwykłej;
* darmowych leków podtrzymujących życie i pampersów za złotówkę;
* szczególnej pomocy dla rodzin z więcej niż jednym niepełnosprawnym dzieckiem;
* darmowych przejazdów do szkoły i do lekarzy,
* dostępu do świadczeń dla dzieci i rodziców mieszkających na wsi.


- Dla każdego ważne jest coś innego. Dla mnie na pierwszym miejscu jest placówka dla Błażeja, bo on nie może siedzieć w czterech ścianach. Na drugim: podwyższenie dodatku pielęgnacyjnego.

Ma on "częściowo pokrywać wydatki wynikające z konieczności zapewnienia opieki i pomocy innej osoby w związku z niezdolnością do samodzielnej egzystencji"). Od lat wynosi 153 zł.

- To śmieszny ochłap. Nie wiadomo, na co to ma być, na pieluchy? Pastę do zębów? Ta kwota ma się nijak do rzeczywistości - mówi Monika. Cieszy, że pod naciskiem matek rząd zwiększył świadczenie pielęgnacyjne (czyli "pensję" dla rodziców, którzy nie mogą pracować, bo zajmują się chorym dzieckiem). W tej chwili wynosi ono 1 tys. zł.

- Od Nowego Roku ma być 1200 zł. To cały czas za mało, ale przynajmniej coś się dzieje. Chciałabym jednak, by to świadczenie miało takie same atrybuty jak wynagrodzenie. Teraz nie można na nie wziąć nawet drobnego kredytu, ubezpieczenie zdrowotne mam na męża. Denerwuje mnie to, jestem przecież osobną jednostką!

Monika szykuje się już na kolejny protest. Odbędzie się w Warszawie w połowie stycznia. - Naszą rzeczywistością kierują newsy, więc musimy te newsy tworzyć, by media o nas mówiły. Kolejny news, to matki z dziećmi niepełnosprawnymi w Brukseli. Pojedziemy tam za naszym ukochanym premierem.

* Bajka "Anielski Dar" z muzyką Krzysztofa Antkowiaka powstała w ramach akcji "Pomaganie jest trendy", która skupia się na szerzeniu wiedzy o autyzmie. To ważne, by młodzi rodzice dostrzegali niepokojące sygnały u swoich dzieci, bo aż 1 na 88 dzieci na świecie rodzi się z autyzmem. To już piąta edycja dobroczynnego projektu gwiazd, które recytują fragmenty bajek z tomiku inicjatora akcji Krzysztofa Gorzkiewicza. Organizatorzy chcą też gromadzić pieniądze na diagnozę i terapię dzieci autystycznych. Ty też możesz pomóc: oglądając bajkę na youtube wystarczy kliknąć w wyświetlane reklamy, no i udostępnić video znajomym. Autyzm nie musi być wyrokiem.

Piękna bajka na rzecz dzieci autystycznych z fundacji Nowa Nadzieja*


[Za: http://wyborcza.pl/1,75478,17163155,Byl__niegrzeczny___teraz_jest__dziwny___Dziadek_pierwszy.html#ixzz3S7ecskNh]

SACS-R W POLSCE

Czym jest SACS?
Model wczesnej interwencji dla dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu realizowany w Centrum Adesse bazuje na trzech składowych:
Wczesne rozpoznanie nieprawidłowych symptomów oraz określenie stopnia ryzyka autyzmu przy użyciu narzędzi do badań przesiewowych, których skuteczność została zweryfikowana w zakrojonych na szeroką skalę badaniach naukowych (SACS),
Wczesna diagnoza przy zastosowaniu wystandaryzowanych instrumentów diagnostycznych stosowanych w diagnozie klinicznej na całym świecie (ADOS i ADI-R),
Wczesna interwencja terapeutyczna w oparciu o metodę opracowaną przez specjalistów o światowej renomie, której skuteczność została potwierdzona empirycznymi badaniami naukowymi (ESDM).

Projekt wprowadzenia w Polsce badań przesiewowych dzieci już od 8. miesiąca życia w kierunku zaburzeń komunikacji i zachowań społecznych, więcej na:
http://adesse.pl/strona/sacs
Lista ośrodków uprawnionych


Monitoring rozwoju przed 6 m.ż.

Artykuł zawiera wskazówki dotyczące sposobu monitorowania rozwoju dziecka z grupy ryzyka zaburzeń spektrum autyzmu w wieku do 6 miesiąca życia. Niektóre zachowania i umiejętności dziecka opisane poniżej mogą pojawiać się w rozwoju już wcześniej. Jednak, jeśli nie obserwujecie ich u dziecka w opisanym przez nas przedziale wiekowym, powinniście zacząć zwracać na te umiejętności większą uwagę i stymulować ich rozwój.

Rozwijanie kontaktu

Aby nawiązać kontakt wzrokowy z dzieckiem, wzbudzić zainteresowanie swoją twarzą, stosuj w kontakcie z dzieckiem „przerysowaną" mimikę, załóż nos klauna, narysuj sobie kropkę na czole, pomaluj usta, załóż coś kolorowego na włosy.
Z reguły dzieci lubią bliski kontakt fizyczny z rodzicami. Chętnie się przytulają, dostosowując swoją pozycję ciała, do osoby trzymającej je na rękach. Jeśli jest im źle, uspokajają się wtedy. Staraj się przytulać dziecko twarzą do siebie. Nie noś dziecka na rękach odwróconego plecami do siebie. Jeśli taka pozycja jest zalecana przez rehabilitanta, to staraj się w innych momentach dnia wykorzystać czas na bliski kontakt z dzieckiem twarzą w twarz.
Pod koniec 2 miesiąca życia dziecko odpowiada uśmiechem na uśmiech. Staraj się zwrócić na siebie uwagę dziecka, uśmiechaj się do niego, reaguj ożywioną mimiką na jego uśmiech wzmacniając w ten sposób jego reakcje i zachęcając je do powtórzenia uśmiechu.
Po ukończeniu trzeciego miesiąca życia dziecko zaczyna śledzić wzrokiem osoby poruszające się w jego polu widzenia. Staraj się zwrócić uwagę dziecka na siebie wołając je, powoli przemieszczaj się śpiewając do niego, jeśli dziecko Cię zlokalizuje podejdź szybko do dziecka wzmacniając w ten sposób jego uwagę. Ekspresyjnie wyraź radość.
Około czwartego miesiąca życia dziecko reaguje swoją mimiką na mimikę drugiej osoby. W zabawie z dzieckiem stosuj „przerysowaną" mimikę, otwieraj szeroko usta i zobacz czy dziecko będzie Cię naśladowało, możesz wysuwać i chować też język, cmokać, kląskać. Pamiętaj, żeby dać dziecku dużo czasu na zareagowanie, powoli zmieniaj propozycje. Okaż radość z każdej próby podejmowanej przez dziecko. Ważniejsza jest sama chęć i próby podejmowane przez dziecko, niż prawidłowe naśladowanie Twojej mimiki.
Około czwartego miesiąca życia dziecko zaczyna być zainteresowane twarzą drugiej osoby. Pochylając się nad dzieckiem pozwalaj się dotykać lub weź rączki dziecka i dotykaj nimi swojej twarzy, włosów. Reaguj na dotyk dziecka w śmieszny sposób, aby dodatkowo wzmocnić jego zachowanie, przyciągnąć uwagę.
Około 5-6 miesiąca życia dziecko zaczyna reagować wyraźnym ożywieniem na widok mamy/taty. Zaczyna różnicować w ten sposób osoby bliskie i znane od tych mniej znanych i obcych. Wzmacniaj reakcje dziecka podchodząc do niego i mówiąc „tak, to ja, mama" lub „tak, to ja, tata" i proponując mu wspólną zabawę.

Rozwijanie komunikowania się

Już od urodzenia dziecko płaczem sygnalizuje ból, dyskomfort, głód. Staraj się nauczyć rozpoznawać sygnały, które wysyła w ten sposób Twoje dziecko. Bądź czujny, czy Twoje dziecko jest w stanie zasygnalizować płaczem swoją potrzebę.
Po drugim miesiącu życia dziecko zaczyna głużyć – wydaje pojedyncze bądź po zwielokrotnione dźwięki, piski, gruchanie, gardłowe odgłosy. Staraj się odpowiadać na nie powtarzając dźwięki za dzieckiem, mówiąc do niego, reagując ożywieniem na to, co robi. Słysząc odpowiedź dorosłego często dzieci milkną na chwilę, po czym znów zaczynają wokalizować. To Twój pierwszy „dialog" z dzieckiem. Dziecko może także reagować na Twoje słowa ożywieniem ruchowym (machać rączkami, kopać nóżkami, itp.). To także jest jego forma komunikowania Ci swojego zainteresowania.
Około czwartego miesiąca życia dziecko widząc podchodzącą do niego osobę dorosłą zaczyna wyciągać w jej kierunku rączki oczekując, że zostanie wzięte na ręce. Zachęcaj dziecko do wyciągania rączek w Twoim kierunku podchodząc do dziecka i wołając je, wyciągaj ręce w kierunku dziecka i daj mu czas na wyciągnięcie rąk w Twoim kierunku. Możesz bawić się w ten sposób za każdym razem gdy podnosisz dziecko, przytulając je, dając buziaka i odkładając dziecko do łóżeczka, nagradzając je w ten sposób za wyciagnięcie rączek przytuleniem i miłym kontaktem.
Pomiędzy czwartym a piątym miesiącem życia dziecko zaczyna poszukiwać wzrokiem źródła głosu. Odwraca się w kierunku, skąd dobiega go wołanie. Nawołuj dziecko podchodząc do dziecka z różnych stron. Okazuj radość, gdy odwróci głowę w Twoim kierunku. Wołaj dziecko, gdy trzyma je inna osoba. Wybieraj momenty, gdy dziecko nie jest mocno zaabsorbowane inną osobą/przedmiotem.

Rozwijanie zabawy

Około czwartego-piątego miesiąca życia dziecko wyciąga rączki po przedmiot, potrafi przełożyć zabawkę z rączki do rączki. Staraj się podawać dziecku różne przedmioty, kolorowe zabawki przyciągając jego uwagę i zachęcając do wyciągania rączek. Daj dziecku czas na obejrzenie przedmiotu, dotykanie go, ewentualne przełożenie z ręki do ręki.
Pod koniec piątego miesiąca życia dziecko zaczyna naśladować proste czynności po osobie dorosłej, np. stukanie w łóżeczko, potrząsanie zabawką. Staraj się zaobserwować, czy dziecko powtarza chociaż przez chwilę po Tobie tego typu zachowania.
Dziecko reaguje ożywieniem na zabawy czuciowo-ruchowe typu łaskotanie, całowanie, dmuchanie na brzuszek. Około czwartego miesiąca życia zaczyna się głośno śmiać w odpowiedzi na nietypowe miny, zachowanie rodziców, jak np. kichanie. Staraj się często bawić z dzieckiem w ten sposób. Obserwuj, czy sprawia to dziecku przyjemność. Powtarzaj te elementy zabawy, które Twoim zdaniem dziecko lubi i oczekuje ich powtarzania.

Ogólne monitorowanie rozwoju ruchowego

Niepokojąca w rozwoju dziecka jest asymetria ułożeniowa i ruchowa, nadmierne prężenie się, opóźnienie w osiąganiu kolejnych umiejętności takich jak: podnoszenie główki, przekręcanie się z brzucha na plecy i odwrotnie, sięganie po przedmiot. Zawsze, jeśli jesteś zaniepokojony zachowaniem dziecka, jego rozwojem ruchowym, zgłoś się na konsultacje do neurologa i/lub rehabilitanta. Rehabilitacja ruchowa wspomoże nie tylko prawidłowy rozwój ruchowy Twojego dziecka, ale jest też znakomitą formą ogólnej stymulacji jego rozwoju, również w innych obszarach.
[Za:http://www.badabada.pl/dla-rodzicow]

Za dużo synaps

Autyzm może być związany z występowaniem zbyt wielu połączeń synaptycznych w mózgu - twierdzi dr David Sulzer z Columbia University. Wyniki pracy jego zespołu opublikowano w czasopiśmie „Neuron”.

Badacze przeanalizowali budowę mózgów 26 dzieci autystycznych oraz 22 neurotypowych w różnym wieku. Z obserwacji wynikało, że podczas okresu dorastania u dzieci bez zaburzeń liczba połączeń synaptycznych zmniejsza się o około połowę. U dzieci autystycznych redukcja połączeń synaptycznych wydaje się jednak nie przebiegać prawidłowo – liczba synaps w badanych mózgach dzieci autystycznych zmniejszyła się średnio jedynie o 16 procent. Zdaniem Sulzera ludzie zwykle kojarzą tworzenie się połączeń synaptycznych z procesem uczenia się. Nie wiedzą jednak, że dla prawidłowego rozwoju ważne jest nie tylko powstawanie nowych „ścieżek” w mózgu, ale także zanikanie dotychczas istniejących.

Badaczom udało się pobudzić proces likwidowania niepotrzebnych synaps u autystycznych myszy za pomocą leku o nazwie rapamycyna, co poskutkowało całkowitym wyeliminowaniem objawów autyzmu u zwierząt. Niestety, rapamycyna nie może być podawana ludziom z powodu poważnych skutków ubocznych, jakie wywołuje. Naukowcy są jednak dobrej myśli, bowiem badania wykazały, że objawy autyzmu można skutecznie eliminować. Dlatego kolejnym krokiem musi być znalezienie innego leku o podobnym do rapamycyny działaniu, który nie będzie szkodliwy dla ludzi.

[Za:http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/8851/Za-du%C5%BCo-synaps/]
(km)
foto: Sergey Nivens/shutterstock.com

10 TOKSYCZNYCH CHEMIKALIÓW AKTYWUJĄCYCH AUTYZM?
Opublikowano listę 10 toksycznych chemikaliów które mogą powodować autyzm i inne zaburzenia neurorozwojowe. 25 kwietnia w czasopiśmie ‘Environmental Health Perspective’ opublikowano listę 10 toksycznych chemikaliów które mogą powodować autyzm i inne zaburzenia.

Artykuł ten jest jednym z 5, które sugerują silną korelację pomiędzy toksycznymi chemikaliami a autyzmem. Według grupy badaczy (National Academy of Sciences), 3% wszystkich zaburzeń neurorozwojowych u dzieci, takich jak autyzm i ADHD powodują toksyczne związki pochodzące ze środowiska, a 25% tych chorób jest spowodowana interakcją czynników genetycznych i środowiskowych.

Istnieje bardzo silne przekonanie, że autyzm jest chorobą genetyczną i powyższe badania temu nie zaprzeczają, jednak wielu naukowców poszukuje także odpowiedzi na pytanie, co aktywuje gen autyzmu u danego dziecka (wielu z nas nosi gen odpowiedzialny za rozwój tego zaburzenia a nie zapada na nie).

Zaznacza się, jak ważna jest świadomość tych trujących chemikaliów i sugeruje się, że jeśli faktycznie mają one tak duży wpływ na zachorowalność, możemy temu zapobiec.

Lista chemikaliów wchodzących w skład produktów konsumpcyjnych, podejrzewanych o wpływ na rozwój autyzmu i innych zaburzeń rozwojowych:

1. Lead (OŁÓW)
2. Methylmercury (METYLORTĘĆ)
3. PCBs (WIELOCHROBENZEN)
4. Organophosphate pesticides (PESTYCYDY FOSFOROORGANICZNE)
5. Organochlorine pesticides (PESTYCYDY CHLOROORGANICZNE)
6. Endocrine disruptors (SUBSTANCJE ZABURZAJĄCE GOSPODARKĘ HORMONALNĄ)
7. Automotive exhaust (ZANIECZYSZCZENIA SAMOCHODOWE)
8. Polycyclic aromatic hydrocarbons (WIELOPIERŚCIENIOWE WĘGLOWODORY AROMATYCZNE)
9. Brominated flame retardants (IMPREGNATY OGNIOWE)
10. Perfluorinated compounds (ZWIĄZKI PERFLUROWANE)


Życie z autyzmem. Historie trzech matek

„W wieku 2 lat układał puzzle z 500 elementów”. „Dzieci okładały go zabawkami”. „Dyrektorka kazała mi zabrać Tadzia ze szkoły, ale patrzę na to dziecko z optymizmem”. Trzy matki, trzy historie. Łączy je jedno – autyzm syna.

Diagnoza: autyzm

Dorota, matka 19-letniego Piotra: Syn rozwijał się bardzo dobrze do 2. roku życia. Spodziewaliśmy, że zacznie mówić. Ulegliśmy stereotypom, że chłopcy mówią później. To było zresztą prawie 20 lat temu, kiedy dostęp do diagnozy był prawie żaden. On i tak miał dużo szczęścia, że został tak szybko zdiagnozowany i można było cokolwiek zacząć robić... Co niepokoiło? Nie bawił się z innymi dziećmi, właściwie w ogóle się nie bawił tylko wpatrywał w zabawki, nie był zainteresowany kontaktem z nami, z otoczeniem... To zaczęło się nasilać, w pewnym momencie zaczęliśmy szukać specjalisty. Po raz pierwszy usłyszeliśmy słowo: autyzm. Piotr ma znaczny stopień niepełnosprawności, wymaga stałej pomocy osób drugich.

Alicja, mama 8-letniego Tadzia: To zaczęło się, kiedy Tadzio skończył 6 miesięcy - do tego czasu był idealnie grzeczny. Spał w swoim łóżeczku, wystarczyło, że gasiłam światło, a on tam zasypiał. Później stało się drażliwe, nieznośne. Syn sprawiał kłopoty, było wiadomo, że coś jest nie tak. Ale ja nawet nie wiedziałam, co to znaczy autyzm - gdzieś mi się obiło o uszy, że cierpiał na niego Newton. Na tym moja wiedza się kończyła. Diagnozę postawiono w 2010 roku. To było traumatyczne przeżycie. Pan doktor, do którego się udaliśmy, na pierwszej wizycie powiedział: dziecko jest głęboko autystyczne i głęboko upośledzone. "Niech pani zapomni, że kiedykolwiek pójdzie do normalnej szkoły" - stwierdził z przekonaniem. Trudno było mi się z tego podnieść. A to nie było prawdą... Mimo że jestem matką i patrzę na dziecko przez różowe okulary, to zachowuję resztki racjonalności. Wiedziałam, że wcale nie jest tak źle, że syn nie jest tak głęboko upośledzony. Na drugiej wizycie, na której pojawił się mój mąż, pan doktor powiedział, że dziecko jest zdrowe... Ten sam lekarz, w odstępie 2 tygodni. I... skierował na wczesne wspomaganie. Czyli powiedział dwie sprzeczne rzeczy, a napisał jeszcze trzecią, inną: autyzm atypowy. I ta trzecia diagnoza jest właściwie prawdziwa - syn cierpi na autyzm lekki.

Katarzyna, mama 13-letniego Kuby, 7-letniego Mateusza, 5-letniego Miłosza: Miłosz, najmłodszy synek, od samego początku rozwijał się zupełnie inaczej. Kiedy skończył roczek, nic kompletnie nie mówił. Nie gaworzył nawet. Nic go nie interesowało. Gestem i krzykiem wszystko wymuszał. Nie mogliśmy iść do sklepu, poruszać się po gwarnych ulicach, bo uciekał od ludzi. Krzyczał, płakał - w przychodniach, poradniach. Lekarz zwrócił uwagę dopiero po jakimś czasie, po upływie 2,5 roku, że to nie jest typowe zachowanie i że warto zainteresować się tematem autyzmu. To był dla nas ogromny szok. W swojej wyobraźni miałam obraz dziecka, które siedzi w kącie, kiwa się, nie zwraca uwagi na nic i nikogo...

Kiedy zaczęłam zgłębiać tematy autyzmu, w mojej głowie pojawił się dzwonek alarmowy, że również z naszym najstarszym i średnim synem jest coś nie tak. Że mają cechy zespołu Aspergera.

Najstarszy syn - Kuba, był cudownym dzieckiem, bardzo szybko zaczął mówić, w wieku 2 lat potrafił ułożyć puzzle z 500 elementów, w tym samym wieku znał już alfabet, odróżniał kolory. Myśmy wyobrażali sobie, że mamy w domu genialne dziecko. Potem zaczęły się problemy w szkole. Zgłaszał nam cały czas, że nikt nie chce się z nim bawić, nie ma kolegów, przyjaciół. Miał również lęki. Fiksacje. Ale z początku nikt na to specjalnie nie zwracał uwagi. Dziecko w końcu grzeczne, uczyło się dobrze, nie było w szkole awantur...

Również Mateusz inaczej się rozwijał. Było to dziecko nieśmiałe, ale na początku nie niepokoiło nas za bardzo, że na przykład chowa się w szafie.

Reakcje otoczenia. Stereotypy, brak wiedzy, ale też współczucie

Dorota: Reakcje otoczenia to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakich doświadczają rodzice dzieci cierpiących na autyzm. Czasem dotyka odrzucenie przez najbliższą rodzinę, która mówi: "przecież jaki to jest autyzm? Wyrośnie... Ma dwie rączki, dwie nóżki, to żadna niepełnosprawność". Otoczenie nie rozumie, że zachowania dzieci z autyzmem nie wynikają z tego, że są niegrzeczne. Tu winny jest też brak wiedzy na temat autyzmu, stereotypowe postrzeganie autystyków, jako genialnych "Rain Manów", albo ludzi smutnych, zamkniętych w sobie, ze wzrokiem utkwionym w ścianie, choć tacy też są. Każdy przypadek jest indywidualny, inny.

Katarzyna: Początkowo były problemy, bo dziecko krzyczy, płacze, tupie... To jest blok. Ale starałam się tłumaczyć sąsiadom, że Miłosz jest autystykiem, więc powoli się to wyciszyło. Teraz mam nawet wsparcie. Nie spotykam się z negatywnymi reakcjami, ludzie raczej współczują. Największy dla mnie jest ból związany z walką ze szkołami, z oświatą. W przedszkolu terapeutycznym wiedzą, co mają robić. Gorzej jeśli chodzi o szkoły publiczne, które nie są w ogóle przygotowane do pracy z autystykami. Są pedagodzy, którzy wyciągną rękę, ale bywa, że trafia się na mur. Trzeba iść do nich z paragrafem, żeby zrobili cokolwiek dla tego dziecka, dla nas - rodziców.

Alicja: W Anglii, gdzie wcześniej mieszkaliśmy, spotkałam się z bardzo nieprzychylnym zachowaniem sąsiadów. To jest ludzkie zachowanie, nie zależy od granic... Mieszkaliśmy na małym osiedlu, mieliśmy wspólny , tam była rodzina z dwójką dzieci. Jak się zorientowali, co się z Tadziem dzieje, nie chcieli się do nas zbliżać, jakbyśmy byli zakaźnie chorzy... Tamte dzieci rzucały się na Tadzia z zabawkami. Jak tak go nimi okładały, inne mamy udawały, że nic nie widzą.

Cykl, rytm, powtarzalność. Jak oswoić rzeczywistość

Alicja: Tadzio ma niebieski stolik, na nim niebieską lampę, niebieskie farby, i klej... Bo Tadzio uwielbia ten kolor, to jego mała obsesja. Na tym stoliku nic nie wolno mi przestawić. W szafie Tadzia jest 10 identycznych koszulek, z ulubionym bohaterem z kreskówek. Tyko te koszulki zakłada, wszystkie są takie same, z lokomotywą Tomkiem, w 10 egzemplarzach, żeby Tadzio miał każdego dnia świeże ubranie.

Dorota: Mój syn codzienne rano wykonuje te same czynności po kolei: myje się, ubiera, je śniadanie, ścieli łóżko, jedzie do szkoły, do której zabiera go bus. Na busa, który czeka przed domem, wychodzi sam. To jego krok ku samodzielności. Przed wyjściem powtarzamy plan zajęć, to, co go czeka w ciągu dnia: żeby wiedział, że jest basen, wycieczka, zajęcia z logopedą... Żeby wiedział, kto go odbiera, co będzie robił po szkole. Ta powtarzalność, ten rytm, daje poczucie bezpieczeństwa, choć nie można się w tym zapętlić. Trzeba wprowadzać umiejętnie zmiany w tę uporządkowaną rzeczywistość. Cieszę się, gdy coś drgnie w sztywnym układzie, np. wybiegnie do szkoły, nie pościeliwszy łóżka... To jak przekraczanie granic autyzmu.

Katarzyna: Wie pani za czym najbardziej tęsknię? Za normalnością dnia, żebym mogła sobie wyjść swobodnie z dziećmi do kina, na plac zabaw. U nas musi być wszystko zaplanowane, nawet wizyta u fryzjera. Muszę trafić na odpowiednią chwilę: czy Miłosz będzie chciał wyjść z domu, czy się nie zdenerwuje, bo wtedy potrafi się rzucać na ziemię, krzyczeć, tupać, kopać, gryźć, i być agresywny w stosunku do mnie. Potrafi mnie uderzyć. Musimy mieć rozpisane każde wyjście na obrazkach: teraz idziemy tu, teraz tu... Czasem boję się takiego wyjścia.

Malwina Zaborowska

[Za: http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wiadomosci/news-zycie-z-autyzmem-historie-trzech-matek,nId,1568713,nPack, Środa, 3 grudnia 2014 (17:05)1, ]


Przeciwciała matki mogą być przyczyną autyzmu u dziecka

     Przeciwciała matki, które rozpoznają białka ważne dla rozwoju mózgu płodu mogą przyczyniać się do wystąpienia autyzmu u potomstwa – wskazują dwa badania, których wyniki publikuje pismo "Translational Psychiatry”. Jak oceniają autorzy prac, obecność tych przeciwciał może odpowiadać za niemal jedną czwartą przypadków tzw. zaburzeń ze spektrum autyzmu.

Jedno z badań przeprowadzonych przez naukowców z University of California w Davis (USA) polegało na porównywaniu próbek krwi 246 mam dzieci z autyzmem oraz 149 mam prawidłowo rozwijających się maluchów.

W ten sposób badaczom udało się zidentyfikować siedem białek (antygenów), które mogą wywoływać reakcję układu odporności matki i w ten sposób przyczyniać się do rozwoju zaburzeń autystycznych u dziecka. Białka te są obecne w komórkach w całym organizmie, ale mózg płodu produkuje je w szczególnie dużych ilościach. Wszystkie one biorą udział w rozwoju układu nerwowego.

Okazało się, że we krwi 23 proc. mam, które miały dziecko z autyzmem, obecne były przeciwciała przeciw co najmniej dwóm zidentyfikowanym antygenom. Dla porównania, w grupie mam dzieci rozwijających się prawidłowo odsetek ten wyniósł mniej niż 1 proc.

Obecność przeciwciał przeciwko specyficznemu zestawowi (trzech lub czterech) antygenów wiązała się z cięższymi objawami autyzmu, w postaci bardziej nasilonych zachowań stereotypowych, czyli powtarzalnych ruchów, jak kiwanie się, kręcenie się wkoło etc.

W drugim badaniu naukowców z tego samego uniwersytetu specyficzne przeciwciała wyizolowane z krwi matek autystycznych dzieci wszczepiano ciężarnym samicom rezusa. Okazało się, że ich potomstwo przejawiało nieprawidłowe zachowania społeczne, np. w relacjach z rówieśnikami. Odpowiadały one tym, jakie obserwuje się u dzieci z autyzmem. Ponadto, rozwój mózgu u synów (ale nie córek) tych samic był taki, jak u chłopców z autyzmem, co potwierdzono w badaniach obrazowych mózgu.

Co ciekawe, w obecności innych osobników matki tych małpek wykazywały nasilone zachowania ochronne wobec swoich dzieci. Sugeruje to, że dostrzegały większe zagrożenie dla swojego potomstwa w kontekście interakcji społecznych.

W małpek, których matkom wszczepiono podczas ciąży przeciwciała od kobiet mających dzieci bez autyzmu, nie odnotowano takich problemów.

Zdaniem współautorki obydwu badań dr Judy Van de Water identyfikacja matczynych przeciwciał związanych z ryzykiem autyzmu u dziecka może doprowadzić do opracowania testu, który na podstawie badania krwi matki pomoże typować dzieci zagrożone tym zaburzeniem jeszcze zanim pojawią się jego objawy.

Obecnie nad stworzeniem takiego testu pracuje firma biotechnologiczna Pediatric Bioscience, w której dr Van de Water pełni funkcję konsultanta i jest członkiem zespołu doradczego ds. nauki. Jak przewiduje badaczka, test może pojawić się na rynku za 1,5 roku.

Jej zdaniem test stosowano by w pierwszym rzędzie u matek z grupy ryzyka, które już mają jedno dziecko z autyzmem oraz u tych kobiet, które mają bardzo małe dziecko z podejrzeniem opóźnienia rozwoju. „Im wcześniej jesteśmy w stanie zidentyfikować autyzm i powiązane z nim zaburzenia, tym wcześniej można rozpocząć działania terapeutyczne” - podkreśla dr Van de Water.

Specjalistka zaznacza zarazem, że niezbędne są szerzej zakrojone badania, które pomogą lepiej zrozumieć rolę zidentyfikowanych przez jej zespół przeciwciał w rozwoju autyzmu.

„Opierając się na dotychczasowych wynikach można ocenić, że byłby to test pomocny w identyfikacji dzieci narażonych na autyzm, ale zanim naukowcy będą mogli nawet pomyśleć o zastosowaniu go w badaniach przesiewowych, czeka ich jeszcze długa droga” - ocenia dla serwisu MedPage Today ekspert zajmujący się badaniem autyzmu Andrew Adesman z Steven and Alexandra Cohen Children's Medical Center w Nowym Jorku.

Autorzy badań wyrażają nadzieję, że ich odkrycie pozwoli w przyszłości opracować również metody zapobiegania autyzmowi w pewnej grupie dzieci. Polegałyby one na ograniczaniu ekspozycji płodu na pewne przeciwciała produkowane przez matkę.

Nazwą autyzm powszechnie określa się całą grupę zaburzeń w rozwoju mózgu (tzw. zaburzenia ze spektrum autyzmu). Mimo iż różnią się one od siebie, dają pewne wspólne objawy: trudności w kontaktach społecznych, w tym komunikowanie się z innymi, powtarzalne zachowania oraz specyficzne zainteresowania. W rozwoju autyzmu podejrzewa się udział złożonych czynników genetycznych oraz środowiskowych, oddziałujących na dziecko już w życiu płodowym.

jjj/ agt/PAP

[Za: PAP Świat wyd. internetowe z 18.07.2013] MZ

Autyzm częstszy niż dawniej

„Autyzm częstszy niż myślisz” – pod takim hasłem w tym roku organizowany był Światowy Dzień Wiedzy na Temat Autyzmu, gdyż choroba ta wykrywana u coraz większej liczby dzieci. Od sześciu lat jest on obchodzony 2 kwietnia.

Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała autyzm za jeden z najpoważniejszych problemów zdrowotnych, oprócz nowotworów, cukrzycy i AIDS. Zwraca uwagę, że w ostatnich 20 latach występowanie autyzmu zwiększyło się aż dziesięciokrotnie.

W Europie żyje z tą chorobą 5 mln osób, czyli na 150 osób jedna dotknięta jest tym zaburzeniem. W USA występuje ono jeszcze częściej. Według Centers for Desease Control and Prevention autyzm wykrywany jest w Stanach Zjednoczonych u 1 dziecka na 88. W Wielkiej Brytanii, w której funkcjonuje jeden z najlepszych systemów pomocy osobom z autyzmem, cierpi z tego powodu 1 osoba na 100.

W Polsce ocenia się, że jedna osoba z autyzmem przypada na 300 mieszkańców. W sumie w naszym kraju żyje ok. 30 tys. osób z autyzmem i zespołem Aspergera, zaburzeniem pokrewnym, ale o łagodniejszym przebiegu.

Według Fundacji Synapsis, rozbieżność statystyk w poszczególnych krajach wynika z różnic w dostępie do diagnozy, jej jakości, a także świadomości społeczeństwa w zakresie autyzmu. Z kolei wzrost zachorowań nie musi świadczyć o tym, że zwiększa się zachorowalność z powodu tego zaburzenia.

Wśród specjalistów przeważa opinia, że autyzm jest coraz lepiej wykrywany, stąd różnice w zapadalności na tę chorobę w różnych krajach. Przykładem jest Wielka Brytania, gdzie opieka na dziećmi autystycznymi jest jedna z najlepszych na świecie.

Dr Monika Suchowierska ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie zwraca uwagę, że jest wiele innych nieporozumień związanych z autyzmem. Na przykład chore na autyzm dziecko nie musi być upośledzone umysłowo. Tak jest jedynie w przypadku 40 proc. z nich.

„Dawniej sądzono, że nawet 80 proc. dzieci autystycznych jest upośledzonych, ale wynikało to z błędnej diagnostyki. Zaliczano do nich maluchy, które były upośledzone, ale nie miały autyzmu” – twierdzi specjalistka.

Autyzm rozwija się w okresie życia płodowego i jest związany z mutacjami genetycznymi oraz nieprawidłowościami w funkcjonowaniu mózgu, a także pewnymi, jeszcze nieznanymi, czynnikami środowiskowymi. Nie powstaje jednak dopiero po urodzeniu dziecka.

„Nieprawdą jest, że na autyzm częściej chorują dzieci tzw. zimnych matek, chłodnych emocjonalne i wobec nich zdystansowanych” - powiedziała dr Suchowierska. Błędne jest też przekonanie niektórych rodziców, że ryzyko autyzmu zwiększają szczepienia. Nie wiadomo jednak dlaczego głównie chorują chłopcy

Bardzo ważne jest, żeby wykryć autyzm jak najwcześniej, gdy są jeszcze większe możliwości stymulowania rozwoju dziecka. Większa jest wtedy szansa, że w wieku dorosłym będzie ono samodzielne.

Nie jest to jednak takie łatwe, gdyż dziecko autystyczne przez pierwsze 18. miesięcy życia może sprawiać wrażenie, że rozwija się normlanie. Dopiero potem gwałtownie następuje regres. Dlatego choroba najczęściej wykrywana jest około 2. roku życia dziecka, gdy rodzice zauważają, że komunikowanie się z nim jest mocno zakłócone.

W tym wieku maluch powinien przynajmniej wypowiadać pierwsze słowa, tymczasem nie posługuje się nawet gestami. Nie sygnalizuje swych potrzeb i ma niewielki kontakt z otoczeniem. Rodzice sądzą, że dziecko jest głuche i domagają się badania słuchu. Niepotrzebnie, gdyż u dzieci z autyzmem nie występują zaburzenia słuchu.

U 30-50 proc. maluchów chorych na autyzm nie rozwija się mowa. Gdy choroba zostanie wykryta zbyt późno, dopiero po 5. rok życia, można się z nim komunikować jedynie przy użyciu obrazków lub języka migowego.

Pierwsze objawy autyzmu mogą się pojawić już w 3-4 miesiącu życia gdy niemowlę bardziej interesuje przedmiotami niż otaczającymi go ludźmi. Już w pierwszych miesiącach życia wykazuje upośledzony kontakt wzrokowy. W kolejnych dwóch miesiącach nie próbuje zwracać uwagi dorosłego na to co je interesuje, np. na jakiś przedmiot, nazywane „wspólnym polem uwagi”. Nie reaguje również na swoje imię.

Kwiecień jest Światowym Miesiącem Wiedzy na Temat Autyzmu.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

zbw/ tot/

[Za: PAP w: Nauka i zdrowie 2013.03.30] MZ

Autyzm - gdy zmysły zawodzą. Część pierwsza


      Ktoś, kto zna autyzm "tylko ze słyszenia", ma bardzo ogólny obraz chorej osoby, dziecka. Zastanowiłeś się kiedyś, jak to jest w rzeczywistości,dlaczego to taka dziwna choroba? Autyzmu nie należy się bać, trzeba go tylko zrozumieć!

     Pierwszy raz z autyzmem zetknęłam się jako nastolatka, w filmie sensacyjnym. Dziecko zapamiętało        dźwięki wybieranego numeru telefonicznego, dzięki czemu trafiono na ślad zabójców. Zapamiętałam, że dzieci nie mówią, boją się ludzi i zatykają uszy, a przy tym są genialne - to była moja wiedza na ten temat.

Na pierwszy rzut oka może i miałam rację, ale problem autyzmu jest znacznie głębszy. Cechą autysty nie jest brak mowy, ale brak chęci do mówienia, komunikowania się. Osoby te nie potrzebują się komunikować, właśnie z tego wynika brak mowy, zaburzone kontakty społeczne. Dodatkowo, liczne nadwrażliwości zmysłowe powodują ogromny chaos w głowie autystyka.

Dlaczego krzyczą?
Czasem krzyk jest jedyną znaną autyście bronią, jaką może zastosować w sytuacjach dla niego nie do zniesienia. Przykładem może być market. Widzisz dziecko, które drze się wniebogłosy, leży na podłodze, albo bije rodzica, który nie może nad nim zapanować. Może to być dziecko z serii "bezstresowe wychowanie", ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że to dziecko ma autyzm, a ilość ludzi dookoła niego, hałas i przedziwne zapachy powodują w jego gowie taki zamęt, że jedynym rozwiązaniem jakie zna to krzyk. Co możesz zrobić w takiej sytuacji? Przede wszystkim nie gap się. Dodatkowy tłum zbierający się wokół takiego dziecka tylko pogłębi jego doznania.

Dlaczego krzyczą?

Czasem krzyk jest jedyną znaną autyście bronią, jaką może zastosować w sytuacjach dla niego nie do zniesienia. Przykładem może być market. Widzisz dziecko, które drze się wniebogłosy, leży na podłodze, albo bije rodzica, który nie może nad nim zapanować. Może to być dziecko z serii "bezstresowe wychowanie", ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że to dziecko ma autyzm, a ilość ludzi dookoła niego, hałas i przedziwne zapachy powodują w jego gowie taki zamęt, że jedynym rozwiązaniem jakie zna to krzyk. Co możesz zrobić w takiej sytuacji? Przede wszystkim nie gap się. Dodatkowy tłum zbierający się wokół takiego dziecka tylko pogłębi jego doznania.
Ktoś, kto zna autyzm "tylko ze słyszenia", ma bardzo ogólny obraz chorej osoby, dziecka. Zastanowiłeś się kiedyś, jak to jest w rzeczywistości, dlaczego to taka dziwna choroba? Autyzmu nie należy się bać, trzeba go tylko zrozumieć! Dziwak... Cechą autyzmu są też różne dziwne zachowania. Widzisz dziecko machające sobie rękami przed oczami, wydające z siebie dziwne dźwięki czy zatykające sobie uszy. Nie ma co się śmiać. W swoim rozumowaniu takie dziecko pomaga samo sobie, stara się, jak w przypadku krzyku, poradzić z nadmiarem bodźców z otoczenia. Te bodźce, dla ciebie nie widoczne, dla dziecka z nadwrażliwością mogą być istną torturą. Dla osoby z autyzmem szumiąca w tle lodówka, albo komputer może dostarczać strasznych doznań, tak jakbyś sam cały dzień spędził przy lotnisku i słuchał startujących samolotów. Hałas, który przez cały czas mu towarzyszy, dzień i noc jest dla niego koszmarem, a słuch to przecież jeden ze zmysłów, jest jeszcze wzrok, węch, smak i dotyk. Osoba z autyzmem może być bombardowana na raz przez wszystkie zmysły. Próbujesz to sobie wyobrazić? Chyba nie można... Co zrobić, gdy poznajesz, bądź widzisz osobę z autyzmem? Nic na siłę. Przede wszystkim nie patrz się, nie próbuj podchodzić. Nawet jeśli jest to człowiek, z którym będziesz spotykał się częściej, nie przytłaczaj go swoją osobą. Nie podawaj ręki, nie rób nic na siłę. Autysta musi się przyzwyczaić i poznać nową osobę, otoczenie, później pozwoli ci wejść "do swojego świata".
Ktoś, kto zna autyzm "tylko ze słyszenia", ma bardzo ogólny obraz chorej osoby, dziecka. Zastanowiłeś się kiedyś, jak to jest w rzeczywistości, dlaczego to taka dziwna choroba? Autyzmu nie należy się bać, trzeba go tylko zrozumieć! Nie bój się. Szósty zmysł osoby z autyzmem jest bardzo dobrze rozwinięty. Wyczuje twój strach i niechęć do niego. Wtedy masz małe szanse na to, że zostaniesz zaakceptowany. Twój zapach. Uważaj na używane przez ciebie kosmetyki. Ostry, intensywny zapach może spowodować, że osoba z autyzmem nie podejdzie do ciebie, sprawiasz jej tym ból. Powinni o tym pamiętać zwłaszcza nauczyciele i terapeuci. W dzisiejszych czasach, gdy dostęp do wszelkich terapii jest powszechny, funkcjonowanie osoby z autyzmem może być na naprawdę wysokim poziomie. Może nauczyć się mówić, przebywać w grupie, pracować. Może chcieć się komunikować z innymi, ale potrzebuje wyraźnej wiadomości od ciebie, że jest chciany i akceptowany. 

Autyzm. Gdy zmysły zawodzą. Część druga

      Niedawno portale obiegły amatorskie filmy z udziałem aktora Bartka Topy. Zachowywał się dziwnie, jedni określili go jako "naćpanego", inni "pijanego". Okazało się, że to rola, promująca kampanię „Autyzm - całe moje życie". Oglądam film z metra z udziałem aktora Bartka Topy i widzę swoje dziecko w kościele. W spokoju usiedzi najwyżej dwie minuty, musi sobie od czasu do czasu pomachać ręką przed oczami, zatkać uszy, albo coś krzyknąć. Ludzie odwracają się i kiwają głowami. Dla nich to kolejne źle wychowane dziecko. Nie ważne, że obok siedzi mój drugi młodszy syn i w pełni uczestniczy w nabożeństwie. Na szczęście, dzisiaj mój syn ma tylko 10 lat, jest dzieckiem, więc jeszcze nikt nie posądza go o nadużycie alkoholu, albo o narkotyki. Jednak za 8 lat będzie już pełnoletni.     Czy wtedy każde jego dziwne zachowanie będzie nagrywane telefonem komórkowym i wystawiane w portalach z licznymi niemiłymi komentarzami? Czy za każdym razem, gdy wyjdzie z domu będzie narażony na obelgi i wytykanie palcami? Czy będzie w stanie sobie z tym poradzić? Obecnie NIE!


Czy chcesz zrozumieć autyzm...

To nie pierwsza kampania społeczna Fundacji Synapsis. Od początku swego powstania wspierają osoby z autyzmem i ich rodziny w walce z tym ciężkim zaburzeniem. Niestety, często zdarza się tak, że najgorszą i najcięższą do pokonania jest nie sama choroba, a niezrozumienie i niewiedza społeczeństwa. Z dużą uwagą śledzono filmy w internecie, a dla większości osób informacja, że to kampania na temat autyzmu była szokiem. Całkiem możliwe, że wiele z tych osób pierwszy raz usłyszało o autyzmie. Jak podaje Fundacja Synapsis na swojej stronie "W Wielkiej Brytanii i USA aż 1 proc. populacji cierpi na zaburzenia autystycznego spektrum. Szacujemy, że w Polsce wykrywany jest u jednego dziecka na około 300. To właśnie z tego powodu ONZ oficjalnie uznał autyzm za jeden z najpoważniejszych problemów zdrowotnych świata obok raka, cukrzycy i AIDS." Wszystkiemu winne zmysły... Zaburzone zmysły, liczne nadwrażliwości powodują, że osoba z autyzmem widzi inaczej, słyszy i czuje więcej. Dziwne ruchy, o których myślisz, że nad nimi nie panuje mogą być próbą odegnania jakiejś niewidzialnej drobinki kurzu, którego ty nie jesteś w stanie zobaczyć. Musi krzyknąć, żeby usłyszeć swój głos, albo zatkać na chwilę uszy, a przy okazji na chwilę przerwać odgłosy dochodzące z zewnątrz, które bombardują go z taką siłą, że ledwie może to wytrzymać. Ważne, by jak najwięcej ludzi poznało autyzm nie tylko z definicji i mitów, które najczęściej są znane społeczeństwu, ale właśnie z tych dziwnych zachowań i z tego, dlaczego te zachowania powstają. Zachęcam do obejrzenia filmów z udziałem Bartka Topy i refleksji na temat komentarzy pod filmami. Dlaczego, jako społeczeństwo osądzamy, a nie jesteśmy w stanie dostrzec osoby z prawdziwym problemem, jakim jest autyzm?

[autor: Beata Biegała w: wiadomosci24.pl]

Autyzm - Krótkie badanie pomoże rozpoznać wczesne oznaki autyzmu.

     Krótka, pięciominutowa ankieta, którą rodzice mogą wypełnić nawet w kolejce do pediatry może pomóc zdiagnozować wczesne objawy autyzmu - informują naukowcy z University of California (USA) na łamach pisma "Journal of Pediatrics". Jak podkreślają autorzy badań, wczesne rozpoznanie autyzmu pozwala na szybsze rozpoczęcie leczenia, co może znacznie poprawić przyszłe możliwości rozwoju dziecka. Niestety u wielu dzieci autyzm rozpoznaje się dopiero wówczas, kiedy pójdą do szkoły.
Doktor Karen Pierce wraz z kolegami z University of California współpracowała ze 137 pediatrami na terenie San Diego. Lekarze odbyli godzinne szkolenie, po którym rozpoczęli badania przesiewowe wszystkich rocznych dzieci przy użyciu specjalnych ankiet, pozwalających rozpoznać autyzm, opóźnienia rozwojowe i językowe.
Rodzice i opiekunowie odpowiadali na pytania dotyczące używania przez dziecko dźwięków, słów, spojrzeń, gestów i innych form komunikacji adekwatnych do wieku maluchów.
Dzieci, co do których pediatrzy mieli wątpliwości, były badane tą samą metodą co pół roku aż do ukończenia 3. roku życia. W sumie przebadano 10 479 dzieci, wśród których - przy użyciu ankiety - zdiagnozowano 32 przypadki autyzmu, z czego aż 75 proc. diagnoz okazała się prawidłowa, a jak się później okazało pozostałe 25 proc. dzieci miało innego rodzaju opóźnienia rozwojowe.
Wszystkie maluchy z rozpoznaniem autyzmu lub opóźnienia rozwojowego skierowano na terapię behawioralną - średnio leczenie rozpoczęto już w wieku 17 miesięcy. Dla porównania, według statystyk Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom, średnia wieku dzieci w momencie postawienia diagnozy autyzmu wynosi 5 lat i 7 miesięcy; leczenie jest rozpoczynane jeszcze później. Pediatrzy uczestniczący w projekcie wypowiedzieli się o nowej metodzie bardzo pozytywnie, wszyscy stosują ją teraz rutynowo w swojej praktyce. Naukowcy podkreślają konieczność przeprowadzenia dalszych badań oceniających i pozwalających udoskonalić opracowaną przez nich metodę tak, aby można nią było badać również starsze dzieci. (PAP)


Autyzm powinien być leczony jak najwcześniej.

     Leczenie autyzmu jest skuteczne już u 18-miesięcznych dzieci. Wcześnie rozpoczęta terapia jest w stanie w ciągu dwóch lat znacznie złagodzić objawy choroby, a także podwyższyć iloraz inteligencji - wynika z badań opublikowanych w piśmie "Pediatrics".

Zdaniem autorki badań dr Geraldine Dawson z amerykańskiej organizacji Autism Speaks, efekt terapii będzie tym lepszy, im wcześniej zostanie ona rozpoczęta. W badaniach wzięło udział 48 dzieci w wieku od 18 do 30 miesięcy, które poddano terapii o nazwie "Early Start Denver". Naukowcy zaznaczają jednak, że może ona być stosowana już u dzieci 12-miesięcznych. Terapia ta kładzie nacisk na interakcję społeczną i komunikację. W zasadzie przypomina metody stosowane do tej pory. Jest kombinacją analizy behawioralnej stosowanej (ABA) i podejść opartych na tzw. związku terapeutycznym.
"Zaleceniem Amerykańskiej Akademii Pediatrii jest, aby każde dziecko mające od 18 do 24 miesięcy przechodziło badania pod kątem autyzmu. W związku z tym istotne jest przedstawienie rodzicom terapii, którą można wprowadzić bardzo wcześnie" - mówi badaczka.
Każdego tygodnia przez pięć dni dzieci uczestniczyły w czterogodzinnych sesjach prowadzonych przez terapeutów oraz przez przynajmniej pięć godzin w tygodniu zalecenia badaczy miały być realizowane w domu przez rodziców.
"Aktywność rodziców i wykorzystanie odpowiednich strategii w domu podczas codziennych czynności wydają się warunkiem postępów dziecka" - podkreśla dr Dawson.
Po dwóch latach u badanych maluchów zaobserwowano wzrost IQ średnio o 18 punktów, w porównaniu z 7 punktami u dzieci z grupy kontrolnej. Choć w żadnym przypadku objawy autyzmu nie ustąpiły całkowicie, u 30 proc. dzieci, które uczestniczyły w terapii okazały się znacznie łagodniejsze. W grupie kontrolnej było to jedynie 5 proc. dzieci.
Wczesnemu leczeniu autyzmu poświęca się coraz więcej uwagi, jednak wciąż istnieje stosunkowo mało dowodów potwierdzających jego skuteczność. Minusem są koszty terapii, które mogą wynosić około 50 tys. dolarów rocznie. Tylko w niektórych stanach są one pokrywane przez ubezpieczycieli. (PAP)

Programy komputerowe jako pomoc w nauczaniu dziecka autystycznego - doświadczenia i propozycje

Dzieci lubią komputery. Dzieci autystyczne (w większości) też lubią komputery.

Na pewno niejeden z nas rodziców próbował posłużyć się komputerem w nauczaniu swojego dziecka.

Na rynku istnieje wiele programów edukacyjnych przeznaczonych dla dzieci zdrowych. Ale jeśli chodzi o dzieci ze spektrum autyzmu sytuacja przedstawia się już znacznie gorzej. Bardzo trudno jest znaleźć produkt adresowany do takiej właśnie grupy odbiorców.

Programy takie oczywiście istnieją, ale jako produkty 'niszowe' są drogie.

Istnieje ryzyko, że po zakupieniu takiego programu okaże się, że jest on po prostu nieprzystosowany do specyficznych potrzeb dziecka. Może też okazać się, że program nie spełnia naszych oczekiwań, bo jest to 'kombajn' do wszystkiego, a nam chodziło o jakąś konkretną funkcjonalność, która ginie w zalewie wszelkich innych możliwości lub jest niedostatecznie wyeksponowana. A przecież często jest tak, że znając mocne i słabe strony dziecka, chcielibyśmy pracować nad usuwaniem jakiegoś szczególnego deficytu lub rozwijać jakąś szczególną umiejętność (np. nauczyć dziecko nazywania kolorów, przekazać pojęcie liczby, wspomagać mowę bierną, pracować nad wyrobieniem umiejętności całościowego czytania wyrazów, przekazać podstawy arytmetyki itp.).

Może też okazać się, że dziecko nie funkcjonuje na poziomie dostatecznie wysokim, aby z takiego specjalistycznego (i drogiego) programu korzystać. Może być też odwrotnie.

Ostatnio (rok 2013) sytuacja znacząco się poprawiła. Pojawia się sporo darmowych lub bardzo tanich aplikacji dla dzieci autystycznych i z innymi zaburzeniami rozwojowymi (w tym również na urządzenia przenośne - iPady i tablety z Androidem). Niestety, są to głównie programy angielskojęzyczne. Istnieje więc, póki co, bariera językowa.

Czy można w takim razie skorzystać z bardzo szerokiej (i relatywnie taniej czy wręcz darmowej) oferty, jaką stanowią polskojęzyczne programy dla dzieci zdrowych? Z pewnością można próbować, ale napotkamy tutaj pewien problem, być może charakterystyczny tylko dla mojego dziecka, choć nie sądzę...

Otóż producenci programów edukacyjnych przeznaczonych dla dzieci zdrowych, chcąc uatrakcyjnić naukę 'ozdabiają' swoje programy ponad miarę. Produkty takie przeładowane są ogromną liczbą opcji, animacji multimedialnych, kolorów, dźwięków i wszelakich innych efektów. Dziecko zachęcane jest do wchodzenia w przeróżne interakcje warunkujące przejścia do kolejnych etapów nauczania lub wręcz uniemożliwia się dalszą naukę bez 'zaliczenia' pewnych etapów pośrednich. Takie podejście sprawdza się w przypadku dzieci zdrowych (interakcje służą do aktywizowania dziecka, a animacje, muzyka i kolory uatrakcyjniają naukę). Jednak w przypadku dziecka autystycznego, jeśli nie jest ono bardzo wysoko funkcjonujące, próby korzystania z tego typu programów kończą się niepowodzeniem (piszę tutaj z własnego doświadczenia, z pewnością znajdą się rodzice, którzy maja lepsze doświadczenia).

Dziecko autystyczne, często z nadwrażliwością wzrokową, słuchową, nadpobudliwością i/lub deficytem uwagi, posadzone przed monitorem, z którego emanuje feeria kolorów, dźwięków i wszelakich efektów wizualnych nie jest w stanie zrozumieć, ani o co chodzi, ani czego się od niego chce. Dziecko nie wchodzi w interakcje wymagane przez program, staje się rozkojarzone albo wręcz przeciwnie, tak pochłonięte jakimś detalem, że cała przygoda z programem kończy się na tym, że dziecko zafiksuje się na jakimś fragmencie scenariusza. Dalsze przesiadywanie przed ekranem to już nie nauka, tylko niepożądana stymulacja.

Właśnie takiego typu trudności pojawiały się, kiedy próbowałem ‘komputerowo’ wspomagać nauczanie mojego syna. Ponieważ umiem tworzyć aplikacje komputerowe (z zawodu jestem informatykiem), postanowiłem, że sam spróbuję tworzyć programy, które będą najlepiej dopasowane do jego potrzeb i będą pozbawione wszelkich elementów powodujących rozpraszanie uwagi bądź prowadzących do fiksacji.

W przeciągu ostatnich 12-tu lat (1999-2011) powstał zbiór programów, które niejako ‘podążały’ za rozwojem mojego dziecka. Zaczynałem w wieku, kiedy syn miał ok. 3-4 lata. W tamtym okresie (i na tamtym etapie rozwoju) powstały proste programy do nauki nazywania kolorów, nazywania podstawowych części ciała i rozumienia mowy biernej (etykietowanie przedmiotów). Po paru latach, kiedy syn był już gotowy do rozpoczęcia nauki czytania powstały programy do wspomagania czytania całościowego i do aktywnego budowania zdań z ‘rozsypanki’ wyrazowej. Następnie powstały programy do wspomagania nauczania pojęcia liczby i zrozumienia podstawowego działania arytmetycznego – dodawania. Następnie powstały programy wspomagające nauczanie odczytywania czasu na zegarze.

Część z tych programów można pobrać ze strony AutyzmSoft.pl

Programy te, to bardziej pomoce naukowe niż narzędzia służące do zabawy. Ze względów już wymienionych starałem się unikać w nich elementów prowadzących do rozproszenia uwagi czy prowokujących stymulacje. Mogą nie być więc one odbierane przez dziecko jako szczególnie atrakcyjne. Jest to jednak kwestia indywidualna i trudna do przewidzenia. To co mnie wydawało się zajęciem dość męczącym i mało zajmującym (np. układanie zdania z wyrazów) stanowiło dla mojego syna niezwykłą atrakcję, a to co ja uważałem za proste i atrakcyjne (program do nauczania pojęcia liczby) było dla niego wyzwaniem trudnym i mało ciekawym. Spodziewam się więc, że odbiór programów przez inne dzieci zależeć będzie od ich indywidualnych upodobań i możliwości.

Mój syn prowadzony był metodą behawioralną, stąd część moich programów stosuje właśnie tę 'filozofię' - wielokrotne powtórzenia, nagroda za poprawnie wykonane (elementarne) ćwiczenie, a następnie przejście do kolejnego ćwiczenia. Nagrodę stanowi najczęściej sygnał dźwiękowy (mój syn jest "słuchowcem") oraz sama możliwość przejścia do kolejnego ćwiczenia. Możliwość przejścia do kolejnego ćwiczenia jako nagroda wydawać się może dość dziwnym pomysłem, ale zostało to podpatrzone z praktyki i w przypadku mojego dziecka sprawdza się znakomicie. W programach uczących całościowego czytania i aktywnego budowania zdań występuje obrazek/zdjęcie oraz wypowiedź werbalna. Dla mojego syna możliwość zobaczenia kolejnego obrazka i usłyszenia komentarza były tak silnie motywujące, że wykonywał on bieżące zadanie właśnie po to, żeby zobaczyć kolejny obrazek i usłyszeć kolejny komentarz - czyli de facto przechodził do kolejnego zadania.

Poniżej przykład - przejście do kolejnego obrazka możliwe jest dopiero po wybraniu prawidłowej odpowiedzi (przykład zaczerpnięty z programu do nauki czytania całościowego według metoty Domana)

Czytaj całość na: http://www.forumautyzmu.pl/poradnik/terapia/programy-komputerowe-jako-pomoc-nauczaniu-dziecka-autystycznego-doswiadczenia-propo

Autyzm - Żółtaczka noworodków może sprzyjać autyzmowi.

Noworodki, które wkrótce po urodzeniu były leczone z powodu żółtaczki częściej zapadają na autyzm - informuje "New Scientist".
Żółtaczka występująca w okresie noworodkowym jest spowodowana przez zaburzenia przemiany bilirubiny - substancji powstającej w wyniku rozpadu hemoglobiny. Żółtaczka wynikająca z przystosowywania się organizmu do nowych warunków życia występuje u około 40 proc. noworodków donoszonych i prawie 100 proc. wcześniaków, jednak u części z nich przybiera patologiczne rozmiary.
Leczenie polega między innymi na stosowaniu fototerapii, pod której wpływem rozpada się bilirubina oraz - w najcięższych przypadkach - transfuzji wymiennej. Ciężka, nieleczona żółtaczka noworodków może uszkodzić mózg.
Zespół Rikke Damkjaer Maimburg z duńskiego uniwersytetu w Aarhus przestudiował wszystkie porody, które miały miejsce w Danii w latach 1994-2004. Okazało się, że 2,37 proc. dzieci urodzonych o czasie i leczonych z powodu żółtaczki cierpiało potem na autyzm, podczas gdy wśród noworodków bez żółtaczki odsetek ten wynosił 1,4 proc.
Nie wiadomo, czy żółtaczka noworodków może wywoływać autyzm, czy to raczej skłonność do autyzmu sprzyja także żółtaczce. Jednak zdaniem badaczy jest prawdopodobne, że to wysoki poziom bilirubiny uszkadza mózg, sprzyjając autyzmowi. (PAP)

Autyzm - "Hormon zaufania" może pomóc dzieciom z autyzmem.

Oksytocyna, nazywana też "hormonem zaufania" ze względu na rolę w powstawaniu więzi społecznych, może pomóc pacjentom z autyzmem w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi - wynika z pracy opublikowanej na łamach pisma "Proceedings of the National Academy of Science".

Autyzm jest zaburzeniem rozwoju mózgu, które objawia się trudnościami w kontaktach społecznych i komunikacji, wykonywaniem czynności rytualnych oraz specyficznymi zainteresowaniami.
Istnieje wiele postaci autyzmu, które mogą znacznie różnić się symptomami, dlatego lekarze wolą używać określenia "spektrum zaburzeń autystycznych". Ale nawet pacjenci z lżejszymi postaciami tego zaburzenia, którzy mają dobrze rozwinięte zdolności intelektualne, nie rozumieją sygnałów będących podstawą komunikacji społecznej - np. kontaktów wzrokowych i nie potrafią spontanicznie angażować się w relacje z innymi.
Jak przypominają autorzy pracy, podłoże autyzmu nie jest dobrze poznane. Dotychczas udało się zidentyfikować kilka genów związanych z tym zaburzeniem oraz nieprawidłowości w biologii mózgu, które mu towarzyszą.
Badania ostatnich lat wskazują, że w rozwoju autyzmu rolę mogą też odgrywać zakłócenia w produkcji hormonu oksytocyny wydzielanego przez podwzgórze. Jest ona najbardziej znana ze swej roli w stymulowaniu porodu i laktacji. U ludzi i innych ssaków oksytocyna bierze także udział w regulowaniu emocji oraz powstawaniu więzi społecznych - na przykład więzi matki z dzieckiem. Z wcześniejszych badan wynika, że dzieci z autyzmem mają we krwi znacznie niższe stężenia tego hormonu niż dzieci zdrowe.
Naukowcy z Centre National de la Recherche Scientifique w Lyonie testowali spray z oksytocyną w grupie 13 pacjentów (11 mężczyzn i dwóch kobiet) z autyzmem, którzy mieli prawidłowe zdolności intelektualne. W ciągu dwóch tygodni poprzedzających eksperymenty nie podawano im żadnych leków.
Dla porównania przebadano też grupę 13 zdrowych mężczyzn i kobiet.
W jednym cyklu doświadczeń wszyscy uczestnicy wdychali placebo, a w drugim hormon. Następnie brali udział w wirtualnej grze polegającej na przerzucaniu piłki z trzema fikcyjnymi partnerami ("złym", "dobrym" i "neutralnym"), a naukowcy obserwowali zmiany ich zachowania.
W kolejnym teście sprawdzano reakcje badanych na zdjęcia twarzy ludzkich o różnej mimice, zarówno po zażyciu placebo, jak i po oksytocynie.
Okazało się, że pod wpływem hormonu pacjenci z autyzmem lepiej rozumieli sygnały płynące od innych graczy i wchodzili w silniejsze interakcje z najbardziej kontaktowym partnerem. Przyznawali też, że czują do niego większe zaufanie. Po placebo natomiast, reakcje na wszystkich graczy były jednakowe.
Oksytocyna sprawiła ponadto, że podczas oglądania zdjęć, osoby z autyzmem spędzały więcej czasu na wpatrywaniu się w oczy ludzi na zdjęciach. "Kontakt wzrokowy można uznać za pierwszy krok w kierunku zbliżenia się do drugiej osoby" - tłumaczy prowadząca badania dr Angela Sirigu. Jednak pacjenci z autyzmem często go unikają.
Zdaniem badaczki, wyniki jej zespołu wskazują, że oksytocyna może pomóc osobom z zaburzeniami autystycznymi - które mają z zachowane zdolności intelektualne i dość dobrze rozwiniętą mowę - silniej reagować na innych i rozwinąć odpowiednie zachowania społeczne.
Autorzy pracy podkreślają, że hormon może działać zarówno u dorosłych, jak i u dzieci z autyzmem. "Ale jeśli oksytocynę zaczniemy podawać szybko po zdiagnozowaniu autyzmu to być może będziemy mogli wcześnie wpłynąć na rozwój zdolności społecznych u tych pacjentów" - zaznacza dr Sirigu.
Choć efekty działania oksytocyny różniły się znacznie między pacjentami, naukowcy uważają, że zagadnieniu temu należy poświęcić więcej uwagi w przyszłości. (PAP)

Autyzm - Układ odporności u dzieci z autyzmem działa inaczej niż u zdrowych.


     Układ odpornościowy dzieci z autyzmem, poważnym zaburzeniem w rozwoju mózgu, zachowuje się nietypowo, w porównaniu z układem odporności zdrowych dzieci, reaguje na przykład słabiej na obecność bakterii. Wyniki badań, o których informuje serwis internetowy "EurekAlert", zostały zaprezentowane przez amerykańskich naukowców w czwartek na 4. Międzynarodowym Spotkaniu nt. Badań nad Autyzmem w Bostonie. Potwierdzają one hipotezy na temat związku między autyzmem a zaburzeniami w pracy układu odpornościowego. Ostatnio pojawia się coraz więcej doniesień na ten temat. Nie wiadomo jednak, czy zaburzenia te są przyczyną, czy skutkiem autyzmu. Niektórzy badacze podejrzewają nawet, że do rozwoju autyzmu przyczyniają się procesy autoagresywne, będące wynikiem błędnego ataku komórek odporności na tkankę nerwową mózgu. Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis izolowali komórki odporności z próbek krwi pobranych od 30 dzieci z autyzmem oraz od 26 dzieci rozwijających się prawidłowo. Badane maluchy były w wieku od 2 do 5 lat. Naukowcy obserwowali następnie, jak komórki reagują na obecność cząsteczek (tzw. antygenów) pochodzenia bakteryjnego (toksyny tężca, lipopolisacharydy ze ściany komórkowej bakterii Escherichia coli) i wirusowego (antygeny wirusów odry, świnki i różyczki). Uwagę skupiono przede wszystkim na zachowaniu trzech grup komórek odporności - limfocytów T, limfocytów B oraz makrofagów, ponieważ odgrywają one ważną rolę w zwalczaniu infekcji i w innych reakcjach odpornościowych. Okazało się, że komórki pobrane od dzieci z autyzmem reagowały na bakterie słabiej niż komórki dzieci zdrowych. Objawiało się to niższą produkcją białek o nazwie cytokiny, które odgrywają rolę posłańców między komórkami odporności i biorą udział w ich mobilizacji do walki z infekcjami. Cytokiny wywierają też silny wpływ na centralny układ nerwowy i regulują takie procesy, jak sen czy występowanie gorączki. Wiadomo ponadto, że mogą wywierać wpływ na nastrój i zachowanie człowieka. Na razie nie wiadomo jednak, czy cytokiny odgrywają jakąś rolę w rozwoju autyzmu. Badacze zaobserwowali ponadto, że komórki autystycznych dzieci reagują nietypowo na związek pochodzenia roślinnego, tzw. fitohemaglutyninę (PHA). Białko to aktywuje ludzkie limfocyty T i dlatego jest stosowane w testach oceniających sprawność układu odporności. W odpowiedzi na PHA komórki dzieci chorych na autyzm produkowały wprawdzie cytokiny, ale w innych stężeniach niż komórki dzieci zdrowych - niektóre w wyższych, a niektóre w niższych. Zdaniem autorów, te wyniki wyraźnie wskazują, że u dzieci z autyzmem układ odporności nie pracuje całkiem prawidłowo. Jak spekulują, zaburzenia w układzie odporności mogą uwrażliwiać niektóre dzieci na działanie tych czynników środowiska, które sprzyjają autyzmowi. "Na razie nie mamy jednak silnych dowodów na udział układu odporności w rozwoju tego schorzenia. Aby rozwiązać tę zagadkę potrzeba znacznie więcej badań" - komentuje biorąca udział w pracach zespołu prof. Judy Van de Water. Badaczka uważa, że lepsze zrozumienie biologicznego podłoża autyzmu jest warunkiem opracowania nowych metod diagnozowania, leczenia, a nawet prewencji tej poważnej choroby. Obecnie najlepiej poznane są objawy autyzmu - zaburzenia, które zgodnie z szacunkami, dotyka jedno na 166 dzieci, 3 do 4 razy częściej chłopców niż dziewczynki. Wśród nich wymienia się przede wszystkim nietypowe zachowania, takie jak problemy w kontaktach z innymi, izolację, nieprawidłowe reakcje na dotyk, unikanie kontaktu wzrokowego, problemy językowe oraz czynności rytualne i przymusowe. Znacznie mniej wiadomo na temat przyczyn rozwoju schorzenia i biologicznych procesów, będących jego podłożem. Podejrzewa się tu złożony udział genów oraz wpływ czynników środowiskowych, np. infekcji czy toksyn, często jeszcze w jeszcze w życiu płodowym. (PAP)





12 lipca 2013 Sejm RP uchwalił Kartę Praw Osób z Autyzmem oto jej treść:


UCHWAŁA

Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej

z dnia 12 lipca 2013 r.

Karta Praw Osób z Autyzmem


Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uznaje, że osoby z autyzmem mają prawo do niezależnego, samodzielnego i aktywnego życia oraz nie mogą podlegać dyskryminacji. Sejm stwierdza, iż oznacza to w szczególności prawo osób z autyzmem do:

1) możliwie niezależnego i w pełni wartościowego życia, pozwalającego na pełne rozwinięcie własnych możliwości, wykorzystanie szans życiowych i pełnienie ról społecznych;

2) adekwatnej, bezstronnej, dokładnej i przeprowadzonej w możliwie najwcześniejszym okresie życia diagnozy i opinii medycznej, pedagogicznej, psychologicznej i logopedycznej;

3) łatwo dostępnej, bezpłatnej i adekwatnej edukacji, dostosowanej do możliwości i potrzeb ucznia z autyzmem i pozwalającej na pełnienie ról społecznych, w tym szczególnie ról zawodowych;

4) pełnego uczestnictwa w procesie podejmowania wszelkich decyzji dotyczących ich przyszłości, także za pośrednictwem reprezentantów; w miarę możliwości ich życzenia powinny być uwzględniane i respektowane;

5) warunków mieszkaniowych uwzględniających specyficzne potrzeby i ograniczenia wynikające z ich niepełnosprawności;

6) wsparcia technicznego i asystenckiego niezbędnego do zapewnienia możliwie produktywnego życia, gwarantującego szacunek i możliwy poziom niezależności;

7) wynagrodzenia wykluczającego dyskryminację oraz wystarczającego do zapewnienia niezbędnego wyżywienia, odzieży, mieszkania, a także gwarantującego zaspokojenie innych koniecznych potrzeb życiowych;

8) uczestniczenia, w miarę możliwości bezpośrednio lub za pośrednictwem reprezentantów, w procesach tworzenia dla nich form wsparcia oraz tworzenia i zarządzania placówkami tak, aby były one dostosowane do ich specyficznych potrzeb;

9) odpowiedniego poradnictwa i usług dotyczących zdrowia fizycznego, psychicznego oraz zaspokojenia potrzeb duchowych, w tym również zapewnienia odpowiednich z uwagi na potrzeby i wybory osoby metod terapeutycznych i leczenia farmakologicznego;

10) odpowiedniego kształcenia i przygotowania zawodowego oraz zatrudnienia, wykształcenia i szkolenia zawodowego wykluczającego dyskryminację i stereotypy, uwzględniających indywidualne zdolności, możliwości i prawo wyboru zainteresowanej osoby;

11) wsparcia w korzystaniu ze środków transportu w formie adekwatnej do ich potrzeb i możliwości;

12) wsparcia umożliwiającego uczestniczenie i korzystanie z dóbr kultury, rozrywki, wypoczynku i sportu;

13) wsparcia umożliwiającego równy dostęp do usług publicznych oraz rozwijanie aktywności społecznej;

14) poszanowania intymności życia osobistego oraz do tworzenia pozbawionych przymusu związków z innymi osobami, w tym również związków małżeńskich;

15) bezpośrednich lub za pośrednictwem reprezentantów porad prawnych i usług adwokackich, a także do pełnej opieki prawnej i ochrony ustawowej;

16) egzystencji w warunkach odpowiednich do ich możliwości i potrzeb, w szczególności do egzystencji pozbawionej lęku i poczucia zagrożenia związanego z nieuzasadnionym umieszczeniem w szpitalu psychiatrycznym albo w innych instytucjach ograniczających swobodę i wolność osobistą;

17) ochrony przed nadużyciami, przemocą fizyczną i zaniedbaniem;

18) adekwatnej terapii i ochrony przed nadużywaniem i przedawkowaniem środków farmakologicznych;

19) uzyskiwania bezpośredniego bądź za pośrednictwem reprezentantów dotyczących ich informacji, w szczególności danych pochodzących z dokumentów i rejestrów medycznych, psychologicznych, edukacyjnych i administracyjnych.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej stwierdzając, iż powyższe prawa wynikają z Konstytucji, Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, Konwencji o prawach dziecka, Standardowych zasad wyrównywania szans osób niepełnosprawnych oraz innych aktów prawa międzynarodowego i wewnętrznego, apeluje do Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i władz jednostek samorządu terytorialnego o podejmowanie działań ukierunkowanych na urzeczywistnienie tych praw.

MARSZAŁEK SEJMU
/ – / Ewa Kopacz

Treść w PDF
MZ
Niektóre następstwa autyzmu są odwracalne

Szwajcarscy naukowcy deklarują, że udało im się odwrócić niektóre zmiany w neuronalnych obwodach mózgu spowodowane przez autyzm. Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie "Science".
Badacze z Uniwersytetu Bazylei (Szwajcaria) odkryli, że utrata genu neuroliginy-3, charakterystyczna dla autyzmu, wpływa na nieprawidłowe funkcjonowanie synaps mózgowych, co prowadzi do zaburzenia działania i plastyczności obwodów neuronalnych w mózgu.

Jednym z negatywnych następstw jest nadprodukcja neuronalnego receptora kwasu glutaminowego, który reguluje przesyłanie sygnałów między neuronami. Nadmiar receptora uniemożliwia procesy uczenia się i w ten sposób długoterminowo upośledza rozwój i funkcjonowanie mózgu.
Naukowcy nie tylko zbadali dokładny mechanizm powstawania zaburzeń, ale zdołali również przywrócić prawidłowe działanie obwodów neuronalnych poprzez reaktywację produkcji neuroliginy-3 u myszy. Dzięki temu tempo powstawania receptorów kwasu glutaminowego wróciło do normy, a niekorzystne zmiany w mózgu zniknęły.

Badacze mają nadzieję, że ich odkrycie doprowadzi do powstania leku, który pomógłby w walce z autyzmem.

Jak dotąd autyzm był uważany za chorobę nieuleczalną. Usiłowano jedynie złagodzić u osób chorych niektóre symptomy poprzez zastosowanie terapii, bądź kuracji farmaceutycznej. Teraz jest szansa, że możliwa stanie się poprawa funkcjonowania dzieci i dorosłych z autyzmem.
Autyzm to dziedziczna choroba, związana z zaburzeniem rozwoju mózgu, objawiająca się pogorszonym funkcjonowaniem społecznym, sztywnymi wzorcami zachowania i ograniczonym rozwojem mowy. Czynniki ryzyka powstania autyzmu stanowią liczne mutacje w ponad 300 genach, a wśród nich właśnie w genie neuroliginy-3, który jest zaangażowany w tworzenie połączeń synaptycznych. (PAP)

ooo/ agt/
[Za: PAP NAUKA W POLSCE wyd. internet. 13.11.13]
Zdj. Fotolia [Za:PAP]





Autyzm - przyczyny i symptomy autyzmu.

Autyzm jest zaburzeniem rozwojowym, które najczęściej ujawnia się w ciągu pierwszych trzech lat życia jako rezultat zaburzenia neurologicznego, które oddziałuje na funkcje pracy mózgu. Jest skomplikowanym zespołem upośledzenia rozwoju, w którym istotną rolę odgrywa funkcjonowanie mózgu. Jest to choroba neurologiczna, wśród typowych cech są problemy z komunikacją uczuć i związkami społecznymi. Występują również kłopoty z integracją wrażeń zmysłowych. W typowych przypadkach pojawia się w pierwszych trzech latach życia. Ocenia się, że występuje u około 2 do 6 na 1000 osób, przy czym jest cztery razy częstszy u mężczyzn niż u kobiet. Zaburzenia utrudniają im porozumienie z innymi i stosunek do świata zewnętrznego. Chorzy mogą wykonywać te same ruchy ciała ( np. machanie ręką, kołysanie się ), nietypowe reakcje wobec ludzi, lub przywiązanie do przedmiotów, czy sprzeciwianie się jakimkolwiek zmianom w rutynie. W niektórych przypadkach może występować agresja i/lub samookaleczanie się. Autyzm jest trzecim najczęściej spotykanym upośledzeniem rozwojowym- częstszym niż zespół Down'a. Wśród wielu specjalistów rozpowszechnione jest błędne przekonanie jakoby autyzm dotyczył jedynie wieku dziecięcego, tak więc nie biorą oni pod uwagę tej diagnozy gdy mają do czynienia z dorosłymi.
Obecnie autyzm może być leczony (farmakologicznie i behawioralnie), ale nie jest wyleczalny. Wczesna diagnoza i działanie są niezbędne w celu zapewnienia jak najlepszego rozwoju dziecka. Uważa się powszechnie, że nie jest możliwe stworzenie w pełni działającego leku, bo na autyzm wpływają cechy mózgu determinowane na bardzo wczesnym etapie rozwoju.
Wyrózniamy dwa rodzaje autyzmu:
- Autyzm dziecięcy
- Autyzm schizofreniczny
Przyczyny:
- defekty neurologiczne o szczegółowo nieznanej etiologii, genetyczne - uwarunkowane genem EN2 na chromosomie 7, a także innymi genami znajdującymi się na chromosomach 3,4, 11;
- przekazywana jest nie tyle podatność na autyzm, ile skłonność do wystąpienia spektrum zaburzeń: trudności przystosowania, cech osobowości, czy innych psychoz.
- wiek ojca od 40 i więcej lat zwiększa ryzyko zachorowalności na autyzm
- zaburzenia metaboliczne, przede wszystkim nietolerancja glutenu i kazeiny,zaleca się dietę pozbawioną tych substancji
- zespół nieszczelnego jelita, często spowodowany intoksykacją drożdżakami
- urazy okołoporodowe
- uszkodzenia centralnego układu nerwowego
- toksoplazmoza (wrodzona)
- dziecięce porażenie mózgowe
- szczepienia w okresie niemowlęcym
- poważne infekcje i intensywne antybiotykoterapie w okresie niemowlęcym
- alergie i osłabiona sprawność immunologiczna
- obniżona zdolność do detoksykacji
- zatrucie rtęcią i metalami ciężkimi
Objawy:

-autystyczna izolacja
-przymus stałości otoczenia
-niezdolność do interakcji społecznych
-stereotypowe, powtarzające się czynności
-zaburzenia mowy lub całkowity brak mowy
-łatwość mechanicznego zapamiętywania
-w przypadku dzieci można zauważyć brak gaworzenia, wskazywania i wykonywania świadomych gestów po pierwszym roku życia, nie składa słów w pary w wieku 2 lat, nie reaguje na imię
-dziecko woli spędzać czas samo niż z innym, nie interesuje się zawieraniem przyjaźni, słaby kontakt wzrokowy, mało się uśmiecha
-brak zdolności językowych i społecznych
-dziecko nie potrafi się bawić zabawkami
-brak spontaniczności lub pomysłowości w zabawach, nie proponuje czynności, nie wymyśla zabaw
-nadmiernie porządkowanie zabawek w przypadku dzieci lub przedmiotów w wypadku dorosłych
-przywiązane do jednej zabawki lub przedmiotu
-czasem wydaje się upośledzone słuchowo lub w Zespole Aspergera wyostrzony zmysł słuchu
-urojenia, omamy
-nadpobudliwość lub otępienie, częste wybuchy złego humoru bez powodu, uparte przywiązanie do jednego przedmiotu lub osoby, może okazywać agresję lub autoagresję. (źródło: http://www.medserwis.pl)


Antydepresanty nie pomagają chorym na autyzm.

Leki przeciwdepresyjne z grupy inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI) nie pomagają dzieciom chorym na autyzm - ostrzegają naukowcy z Australii na łamach Cochrane Database of Systematic Reviews. Informację publikuje Serwis Interentowy Eurekalert.

Antydepresanty są powszechnie przepisywane pacjentom cierpiącym na zaburzenia spectrum autyzmu. Pomimo wstępnych doniesień na temat korzystnego wpływu tych leków na stan niektórych dorosłych, nie ma żadnych dowodów na temat leczniczego działania SSRI u dzieci, przeciwnie - znana jest długa lista poważnych skutków ubocznych.

Zaburzenia spektrum autyzmu są trudne do leczenia, ponieważ pacjenci mają całą gamę różnych objawów, głównie trudności z kontaktami z otoczeniem i komunikacją. SSRI są najbardziej powszechnie stosowaną grupą leków dla chorych na depresję, ale lekarze stosują inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny również u autystyków, ponieważ u chorych dochodzi do zaburzeń w sygnalizacji z udziałem tego neuroprzekaźnika.

Katrina Williams wraz z zespołem z University of New South Wales i Sydney Children's Hospital w Sydney badała 271 pacjentów - dzieci chorych na autyzm. Uczestnikom podawano fluoksetynę, fluvoxaminę, fenfluraminę i citalopram. Naukowcy nie zaobserwowali żadnej poprawy, natomiast stwierdzili poważne skutki uboczne, w tym powtarzające się ataki padaczki u jednego dziecka.

Na podstawie otrzymanych wyników autorzy podkreślają, że nie można zalecać stosowania leków z grupy SSRI chorym na autyzm. W przypadku niektórych dorosłych, którzy oprócz typowych objawów autystycznych mają depresję i lęki, sprawę można rozważyć indywidualnie.  KDO (PAP - Nauka w Polsce).

Badanie moczu może wykryć autyzm.

    W moczu dzieci chorych na autyzm występują charakterystyczne związki chemiczne, których oznaczanie ułatwiłoby wczesne rozpoznawanie choroby - informuje "New Scientist".

Jeremy Nicholson z Imperial College w Londynie zbadał mocz 39 dzieci z autyzmem, 28 ich zdrowego rodzeństwa oraz 34 niespokrewnionych rówieśników. Dzięki zastosowaniu spektroskopii magnetycznego rezonansu jądrowego wykazał, że dla każdej z tych trzech grup wynik był inny i charakterystyczny, a mocz dzieci z autyzmem wyraźnie różnił się od moczu zdrowych, niespokrewnionych dzieci. Naukowiec przypisuje te różnice odmienności występujących u autystycznych dzieci bakterii. Wydzielają one miedzy innymi N-metylo-nikotynamid (NMND), prawdopodobnie zaburzający rozwój mózgu.

Odkrycie może przemawiać za hipotezą, zgodnie z którą substancje wydzielane przez obecne w jelicie bakterie mogą się przyczyniać do wystąpienia choroby - często towarzyszą jej zaburzenia metaboliczne, objawy takie jak ból brzucha czy biegunka oraz zmiany obecnej w kale flory bakteryjnej.

Tymczasem Derrick Mc Fabre z University of Western Ontario w Kanadzie odkrył, że krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, wytwarzane przez bakterie clostridium mogą powodować odwracalne, podobne do autyzmu zmiany w zachowaniu i biochemii mózgu u szczurów.

Potwierdzenie wyników kanadyjskich i brytyjskich badań będzie wymagało dalszych prac - być może dzięki badaniom moczu uda się wykrywać autyzm wcześniej niż dotychczas (teraz jest to możliwe w wieku 2-3 lat). Im wcześniejsza diagnoza, tym- również w przypadku autyzmu - skuteczniejsze leczenie. PMW  (za PAP - Nauka w Polsce).

Genetyczne przyczyny autyzmu.

Przyczyny autyzmu mogą być związane z brakującymi lub dodatkowymi fragmentami DNA, które zakłócają funkcjonowanie mózgu. Są to zmiany specyficzne dla każdego chorego.
Takie wnioski z badań grupy uczonych, w tym - uczonych kanadyjskich - zamieszczono w artykule, który ukazał się na internetowych stronach prestiżowego "Nature".

Grupa uczonych z Kanady, USA i Europy, pracująca w ramach Autism Genome Project, przebadała DNA 996 chorych na autyzm i 1287 zdrowych osób, wszyscy badani mieli europejskie korzenie. Badania dotyczyły specyficznych miejsc w DNA, okazało się, że u chorych na autyzm pojawiają się zmiany w tych fragmentach - wynika z artykułu w "Nature".

Badania wykazały, że u około 10 proc. chorych na autyzm pojawiają się rzadkie zmiany genetyczne, o których wiadomo, że zakłócają pracę mózgu. Właśnie w odpowiedzialnych za to fragmentach DNA można szukać charakterystycznych miejsc, które po mutacji warunkują autyzm. W terminologii angielskiej mutacje badane w Autism Genome Project to copy number variants (CNVs). Początkowo badacze sądzili, że będzie można zidentyfikować wspólne dla chorych CNVs, jednak w trakcie badań okazało się, że u każdego chorego są to mutacje indywidualne - jest to bądź brak w DNA, lub też dodatkowe jego fragmenty.

Jak powiedział cytowany przez telewizję CBC Stephen Scherer z torontońskiego Hospital for Sick Children (to jeden z najlepszych kanadyjskich szpitali dla dzieci), kliniczne objawy autyzmu mogą wyglądać u różnych osób tak samo, jednak genetyczne przyczyny mogą się różnić.

Scherer wyjaśnił, że genetyczne różnice powodujące autyzm mogą być dziedziczone, mogą też być przypadkowe. Jeśli są one przypadkowe, nie pojawia się podwyższone ryzyko, że w rodzinach, w których urodziło się dziecko chore na autyzm, kolejne dzieci również mogą być dotknięte tą chorobą. Doprecyzował, że badania zespołu uczonych będą mogły wyjaśnić przyczyny autyzmu przynajmniej u 10 proc. kanadyjskich rodzin dotkniętych tą chorobą.

Dziennik "The Globe and Mail" cytował inną wypowiedź kanadyjskiego uczonego, który zwracał uwagę, że trudno byłoby znaleźć dwie rodziny, w których pojawiają się przypadki autyzmu, o takich samych genetycznych zmianach.

Obecnie autyzm diagnozuje się u dzieci na ogół dopiero wtedy, gdy mają one 4-5 lat. Kanadyjskie media podkreślają, że wnioski z pracy genetyków mogą się przydać we wczesnym wykrywaniu autyzmu u dzieci i równie wczesnym stosowaniu odpowiednich terapii. W przyszłości mogą też one posłużyć do opracowania nowych leków.

Dziennik "The Globe and Mail" dodaje, że wyniki nowych badań chorych na autyzm mogą być zastosowane w testach genetycznych po urodzeniu się dziecka, a nawet przed jego urodzeniem. Testy pozwoliłyby zidentyfikować nawet 10 proc. dzieci, u których w przyszłości rozwinie się autyzm. Na razie jednak - przestrzegli autorzy publikacji w "Nature" jest za wcześnie na rutynowy genetyczny test.

Jak podała telewizja CBC, badania zostały sfinansowane przez Autism Speaks (USA), Hilibrand Foundation (USA), Health Research Board (Irlandia), Medical Research Council (Wielka Brytania) i Genome Canada/Ontario Genomics Institute. Wsparcia udzieliły też państwowe instytuty zdrowia w Kanadzie, USA, Francji, Niemczech, Portugalii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Włoszech.

Badania będą trwały dalej. Jak poinformował "The Globe and Mail", rząd prowincji Ontario przekazał 8 mln dolarów na dalsze badania DNA u dzieci dotkniętych autyzmem. W ciągu najbliżsych trzech lat praktycznie każde dziecko dotknięte tą chorobą, które urodzi się w Ontario, zostanie przebadane w torontońskim Centre for Applied Genomics. Plany dalszych badań mają też Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. LACH (PAP - Nauka w Polsce).

Świat Antka - autyzm oczami dziecka

Mój syn opisał, jak jego zdaniem wygląda świat Antka - autystycznego wspaniałego malucha, którego mamy w rodzinie. Dzięki temu rodzice bardziej zrozumieli, jak to może być - napisała Natalia Skocz. Publikujemy całą pracę Szymona

Życie ludzi niepełnosprawnych wydaje nam się bardzo ciężkie i wymagające wielu poświęceń. Są jednak ludzie, którzy nie traktują tego, jako ograniczenie. Jest to ich codzienność, często barwniejsza i ciekawsza niż nasze, szare, zwykłe życie. Dlatego postanowiłem napisać o życiu mojego kuzyna Antka, który jest chory na autyzm. Jednak nie napiszę tego, jako relację z mojej perspektywy. Przedstawię to tak, jak wyobrażam sobie życie Antosia - jego oczami

Mam na imię Antek. Mam 5 lat. Wszyscy dookoła mówią, że jestem chory. Twierdzą, że mam jakiś autyzm. Mnie tak się nie wydaje. Po prostu mój świat jest lepszy od tego, który mnie otacza. Mój świat jest zawsze ciepły, zielony i piękny, pełny kolorowych kwiatów, ptaków i motyli. Uwielbiam motyle.

Kocham moją mamę. Kocham ją bardzo, ale nie wiem, czemu ona mnie nie rozumie. Cały czas mówi do mnie. Czasem ją rozumiem, ale czasem zupełnie nie wiem, o co jej chodzi. Chciałbym jej powiedzieć, że ją rozumiem, ale nie mogę. Próbuję, ale jakby słowa nie chciały wychodzić. Powoli pani, o której mama mówi, logopeda pomaga mi coś powiedzieć. Ale ja czuję, że jeszcze nie jestem gotowy. Nie jestem gotowy, by wyjść do ich świata. Wolę jeszcze zostać w moim.

Mój świat jest piękny. Dookoła mnie latają motyle. Piękne i kolorowe. Jak mama każe mi coś zrobić to uciekają, ale szybko wracają do mnie. Patrzę wtedy nad moją głowę i je widzę. Barwne, śliczne i tylko moje.

Uwielbiam moje zabawki - samochody. Mógłbym bawić się nimi godzinami. Mama mówi, że cały czas robię to samo - tył, przód, tył, przód. Ale ona nie widzi tych moich torów i tych dróg, którymi jedzie moje auto. Nie widzi innych aut dookoła i pociągów i ciężarówek. Jak będę duży - taki jak tata zostanę kierowcą. Będę jeździł po całym świecie wielką ciężarówką. Wtedy będę tylko ja i moja ciężarówka, a przed nami droga. Pojedziemy daleko, daleko gdzie nie będzie lekarstw.

Nie lubię lekarstw. Nie lubię jak mi mama je daje. One są gorzkie i niedobre. Po co to wszystko? Po co te pastylki, strzykawki? Nie lubię lekarstw, ale uwielbiam czekoladę. Ale jej nie mogę jeść, bo mam mówi, że nie mogę jeść cukru. Podobno, dlatego jestem chory, bo mam jakieś grzybki w brzuchu. Dziwne, bo nic nie czuję. Żadnych grzybków w brzuchu. Jak będę duży to będę jadł tylko to, co lubię. Czekoladę i te cukierki - takie żelki. Fajne są, bo się ciągną. I są kolorowe. Jak moje motyle.

Kiedyś próbowałem mamie pokazać moje góry. Codziennie układałem je z różnych rzeczy. Z moich zabawek są fajne, bo duże i wysokie. Robiłem z mamy ubrań, ale się strasznie denerwowała. A ja tylko pomyślałem, że jak zrobię je z jej rzeczy to je zobaczy. Ale mama nie zrozumiała, że to są szczyty z mojego świata. Piękne, wysokie i zawsze zielone. Mam mówiła do cioci, że to jakaś fiksacja. Nie wiem, co to, ale nie brzmi fajnie. Nie żadna fiksacja tylko moje góry!!! Nie rozumiem. Jedni siedzą cały czas przed telewizorem a inni maja swoje góry. Wolę góry, ale telewizję też lubię. Najbardziej "Teletubisie", bo nie mówią tylko tak fajnie gruchają. Jak gołąbki. Gołąbki to takie ptaki, które widziałem kiedyś. Czasem przylatują do nas do domu. Ale mama ich nie lubi, bo mówi, że robią kupy. Ja też robię, ale do toalety. Uwielbiam toaletę, bo szumi. Szumi jak morze. Bardzo lubię morze. Jeżdżę tam z mamą w lecie i zawsze mogę robić to, co chcę. Uwielbiam lato i wakacje, bo nie trzeba chodzić do pani, co się nazywa logopeda. Ale uwielbiam zajęcia z psami i z końmi. Najbardziej lubię konie, bo są takie wielkie i takie spokojne. I mogę na nich jeździć. To mnie tak uspokaja. Czuje jakby mogę nogi i nogi konia stały się jednym. I przytulam się do niego całym ciałem. Tak jakbyśmy stali się jedną osobą. Ja i koń. Mógłbym wtedy pobiec bardzo szybko przed siebie. Ale na razie jeździ powoli. Ale kiedyś będę jeździć szybko. Bardzo lubię te psy. Takie duże z wielką głową i kudłate. I mają takie wielkie języki i mnie liżą. Uwielbiam to. Chciałbym mieć psa, ale mam mówi, że nie ma już siły na psa. Mamo, ale ja już jestem duży i mogę sam się nim zajmować. Popatrz, mogę mu dać swoja kanapkę. Mamo, kup mi psa!

Codziennie chodzę do przedszkola. Uwielbiam to. Uwielbiam się bawić z innymi dziećmi. One podobno tez maja ten autyzm. Tylko, że wiele z nich w ogóle na mnie nie patrzy i nie chce się bawić. Oni chyba mają też swoje światy. Ale nie są w moim. To chyba jest tak, że każdy ma swój świat. Ale mama chyba nie? A tata? Tak, na pewno ma świat piłki nożnej. Tata jest fajny. Piłka jest fajna. Ale najfajniejsza jest moja mama. Tak ładnie pachnie i jest taka mięciutka jak ją przytulam.

Kocham cię mamo. Nie mogę ci jeszcze tego powiedzieć, ale ty to wiesz. Ale nie martw się, przyjdzie taki czas, kiedy zacznę mówić. Dajcie mi czas, bo ja nie jestem gotowy. Boję się waszego świata i jeszcze chcę pozostać w moim.

W moim są wszędzie kolorowe motyle. W moim świecie jestem szczęśliwy.

Praca ta została nagrodzona w konkursie literackim "Świat widziany inaczej"

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,14041864,Swiat_Antka___autyzm_oczami_dziecka.html#Cuk

Masz brata lub siostrę z autyzmem?

Autyzm - co to jest?

Autyzm to całościowe zaburzenie rozwoju. Oznacza to, że autyzm jest zaburzeniem bardzo złożonym i wpływa na całe funkcjonowanie dziecka. Niektóre dzieci mają autyzm od początku, od urodzenia, a u innych pojawia się nagle, z jakiegoś powodu, ale pierwsze objawy autyzmu występują zazwyczaj przed 3 rokiem życia. Stopień autyzmu może być bardzo różny: od ciężkiego do łagodnego. Łagodną postać autyzmu nazywamy Zespołem Aspergera.

Obecnie nie znamy wszystkich złożonych przyczyn autyzmu, wiemy natomiast, że mózg osób z autyzmem inaczej odbiera otaczający nas świat. Wiemy również, że autyzmem nie można się zarazić. Nie ma jednego leku na autyzm, ale dzięki szybkiej diagnozie i wszechstronnym oddziaływaniom: intensywnej terapii i edukacji można osiągnąć dużą poprawę w funkcjonowaniu osób z autyzmem oraz stopniowo włączać je w życie społeczne (np.: pójście do przedszkola, szkoły, pracy).

Jakie są osoby z autyzmem?

Osoby z autyzmem są bardzo różne, ale wszystkie mają problemy w kilku obszarach:

  • nawiązywaniu relacji z innymi osobami - np.: nie potrafią patrzeć w oczy, nie rozpoznają naszej mimiki i uczuć, nie wiedzą, jak zacząć rozmowę;
  • porozumiewaniu się z innymi osobami – część osób z autyzmem przez całe swoje życie nie mówi, a u pozostałych mowa rozwija się zwykle późno. Osoby, które mówią często nie rozumieją znaczenia wszystkich wypowiadanych słów i mają trudności w prowadzeniu rozmowy;
  • rozumieniu mowy – np.: poleceń, wypowiedzi, żartów;
  • rozwijaniu zabawy i wyobraźni;
  • panowaniu nad swoim zachowaniem – wiele osób z autyzmem ma problemy sensoryczne, co oznacza, że zmysły inaczej odbierają bodźce tj.: światło, obrazy, dźwięki, inaczej odczuwają dotyk, zapach, smak, czy ból (np.: boją się dźwięku miksera, wpatrują się w lampy, kręcą się długo w kółko, nie pozwalają wziąć się za rękę, biorą niejadalne rzeczy do buzi, itp.).

„Mam Brata / Siostrę z autyzmem” – co czuje rodzeństwo dzieci z autyzmem?

Autyzm to bardzo złożone zaburzenie, które wpływa nie tylko na samą osobę z autyzmem, ale też na jej otoczenie i rodzinę. Fakt, że jesteś Bratem / Siostrą osoby z autyzmem może wywoływać w Tobie różne emocje. Możesz czasami:

  • Wstydzić się, bo Twój Brat / Siostra zachowuje się „dziwnie” na ulicy.
  • Być zazdrosny, bo rodzice więcej czasu poświęcają Twojemu Bratu / Siostrze.
  • Bać się, co będzie w przyszłości z Twoim Bratem / Siostrą.
  • Gniewać się na Twojego Brata / Siostrę.
  • Czuć się winny, że Twój Brat / Siostra ma autyzm (tak naprawdę nie miałeś na to żadnego wpływu!).
  • Czuć się samotny, bo masz mało kolegów / koleżanek, których możesz zaprosić do domu.
  • Czuć się zły, że nie masz czasu na rozwijanie swoich zainteresowań.
  • Czuć się poszkodowany, bo masz za dużo obowiązków w domu.
  • Czuć się bezradny, bo nie umiesz wytłumaczyć innym problemów Twojego Brata / Siostry.
  • Czuć się zbyt odpowiedzialnym za Brata/Siostrę.
  • Czuć lęk przed zabawą, zostawaniem sam na sam z Bratem/Siostrą.
  • Czuć strach, bo nie wiesz co to jest autyzm i jak go się leczy.

„Jak mogę pomóc mojemu Bratu / Siostrze z autyzmem?” – ważna rola rodzeństwa w terapii dziecka z autyzmem

Osoby z autyzmem mają problemy w rozumieniu naszego świata – inaczej odbierają obrazy, dźwięki, inaczej odczuwają, często nie rozumieją w pełni naszego języka, nie potrafią też mówić o tym, co chcą i jak się czują, nie potrafią nawiązywać kontaktów z innymi osobami i często czują się samotne. Jak możesz pomóc Twojemu Bratu / Siostrze? Przede wszystkim możesz:

  • Akceptować to, że Twój Brat / Siostra jest osobą z autyzmem.
  • Zrozumieć, że czasami zachowuje się „dziwnie”, bo Jego / Jej mózg inaczej odbiera świat.
  • Być cierpliwym i starać się rozumieć to, co chce przekazać Twój Brat / Siostra.
  • Mówić prostym językiem, nie używać przenośni, porównań, żartów słownych.
  • Pokazywać to, co mówisz na obrazkach lub piktogramach, pomagać sobie gestem.
  • Wspierać w nauce nowych umiejętności.
  •  Pomagać w poznawaniu nowych osób.
  • Bawić się i uczyć zasad, które panują w zabawie .
  •  Kochać Brata /Siostrę bezwarunkowo.

„Jestem Bratem / Siostrą” osoby z autyzmem – jak wspierać rodzeństwo dzieci z autyzmem

Rodzice, terapeuci dużo czasu poświęcają na terapię i naukę Twojego Brata / Siostry z autyzmem, ale Ty też jesteś ważny!

  • Pytaj rodziców lub terapeutów o problemy Twojego Brata / Siostry, o autyzm.
  • Mów o tym, co czujesz.
  • Realizuj swoje zainteresowania.
  • Poznawaj inne osoby, które mają rodzeństwo z autyzmem.
  • Szukaj w literaturze i Internecie różnych informacji na temat autyzmu.

Warto przeczytać:

  •  Roksana Jędrzejewska-Wróbel: „Kosmita”
  • Janssen Kolet: „Mój brat jak huragan”
  •  Luke Jackson: „Świry, dziwadła i Zespół Aspergera”.
  •  Ellen Notbohm: „10 rzeczy, o których chciałoby ci powiedzieć dziecko z autyzmem” 
(Opracowane przez Fundację Synapsis).

Twój wnuk ma autyzm! Co powinienem widzieć i o czym pamiętać?

Dziadku i Babciu!

Po pierwsze. Mówcie do mnie prostym, niedziecinnym językiem. Mam problemy z  rozumieniem mowy, dlatego mówcie do mnie używając prostych i krótkich zdań. Najlepiej  mówcie używając  tych  samych słów i zwrotów „Daj rękę”. „Idziemy na spacer”.

Po drugie. Przytulanie i buziaki. To nie jest moja mocna strona. Sami mnie tego  nauczcie, ja pierwszy nie przyjdę Was pocałować. Może nie lubię słodkich buziaków, a wolę mocne dociskanie i podrzucanie do góry? Sprawdźcie! Ze mną trzeba ciągle próbować i dać mi czas żebym się oswoił z nowymi rzeczami i się ich nauczył. Bądźcie cierpliwi.

Po trzecie. Lubię rutynę. W niej czuję się bezpieczny. Kiedy w kółko robię te same rzeczy, nie martwcie się. Lubię chodzić stałymi trasami, bo je znam Lubię powtarzać pewne czynności w ten sam sposób, bo wtedy wiem o co chodzi i umiem sobie z nimi poradzić. Uczę się krok po kroku. Kiedy lepiej zrozumiem ten świat, to będę gotowy na nowe zwyczaje.

Po czwarte. Zabawki! To jest problem, bo trudno mi coś kupić, czy umiałbym się bawić, z czego bym był zadowolony. Czasem sam nie wiem co lubię: reklamy w telewizji, literki w komputerze, koła w samochodach,  ale czy to się nadaje na prezenty? Zwykle cieszą mnie proste rzeczy: bańki mydlane, skaczące żabki, migające światła latarki. Trudno zgadnąć co mi się teraz  spodoba. Ale obserwujcie mnie, pytajcie rodziców i próbujecie. Proszę!

Po piąte. Dziwne  zachowania. Krzyki. Czasem zachowuję się dziwnie,  ale to dlatego, że rzeczy miłe dla innych mogą mnie drażnić. Np. bolą mnie  dźwięki, drażnią zapachy. Źle się czuję, gdy wokół jest dużo ludzi i zamieszanie. Wtedy krzyczę, bo jak pokazać innym, że coś mi przeszkadza? Nie umiem tego powiedzieć. Muszę się uczyć jak zmienić to zachowanie, to nie jest łatwe, dlatego proszę Was o cierpliwość!

Po szóste. Zasady. Pamiętajcie, że jestem sprytny. Na pewno będę próbował, czy u Was wolno rozrzucać zabawki, wyjadać cukier z cukiernicy i robić inne rzeczy, których w domu mi nie wolno. Bądźcie twardzi i nie dajcie się nabrać że nic nie rozumiem. Ja tylko próbuję na co mi pozwolicie. Podobno tak robią wszyscy wnuczkowie?

Po siódme. Dieta jest bardzo ważna. Dieta nie leczy autyzmu, ale powoduje że będę spokojniejszy i łatwiej mi będzie się z Wami bawić. Dlatego nie dawajcie mi słodyczy, ani coca coli. Zapytajcie rodziców, czy nie szkodzi mi mleko. Może zamiast zwykłych ciasteczek dajcie mi takie bezglutenowe. Też są smaczne.

Po ósme. Samodzielność. Uczcie mnie żebym sam się ubierał, sam jadł i sprzątał po sobie. Mogę przy Was udawać że nie umiem, nie mogę, źle się czuję. Pamiętajcie: jestem sprytny! Wyręczając mnie uczycie mnie bezradności.

Po dziewiąte. Jesteście ważni. Z Wami czuję się silniejszy i moi rodzice też. Potrzebuję innych osób. Tylko pomoc innych pomoże mi oswoić ten świat.

I po dziesiąte. Mam autyzm. Mam też różne talenty i umiejętności, które są ciekawsze niż moja niepełnosprawność. Szukanie i rozwijanie ich we mnie może sprawić, że z czasem mój autyzm nie będzie już taki ważny.

(Opracowane przez Fundację Synapsis).

Autyzm - Cechy autyzmu słychać w głosie dziecka.

Analizując głos małego dziecka można wcześnie rozpoznać autyzm - informuje pismo "Proceedings of the National Academy of Science".

Autyzm jest jednym z bardziej skomplikowanych i niewyjaśnionych medycznie zaburzeń rozwojowych. Nieprawidłowa praca mózgu powoduje szerokie spektrum objawów i zachowań autystycznych jak: trzepotanie rękami, częste napady histerii lub agresji, przeraźliwe krzyki (bez uzasadnionej przyczyny), wprawianie w ruch wirowy różnych przedmiotów, echolalia (powtarzanie zasłyszanych wcześniej zwrotów, fraz nieadekwatnie do sytuacji).

Często od początku swojego życia dzieci autystyczne nie reagują ożywieniem na kontakty z rodzicami, czasami nie tolerują żadnych pieszczot, choć nie jest to regułą.

Zaburzenia występują raz na 500 osób, cztery razy częściej u chłopców niż dziewczynek. Autyzm wpływa na rozwój mózgu w sferach rozumowania, kontaktów socjalnych i porozumiewania się. Dzieci i dorośli z autyzmem zwykle mają kłopoty z komunikacją w grupie i przy wspólnych czynnościach. W niektórych przypadkach może występować agresja i/lub samookaleczenie się.

Amerykańscy naukowcy poddali dokładnej analizie niemal 1500 całodobowych nagrań odgłosów wydawanych przez 232 dzieci w wieku od 10 miesięcy do 4 lat. Skoncentrowano się na 12 specyficznych parametrach dźwięku, związanych z rozwojem mowy - najważniejszym z nich była sylabifikacja, czyli zdolność dzieci do tworzenia dobrze uformowanych sylab dzięki szybkim ruchom żuchwy i języka. W przypadku dzieci autystycznych parametry mowy specyficznie odbiegały od normy odpowiadającej wiekowi.

Różnice wychwycone przy użyciu techniki zautomatyzowanej analizy głosu (system LENA) pozwalały rozpoznać autyzm z dokładnością sięgającą 86 proc. Ponieważ metoda nie opiera się na analizie słów, ale sposobu wydawania dźwięków, można ją stosować w każdym kraju, niezależnie od języka. Zdaniem biorącego udział w badaniach prof. Stevena Warrena z University of Kansas, wprowadzenie metody na szerszą skalę mogłoby pozwolić na prowadzenie badań przesiewowych i wczesne wykrywanie dzieci z podejrzeniem autyzmu. Dzięki temu można by je wcześniej i skuteczniej leczyć.(PAP)

Zaburzenia przewodu pokarmowego u dzieci z autyzmem.

   Badacze z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku (J. Wasilewska, E. Jarocka-Cyrta, M. Kaczmarski) dokonali ważnego przeglądu aktualnych badań z obszaru zaburzeń i chorób układu pokarmowego oraz ich wpływu na funkcjonowanie osób z autyzmem („Patogeneza zaburzeń przewodu pokarmowego u dzieci z autyzmem”). Poniżej, w bardzo długim wpisie, przedstawiamy wybrane fragmenty pracy i wnioski.


Do najczęstszych objawów klinicznych chorób przewodu pokarmowego u dzieci z autyzmem należą: nadmierne wytwarzanie gazów jelitowych, wzdęcia, bóle brzucha, biegunka, odbijania, objawy refluksu żołądkowo przełykowego i zaparcie. Badania endoskopowe przewodu pokarmowego w sposób usystematyzowany prowadzono od końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. W końcowym odcinku jelita krętego stwierdzano guzkowy przerost grudek chłonnych, w jelicie grubym natomiast cechy nieswoistego zapalenia jelita grubego. Inni badacze diagnozowali: refluksowe zapalenie błony śluzowej, przełyku u 69% spośród 36 dzieci z ASD, przewlekłe zapalenie błony śluzowej żołądka u 42%, przewlekłe zapalenie błony śluzowej dwunastnicy z przerostem komórek Panetha u 67%. Wakefield zwrócił uwagę na wieloogniskowe zmiany zapalne w jelicie grubym, nacieki eozynofilowe i ropnie krypt.
W grupie dzieci z rozpoznanym autyzmem leczonych dietą eliminacyjną – bez glutenu i bez kazeiny – stwierdzono znamiennie mniejszy udział komórek kwasochłonnych w nacieku zapalnym jelita w porównaniu z grupą dzieci z autyzmem nieleczonych dietetycznie.
Należy zaznaczyć, że odczynowa hiperplazja grudek chłonnych (LNH) opisywana u dzieci z rozpoznanym autyzmem regresywnym jest objawem nieswoistym. Może być następstwem długotrwałego zalegania treści jelitowej, miejscowych infekcji, infestacji (czyli inwazji, zarażeń) pasożytniczych, przewlekłej ekspozycji na alergeny pokarmowe, objawem towarzyszącym deficytom immunologicznym, może też występować u dzieci zdrowych. U dzieci z nadwrażliwością na białka mleka krowiego LNH może ustąpić po leczeniu dietą eliminacyjną (po usunięciu mleka z diety).
Badania immunologiczne i immunohistochemiczne przewodu pokarmowego.
Badania immunohistochemiczne żołądka, dwunastnicy, jelita krętego i grubego dzieci z rozpoznanym autyzmem sugerują, według niektórych autorów, nowy typ limfocytarnego zapalenia, przebiegający z udziałem limfocytów cytotoksycznych CD8+. Nie wiadomo czy stwierdzane cechy dysregulacji immunologicznej wskazują na odpowiedź autoimmunologiczną, czy też może są nieswoistą odpowiedzią zapalną z przewagą udziału limfocytów.
Badania aktywności dwusacharydaz.
Najczęściej opisywane u dzieci z rozpoznanym autyzmem objawy, takie jak: bóle brzucha, wzdęcia, nadmierne wytwarzanie gazów trawiennych mogą zależeć m.in. od zaburzeń enzymatycznych.
Zespół nadmiernej przepuszczalności jelita jako objaw enteropatii.
Zwiększona przepuszczalność bariery jelitowej, określana mianem zespołu przeciekającego jelita, opisywana jest u 43-76% dzieci z ASD, również u dzieci bez klinicznych objawów z przewodu pokarmowego.
Nieinwazyjnym testem szczelności jelita jest pomiar wydzielania do moczu doustnie podanych cukrów: laktulozy i mannitolu. Niemetabolizowane w jelicie cukry różnią się stopniem absorpcji z jelita, w zdrowym jelicie małe cząsteczki mannitolu są łatwo wchłaniane zwrotnie, a duże cząsteczki laktulozy wchłaniane są słabo. Jeśli jednak połączenia między enterocytami są rozluźnione wchłanianie laktulozy zwiększa się, o czym informuje podwyższenie się wartości wskaźnika laktuloza/mannitol w moczu. Zmniejszeniu czynnościowej integralności jelita może sprzyjać obecny u niektórych dzieci z ASD stan zapalny jelita czy też przewlekły stres emocjonalny, co potwierdzono w badaniach eksperymentalnych. Zwiększenie przepuszczalności jelit może być uwarunkowane genetycznie, tak jak w przebiegu nieswoistych zapaleń jelita.
Zmiany w wątrobie.
Zmniejszenie zdolności detoksykacyjnej wątroby dla wielu metabolitów, leków i ksenobiotyków czyni dzieci autystyczne szczególnie podatne m.in. na toksyczne działanie acetaminofenu oraz wpływa na aktywność i katabolizm hormonów i neurotransmiterów.
Niealergiczna nadwrażliwość na mleko i gluten – egzorfiny.
Zwiększona przepuszczalność nabłonka jelitowego dla produktów trawienia białek pokarmowych umożliwia ich przejście ze światła jelita do krążenia ogólnego, skąd po przejściu bariery krew-mózg mogą docierać do ośrodkowego układu nerwowego, wpływając na zmianę zachowania dziecka, już w krótkim czasie po spożyciu posiłku. Następstwa kliniczne określane są jako zespół jelitowo-mózgowy.
Wskazania do eliminacji glutenu z diety nie wynikają ze współistnienia choroby trzewnej, badania serologiczne w kierunku celiakii u ponad 400 chorych z zaburzeniami autystycznymi wypadły negatywnie.

Zaburzenia występujące w przewodzie pokarmowym u dzieci z autyzmem mogą mieć różny charakter i lokalizację. Nie można w chwili obecnej stwierdzić istnienia jednej, charakterystycznej dla autyzmu patologii układu pokarmowego. Leczenie, podobnie jak w przypadku diet eliminacyjnych, powinno odbywać się w sposób zindywidualizowany.

Źródło:
Polski Merkuriusz Lekarski, 2009, tom XXVII, nr 157 http://pml.strefa.pl/ePUBLI/157/09.pdf